Dokumenty akcji lepiej mieć, niż nie mieć, bo nie jest to zbędna formalność
W praktyce można zetknąć się ze spółkami akcyjnymi, w których nigdy nie wydano dokumentów akcji. Ich akcjonariusze uznają wydanie takich dokumentów za zbędny formalizm. Czasami takie podejście nie pociąga za sobą negatywnych konsekwencji. Niekiedy jednak ma istotne znaczenie praktyczne. Kwestia brakujących dokumentów pojawia się zazwyczaj w toku transakcji fuzji i przejęć na etapie badania due diligence. Ryzyka z nią związane mogą skutkować zmianą warunków planowanej transakcji, a w skrajnych przypadkach ją uniemożliwić.
Akcja w rozumieniu art. 328 kodeksu spółek handlowych to materialny dokument (w formie pisemnej) zawierający ogół praw udziałowych akcjonariusza. Każdy akcjonariusz może żądać wydania dokumentów akcji. Prawo to nabywa w terminie miesiąca od dnia rejestracji spółki. Spółka natomiast ma obowiązek wydania akcjonariuszowi dokumentów akcji w terminie 7 dni od dnia zgłoszenia jego żądania. Spółka wydaje akcje imienne lub akcje na okaziciela, a gdy te nie zostały w pełni opłacone - zamiast nich świadectwa tymczasowe.
Zasadniczo dokument akcji ma znaczenie legitymacyjne. Jest on potrzebny do wykazania przed spółką, że jest się akcjonariuszem uprawnionym do wykonywania praw udziałowych. Za akcjonariusza spółki, zgodnie z art. 343 k.s.h., uważa się posiadacza dokumentów akcji na okaziciela lub, w przypadku akcji imiennych, osobę ujawnioną w księdze akcyjnej (wpis do księgi ma charakter wtórny i powinien nastąpić po tym, jak akcjonariusz obejmie posiadanie dokumentów akcji). Istnienie (wydanie) dokumentu akcji jest zatem pośrednio konieczne dla wykonywania praw udziałowych.
Zgodnie z dominującymi poglądami doktryny powyższy obowiązek wykazania legitymacji nie ma zastosowania (z pewnymi wyjątkami) do pierwotnych akcjonariuszy, czyli tych, którzy objęli akcje. W ich wypadku wystarczy, że złożyli oni w spółce oświadczenie o objęciu akcji. Będą zatem uprawnieni do udziału w walnym zgromadzeniu czy do dywidendy niezależnie od tego, czy kiedykolwiek otrzymali dokumenty akcji lub zostali wpisani do księgi akcyjnej. Niewydanie dokumentów akcji pozostanie więc praktycznie niezauważone, gdy w spółce będą wyłącznie pierwotni akcjonariusze.
Sytuacja wygląda inaczej w przypadku akcjonariuszy wtórnych, czyli tych, którzy nabyli akcje. Pełne zastosowanie znajdzie tu art. 343 k.s.h. Oznacza to, że taki akcjonariusz, aby wykonywać swoje prawa udziałowe, będzie musiał wykazać legitymację wobec spółki (co będzie niemożliwe, jeżeli dokumenty akcji nie będą istnieć). Ponadto, dla skuteczności zbycia akcji potrzebne jest wydanie dokumentu (przy akcjach na okaziciela) lub przeniesienie jego posiadania (przy akcjach imiennych). W obu przypadkach niezbędne będzie oczywiście istnienie (wydanie) dokumentu.
Jeżeli zbycie akcji ma dopiero nastąpić (w toku planowanej transakcji), a dokumentów akcji nigdy nie wydano, sprawa jest dość prosta. W takim wypadku zbywca powinien wystąpić do spółki o wydanie dokumentów akcji, a dokonanie transakcji będzie możliwe dopiero po ich otrzymaniu.
Sprawa komplikuje się jednak, gdy dokumenty akcji nie istnieją (nie zostały wydane), a mimo tego dokonano już zbycia akcji. W takim przypadku niemożliwe było ich wręczenie lub przeniesienie ich posiadania na nabywcę, wobec czego sprzedaż była nieskuteczna. W praktyce takie niedopatrzenie ma miejsce raczej wyłącznie w ramach transakcji w obrębie tej samej grupy kapitałowej bądź pomiędzy osobami spokrewnionymi. W takim wypadku nabywca nie staje się akcjonariuszem i nie jest legitymowany do wykonywania praw udziałowych. Jeżeli zatem uczestniczy w walnym zgromadzeniu, jest ono wadliwe, a jeśli pobiera dywidendę, otrzymuje ją nienależnie (uprawnionym pozostał zbywca).
Podsumowując, brak wydania dokumentów akcji nie będzie rodził większych problemów pod warunkiem, że akcjonariat spółki będzie obejmować wyłącznie pierwotnych akcjonariuszy. Nabierze jednak istotnego znaczenia przy planowanej lub tym bardziej dokonanej już transakcji zbycia akcji.
@RY1@i02/2012/127/i02.2012.127.21500020c.802.jpg@RY2@
Mateusz Rogoziński, adwokat w Kancelarii Schoenherr
Mateusz Rogoziński
adwokat w Kancelarii Schoenherr
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu