PZU Życie zapłaci 4 mln zł kary
Należąca do grupy PZU spółka PZU Życie musi zapłacić blisko 4 mln zł kary. Wymierzyła ją prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów za zbyt wąską definicję zawału serca. Spowodowała ona, że 2100 klientów, którzy przeszli zawał, nie dostało odszkodowania.
Chodzi o zapis, że przy zawale w elektrokardiogramie musi się pojawić tzw. załamek Q. Eksperci i resort zdrowia potwierdzili, że nie jest to niezbędny objaw.
Firma stosowała zawężoną definicję przez trzy lata. A klienci składali skargi i do UOKiK, i do rzecznika ubezpieczonych. - Każdy, kto domagał się odszkodowania, a nie zostało mu ono wypłacone właśnie ze względu na tę definicję, może na podstawie decyzji prezesa UOKIK dochodzić swoich praw przed sądem - informuje Małgorzata Cieloch, rzeczniczka urzędu. Jak podkreślają urzędnicy, kara byłaby o wiele wyższa, ale ubezpieczyciel już w czasie śledztwa wycofał krzywdzące klientów zapisy. A na dodatek wykazał wolę współpracy. PZU ma jednak problemy też z innymi definicjami - np. sztormu w umowie ubezpieczenia żaglowca "Fryderyk Chopin", której sprawa pewnie skończy się w sądzie. W styczniu UOKiK ukarał PZU 15 mln zł za zaniżanie kosztów naprawy aut o VAT.
Sprawę PZU Życie powinien przeanalizować też resort zdrowia, bo przy większej skali prywatnych ubezpieczeń podobnych sytuacji może być więcej. Jednak w Polsce nie ma instytucji, która oceniałaby zakres prywatnych polis. Każdy ubezpieczyciel stosuje własne definicje i wyłączenia (np. brak wypłat za określone schorzenia lub wypadki), dlatego tak trudno porównać ich oferty.
OLA
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu