Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

W jaki sposób dostawcy mogą odzyskać od sieci handlowych nienależne opłaty

Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Sieci najwyraźniej tak przyzwyczaiły się do wprowadzania w życie paradygmatu tzw. nowoczesnej gospodarki, polegającego na wyższości usług nad produkcją, że nie widzą powodów do rezygnacji z zasady, że wytwórca czy przetwórca ma zarabiać mniej niż handlowiec. Rozwojowi takiego wyobrażenia o świecie znakomicie pomogły dostawy po dumpingowych cenach z Chin. Nie liczy się w tej konwencji surowiec ani myśl, czyli projekt i receptura, nie mają znaczenia maszyny, transport, uprawianie ziemi, hodowanie zwierząt. Liczy się przekładanie ze skrzynki na półkę. Ale tym razem nie tylko o to chodzi, mimo że nie da się oddzielić ani rachunku ekonomicznego, ani przekonania o słuszności od praktyki, tzn. od tego z czego i jak ciągną zyski sieci. Otóż nie mogąc inaczej uzasadnić swoich apetytów, wprowadzają dziesiątki opłat zastępujących dawne półkowe. Jedni obserwatorzy zjawiska doliczyli się 20, inni 30 rodzajów takich haraczy, jednak nie liczba, choć imponująca, ma największe znaczenie, tylko to, że są one nielegalne. Łamanie prawa konkurencji przez sieci trwa, tylko szyld, pod którym się to odbywa, ewoluuje.

Nie zmieniło się ostatnio. Coraz to nowe są tylko metody jego omijania lub łamania. Od dawna np. wiemy, że zgodnie z art. 15 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji czynem niezgodnym z prawem jest utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku, w szczególności przez nieuzasadnione, zróżnicowane traktowanie niektórych klientów albo przez pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży. Tyle że teraz ta druga ewentualność nazywa się np. opłatą urodzinową na rzecz sieci, związaną z otwarciem nowego sklepu itd.

Tak. I choć wyroki SN nie stanowią u nas źródła prawa, to przecież nie sposób nie zauważać, że wskazują pożądaną linię decydowania w podobnych sprawach przez sądy powszechne. Dlatego chciałbym przypomnieć wszystkim zainteresowanym niezgodnymi z prawem opłatami narzucanymi dostawcom przez firmy handlowe kilka orzeczeń. Zacznijmy od wyroku z 9 stycznia 2008 r. - II CK 4/07, w którym Sąd Najwyższy uznał, że postępowanie wielkiej sieci, polegające na pobieraniu innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży nawet przed 2002 r., czyli przed nowelizacją ustawy, także było sprzeczne z klauzulą dobrych obyczajów. Stanowiło więc czyn nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 3 ustawy. W uzasadnieniu tego wyroku czytamy też, że taka kwalifikacja tego działania z woli ustawodawcy pozwala uznać, że odmienna praktyka nie może być zalegalizowana wolą stron. Nie można więc w umowie postanowić, że mały przedsiębiorca z własnej woli płaci za możliwość sprzedawania w sieci i nie będzie czuł się wykorzystywany. Ważna wydaje się również uchwała Sądu Najwyższego z 19 sierpnia 2009 r. - III CZP 58/09, zgodnie z którą, na podstawie art. 18 ust. 1 pkt 5 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, strona może - niezależnie od innych roszczeń wynikających z umowy - dochodzić zwrotu bezpodstawnie uzyskanych korzyści z tytułu pobrania innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży.

Trzeba pamiętać i o wyroku z 11 maja 2007 r. - I CSK 55/07. Sąd Najwyższy stwierdził wówczas, że odesłanie do zasad ogólnych dotyczy ogólnych zasad odpowiedzialności odszkodowawczej, takich jak wykazanie powstania i wysokości szkody, związku przyczynowego.

Tak, już wówczas SN uznał - co było niezmiernie istotne dla małych firm - że pobieranie przez przedsiębiorstwo handlowe innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży (art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k.) stanowiło - również przed nowelizacją (art. 1 pkt 3 ustawy z 5 lipca 2002 r. o zmianie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) - czyn nieuczciwej konkurencji. Uzasadnienie wyroku podkreślało, że zastrzeganie dodatkowych opłat przez przedsiębiorcę handlowego za samo to, że kupowane od dostawcy towary znajdą się w sprzedaży w sklepach należących do tego przedsiębiorcy, utrudnia w sposób oczywisty dostęp do rynku i w ten sposób narusza dobre obyczaje handlowe, o których mowa w art. 3 ust. 1 i art. 15 ust. 1 pkt 4 u.z.n.k. Skutkiem tego taka umowa, jako sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, jest nieważna. Sędziowie podkreślili, że art. 18 u.z.n.k. zawiera dodatkowe instrumenty ochrony przed metodami nieuczciwej konkurencji oraz sankcje za jej praktykowanie, które uzupełniają katalog środków tradycyjnych, przewidzianych w kodeksie cywilnym dla wadliwych czynności prawnych.

Eksponują konieczność przestrzegania zasad przyzwoitości i uczciwości kupieckiej. Przypomnę choćby wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 10 września 2009 r. - I ACa 550/09. Zgodnie z nim postępowanie przedsiębiorcy polegające na pobieraniu opłaty za przyjęcie do sklepów towarów po to, by mogły być sprzedane, było sprzeczne z klauzulą dobrych obyczajów. I tu także sąd uznał, że tak samo było przed nowelizacją u.z.n.k. Klauzula dobrych obyczajów (art. 3 ust. 1 u.z.n.k.), wprowadzona do tego aktu od początku jego obowiązywania, jest bowiem wystarczającą podstawą do takiego zakwalifikowania postępowania przedsiębiorcy handlowego.

Przede wszystkim zawsze należy przerwać bieg przedawnienia roszczeń. To ważne, ponieważ termin dawności jest w takich razach krótki. Przy dochodzeniu roszczeń między przedsiębiorcami, bez względu na ich wielkość, wynosi dwa lata w wypadku umów sprzedaży i trzy lata w razie roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Nie. Można wystąpić do sądu właściwości ogólnej pozwanego, czyli do sądu siedziby firmy handlowej z wnioskiem o zawezwanie do próby ugodowej. Opłata wynosi 40 zł. Stać więc na nią każdego. Poza tym przerywać bieg przedawnienia roszczeń wolno kilkakrotnie, gdyby sieć nie zareagowała pozytywnie i nie zechciała zawrzeć ugody przed sądem.

Opłata od pozwu wynosi 5 proc. wartości roszczenia, a zazwyczaj chodzi o duże kwoty. Poza tym przedsiębiorcy z zasady nie są zwalniani z kosztów sądowych. Dlatego sensowne jest wystąpienie z roszczeniem cząstkowym. To pozwala zapłacić mniej. Uzyskane w takim postępowaniu orzeczenie ułatwi dochodzenie dalszych roszczeń. W ewentualnych kolejnych sprawach sąd ustalałby już tylko wysokość dochodzonego roszczenia. Niemniej nie można zapominać, że i co do pozostałej, niedochodzonej w pierwszym postępowaniu należności, też trzeba pilnować terminów przedawnienia. Dlatego i tu warto spowodować zawezwanie do próby ugodowej.

Zgodnie z przepisami o postępowaniu w sprawach gospodarczych, co do zasady, stosowanych w procesach przeciwko wielkim sieciom handlowym, obowiązuje zasada prekluzji dowodowej (art. 47912 k.p.c.). Jej istota polega na tym, że powód musi w pozwie podać wszystkie twierdzenia oraz dowody na ich poparcie. Dostawca powinien zatem wskazać i złożyć w sądzie wszelkie dokumenty rozliczeniowe oraz dowody świadczące o tym, że - powiedzmy - firma handlowa nie świadczyła na jego rzecz żadnych usług promocyjnych. Precyzja argumentów i kompletność dowodów są ważne, ponieważ po złożeniu pozwu będzie za późno, a sąd może uznać, że powód nie udowodnił swoich twierdzeń.

Oczywiście zasadne i niekiedy nawet wygodniejsze dla obu stron jest skorzystanie z przedsądowej mediacji. Rzeczywiście niektóre wielkie sieci zawierają ugody z małymi dostawcami i zobowiązują się w nich do zapłaty dużych niekiedy należności. Prawdą jest bowiem, że dzięki poufności procedury mediacyjnej unikają nagłośnienia spraw, w których wygrane jednych dostawców zachęcałyby innych do dochodzenia roszczeń. Dla małych przedsiębiorców korzyść też jest widoczna - nie ponoszą opłat sądowych. Mediacja jest więc dobrą metodą, ale obie strony muszą chcieć się dogadać.

Sądzę, że procesów może być z tego powodu mniej. Tym bardziej że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe uzyskało zapewnienie prokuratury apelacyjnej, że będzie ona przystępować do toczących się postępowań. Może spowoduje to częstsze załatwianie spraw ugodowo ostatecznie, a nie tylko na tyle, by przerwać bieg przedawnienia lub ukręcić łeb niekończącym się historiom...

@RY1@i02/2010/047/i02.2010.047.087.0003.001.jpg@RY2@

Fot. Archiwum

Lech Obara, radca prawny prowadzący w Olsztynie Kancelarię Radców Prawnych Lech Obara i Współpracownicy

Ustawa z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503 ze zm.).

Ustawa z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. nr 43, poz. 296 ze zm.).

radca prawny prowadzący w Olsztynie Kancelarię Radców Prawnych Lech Obara i Współpracownicy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.