Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Proces o zatrzymaną autostradę

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Odszkodowania w wysokości 1,1 mld zł od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad domaga się przed sądem austriacki koncern Alpine Bau.

Spór dotyczy decyzji urzędników GDDKiA o zerwaniu w 2009 r. kontraktu z Austriakami na budowę odcinka autostrady A1. Smaku sprawie dodaje fakt, że Alpina znów buduje ten sam odcinek po wygraniu powtórzonego przetargu.

Na styczeń 2011 r. zaplanowane było uroczyste otwarcie autostrady między węzłem Świerklany a czeską granicą w Gorzyczkach. Ale zamiast rozsyłać zaproszenia na przecinanie wstęgi, koncern wysłał swoich prawników do warszawskiego sądu z poleceniem rozszerzenia powództwa z 2009 r. o wypłatę rekordowego odszkodowania. W grudniu 2009 r. urzędnicy GDDKiA rozwiązali kontrakt z Alpine. Jak tłumaczył wtedy rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj, firma uchylała się od realizacji umowy i to było jedyne wyjście.

Budowlańcy odpowiedzieli pozwem przeciwko GDDKiA w 2009 r. i jednocześnie wystartowali w nowym przetargu na dokończenie budowy tego odcinka, który latem ub.r. wygrali. - Opóźnienia nie wynikały z naszych zaniedbań. Czasochłonne okazało się rozminowanie terenu, czego nie mogliśmy przewidzieć. Po wtóre, uważaliśmy, że zbudowanie według projektu GDDKiA jednego z mostów grozi katastrofą budowlaną. Nie chcieliśmy tego robić - wyjaśnia "DGP" dyrektor oddziału Alpine Roman Sailer.

Wątek dotyczący projektu mostu może się okazać kluczowy dla sądowego rozstrzygnięcia sporu i ewentualnego odszkodowania.

Nim Austriacy zostali wyrzuceni z budowy, przedstawili GDDKiA trzy niezależne opinie światowych sław wśród projektantów (dr. Michaela Virlogeux z Paryża, prof. Alfreda Pausera z Uniwersytetu w Wiedniu oraz prof. Jana Biliszczuka z Politechniki Wrocławskiej), według których projekt był wadliwy. Urzędnicy odpowiedzieli, że projekt jest bezpieczny, i zamówili kontrekspertyzę u prof. Kazimierza Flagi z Politechniki Krakowskiej. Nigdy jednak tej opinii nie pokazali Austriakom. Dokumentu nie przekazali też sądowi mimo żądania. Dlatego sąd wezwał profesora do złożenia zeznania, do czego doszło 5 stycznia.

- Użytkownikiem mostu mogłabym być ja. Czy mogłoby mi się coś stać? - dopytywała eksperta sędzia.

- Mogłoby się coś urwać - stwierdził prof. Flaga.

Po takiej ripoście jedynego eksperta strony rządowej stanowisko GDDKiA wydaje się trudne do obrony.

Robert Zieliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.