Dziennik Gazeta Prawana logo

Aresztowany może na początku obejść się bez obrońcy

27 czerwca 2018

Brak dostępu do adwokata przez pierwsze dni aresztu nie stanowi naruszenia praw podejrzanego, jeśli nie był on w tym czasie przesłuchiwany - uznała Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. O takim rozstrzygnięciu zadecydował fakt, że śledztwo przeprowadzono prawidłowo.

Sprawa dotyczyła Lyubena Filipova Simeonoviego, który 18 lat temu w Bułgarii został aresztowany pod zarzutem zabójstwa dwóch osób i rozboju. Przez pierwsze trzy dni pobytu w zamknięciu pozostawał bez kontaktu ze swoim obrońcą. Żadne dokumenty nie wskazywały też, że poinformowano go o przysługującym mu dostępie do pomocy prawnej. Sam Simeonovi utrzymywał, że zwracał się do prokuratury o kontakt z adwokatem, ale jego wniosków nie uwzględniono. Twierdził także, że w pierwszych dniach po aresztowaniu był przesłuchiwany przez śledczych. W aktach postępowania nie było jednak po tym żadnego śladu. Z dokumentów wynika, że do pierwszego przesłuchania doszło już w obecności obrońcy. Mężczyzna przyznał się do winy i został następnie skazany na dożywocie. Sąd objął go także reżimem dla szczególnie niebezpiecznych przestępców.

Simeonovi złożył skargę do trybunału w Strasburgu, dowodząc, że niezapewnienie mu kontaktu z adwokatem było równoznaczne z naruszeniem jego prawa do obrony (art. 6 ust. 3 pkt c konwencji). Przekonywał także, że warunki panujące w zakładzie karnym, w którym go przetrzymywano, łamały zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania (art. 3).

W przypadku tego drugiego zarzutu zarówno ETPC, jak i Wielka Izba przyznały mu rację. Jeśli zaś chodzi o zarzut naruszenia prawa do pomocy adwokata, to biorąc pod uwagę całokształt śledztwa, uznano, że brak kontaktu z obrońcą w trakcie pierwszych dni aresztu nie spowodował, że postępowanie prowadzono nierzetelnie (choć sędziowie Wielkiej Izby nie byli w tej ocenie jednomyślni). W pierwszej kolejności Wysoka Izba ETPC podkreśliła, że nawet jeśli skarżący nie poprosił o telefon do prawnika, nie oznacza to, że zrzekł się jego pomocy na początkowym etapie śledztwa. Zwłaszcza że nie ma potwierdzenia na piśmie, że podejrzany został poinformowany o przysługującym mu prawie. ETPC zaznaczył jednak, że nie ma dowodu na to, iż skarżący był przesłuchiwany - formalnie czy nieformalnie - pod nieobecność adwokata. Co najważniejsze, w ciągu trzech pierwszych dni po aresztowaniu nie zgromadzono też żadnych dowodów - np. nie pozyskano oświadczenia podejrzanego ani żadnych próbek. Ostatecznie oskarżonego skazano na podstawie jego przyznania się do winy.

Pięciu z 17 sędziów Wielkiej Izby ETPC przyznało, że obawia się konsekwencji rozstrzygnięcia większości. "Trybunał nie tylko przymknął oko na praktyki, które narażają na szwank istotę praw oskarżonych, lecz także otworzył policji i prokuraturze drogę do ogromnych, nieudokumentowanych nadużyć" - czytamy w jednym ze zdań odrębnych.

Emilia Świętochowska

emilia.swietochowska@infor.pl

ORZECZNICTWO

Wyrok Wielkiej Izby ETPC z 12 maja 2017 r. w sprawie Simeonovi przeciwko Bułgarii, skarga nr 21980/04.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.