MSZ chce wyjaśnień. Trybunał tłumaczyć się nie musi
Nie milkną echa poniedziałkowego wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie krewnych ofiar katyńskich przeciwko Rosji. Orzeczenie w dużej mierze pokrywało się z rewelacjami zamieszczonymi w gazecie "Moskowskije Nowosti" na cztery dni przed upublicznieniem wyroku. Maciej Szponar, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, stwierdził wczoraj, że przeciek podkopuje wizerunek trybunału, dlatego resort zwróci się do ETPCz o wyjaśnienia.
- MSZ ma do dyspozycji szeroką gamę działań natury dyplomatycznej. Oczywiście np. nota nie ma prawnie wiążącego działania, jest to raczej prośba o wyjaśnienie - wyjaśnia prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Międzynarodowego Uniwersytetu Warszawskiego oraz Instytutu Mediacji.
- Teoretycznie jest jeszcze możliwość wywierania nacisku na forum Rady Europy: na posiedzeniu plenarnym lub Rady Ministrów. Jednak jest to niewskazane ze względu na zasadę proporcjonalności działania, która każe mierzyć środki adekwatnie do problemu - dodaje.
Według ekspertów ETPCz w ogóle nie zajmie stanowiska w tej sprawie.
- Trybunał nie jest związany takimi notami, zapytaniami czy też protestami, bo miałoby to wydźwięk polityczny, a trybunał jest na te kwestie wrażliwy - zauważa prof. Grzeszczak. Zgadza się z nim Krzysztof Országh, były rzecznik praw ofiar przy MSWiA, prowadzący własną kancelarię.
- Trybunał nie musi się tłumaczyć. Nie ma szans, by w jakikolwiek sposób wymóc na nim wyjaśnienie okoliczności przecieku - mówi.
- Takie działania są tylko grą polityczną, podjętą po to, by się jeszcze przy okazji tego tematu lansować. Nie sądzę, by autorzy pomysłu poważnie myśleli o tym, że doprowadzą do wiążących ustaleń - kończy.
Czy uda się więc ustalić, czy i kto dopuścił się przecieku?
- Statut trybunału nie mówi wprost o przymusie wszczęcia wewnętrznej procedury kontrolnej. O tym może zdecydować prezes sądu - wyjaśnia prof. Grzeszczak.
Gdyby w wyniku kontroli okazało się, że odpowiedzialny jest ktoś z personelu, wówczas można zastosować sankcje dyscyplinarne: od nagany do zwolnienia z pracy czy nawet zakazu wykonywania zawodu. Co innego gdyby za ujawnienie informacji odpowiadał sędzia.
- Sędziowie trybunału są nieusuwalni, chyba że dojdzie do sprzeniewierzenia czynności sędziowskich, co nie miało tu miejsca. Także w tym przypadku decyzja o sankcjach leży w gestii prezesa trybunału - dodaje Grzeszczak.
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu