Polsko-rosyjskiej umowie lotniczej przyjrzy się KE
BRUKSELA CHCE, aby wszystkie unijne linie lotnicze korzystały z rosyjskiej przestrzeni powietrznej na jednakowych zasadach. Polska zawarła z Moskwą odrębne porozumienie
Komisja Europejska, nie mogąc zmusić Rosji do równego traktowania wszystkich unijnych linii lotniczych, na celownik wzięła państwa członkowskie. Wczoraj przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości ruszyło postępowanie w tej sprawie przeciwko Niemcom, Francji, Finlandii i Austrii. Kolejna może być Polska.
W ten sposób komisja chce zmusić kraje Wspólnoty do wynegocjowania z Rosją umów zgodnych z prawem UE. Innymi słowy, chce, by unijne linie korzystały z rosyjskiej przestrzeni powietrznej na identycznych zasadach. Tymczasem we wrześniu tego roku polskie Ministerstwo Infrastruktury indywidualnie porozumiało się z Moskwą w sprawie korzystania z rosyjskiego nieba. Ma to związek z połączeniem z Warszawy do Hanoi, które LOT zamierza uruchomić.
Polski przewoźnik sprawę komentuje krótko. - Jesteśmy tylko beneficjentem umów międzyministerialnych - mówi rzecznik LOT-u Jacek Balcer. Więcej zdradza sam resort. - PLL LOT otrzymały już potwierdzenie tego uzgodnienia i należy się spodziewać, że połączenie Warszawa - Hanoi zostanie uruchomione już niedługo - mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.
Jeżeli Komisja Europejska zakwestionuje polsko-rosyjskie uzgodnienia, możemy zostać zmuszeni do zerwania umowy z Moskwą i zawarcia jej na nowo na zasadach unijnych. Czyli takich, jakie powinny obowiązywać wszystkie państwa członkowskie. Dlatego KE rozpoczęła działania na szeroką skalę.
- Obecnie analizowane są umowy lotnicze wszystkich krajów Wspólnoty - przyznaje komisarz ds. transportu Siim Kallas.
Zalety tego, że Bruksela wtrąca się w to, na jakich zasadach europejskie linie lotnicze latają nad Rosją, widzi nasz Urząd Lotnictwa Cywilnego.
- Jednolite umowy ułatwiłyby rozwój połączeń pasażerskich przebiegających przez Rosję. Dzisiaj są z tym problemy - uważa Katarzyna Krasnodębska z ULC. Podobnego zdania jest Adrian Furgalski, ekspert od transportu z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. - Indywidualne umowy z Rosją mogą zakłócać konkurencję na jednolitym rynku. Możliwe jest niejednakowe traktowanie choćby przy przydzielaniu korzystnych godzin wylotów i przylotów - mówi Furgalski.
Komisja Europejska, poprzez naciski na państwa członkowskie, chce załatwić jeszcze jedną sprawę. Chodzi o wysokie opłaty trasowe, które Moskwa pobiera za to, że unijne linie lotnicze korzystają z jej przestrzeni powietrznej. Od 1970 roku, kiedy opłaty ustanowiono, Rosja zarobiła na nich prawie 10 mld dol. Zdecydowana większość pieniędzy trafia do kasy rosyjskich państwowych linii lotniczych Aerofłot.
@RY1@i02/2010/212/i02.2010.212.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Łukasz Jóźwiak/Reporter
Zdaniem LOT-u zamieszanie nie będzie miało wpływu na uruchomienie połączenia z Hanoi
Tomasz Żółciak
tomasz.zolciak@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu