Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Symboliczne Strasburskie wyroki

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 69 minut

Dlaczego Polak, który dowiedzie swoich racji przed trybunałem w Strasburgu, dla rodzimego wymiaru sprawiedliwości pozostaje winnym

"Skłaniam się do poglądu, że burmistrz czyni na organ prokuratorski pozaprawne naciski" - to zdanie kosztowało dr hab. Izabelę Lewandowską-Malec, wykładowcę prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, wiele. Musiała zapłacić 7,5 tys. zł grzywny, 3 tys. zł kosztów sądowych, a także przeprosić ówczesnego burmistrza Świątnik Górnych Jerzego Batkę w mediach. Kobieta poświęciła osiem lat na walkę w sądach krajowych. A gdy te nie pomogły, sprawiedliwości szukała w Strasburgu. I znalazła. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że nie przekroczyła dozwolonych zasad krytyki. Zasądził na jej rzecz ponad 2 tys. euro zadośćuczynienia oraz 3 tys. euro zwrotu kosztów postępowania krajowego, uznając, że jej skazanie naruszyło wolność słowa gwarantowaną w artykule 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (wyrok uprawomocnił się 18 grudnia 2012 r. ). Mimo tego profesor prawa dalej figuruje w Krajowym Rejestrze Karnym.

- Dla mnie oczyszczenie mojego dobrego imienia to priorytet - wskazuje wykładowczyni UJ i zapowiada dalszą walkę. Uważa, że orzeczenia ETPCz powinny oznaczać także uchylenie wyroków sądów krajowych. Inaczej wygrany ze Strasburga ponownie musi latami przed sądami walczyć o sprawiedliwość. Znów czeka go piekło. - Czym się może skończyć proces po wznowieniu po wyroku, w którym trybunał uznał naruszanie prawa materialnego, a nie procesowego? - pyta retorycznie. - W świetle naszego prawa jestem przestępcą. To główny motyw wznowienia spraw i wzruszenia wyroków skazujących - dodaje.

Tłumaczy jednak, że w takim przypadku wznowienie nie następuje z automatu. - Trzeba udowodnić potrzebę wznowienia. Konieczny jest także profesjonalny pełnomocnik, bo jest przymus adwokacki. Jako prawnik pewnie sobie jakoś poradzę. Ale co ma zrobić zwykły człowiek, nie wiem - podkreśla Lewandowska-Malec.

W sprawach cywilnych jest jeszcze gorzej. Po korzystnym wyroku Strasburga raczej nie ma co liczyć na wznowienie postępowania, bo podstawy nie dają wprost przepisy procedury cywilnej. Sytuację chciał zmienić w poprzedniej kadencji parlamentu ówczesny senator, obecnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego prof. Leon Kieres. Stworzył projekt odpowiednich zmian prawa, powołując się na art. 9 Konstytucji RP. Wynika z niego, że Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.

- Właśnie ten przepis może stanowić podstawę wprowadzenia nowej przyczyny wznowienia postępowania - podkreślał wówczas Kieres.

Pomysłowi było jednak przeciwne Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort argumentował, że ważniejsze od prawa do rzetelnego procesu sądowego jest zasada prawomocności orzeczeń oraz stabilności obrotu.

I na tym stanęło. Senat zrezygnował z inicjatywy ustawodawczej. Sprawa pozostaje otwarta.

@RY1@i02/2013/011/i02.2013.011.070000400.807.jpg@RY2@

Ireneusz C. Kamiński, profesor w INP PAN

Zazwyczaj naszą uwagę skupia wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zanim zapadnie, zastanawiamy się - zwłaszcza w trudnych lub precedensowych sprawach - czy strasburscy sędziowie będą gotowi stwierdzić naruszenie konwencji i jak to uzasadnią. Wystarczy przypomnieć emocje poprzedzające ogłoszenie wyroków w sprawach Jukosu i Chodorkowskiego, Alicji Tysiąc, krzyża (Lautsi) czy "skargi katyńskiej".

Ale tak naprawdę życie wyroku rozpoczyna się po jego wydaniu. Wyrok trzeba należycie wykonać, co podlega kontroli Komitetu Ministrów Rady Europy. Jeśli trybunał zasądza pewne kwoty jako tzw. słuszne zadośćuczynienie, przegrywające państwo musi je zapłacić skarżącemu w ciągu trzech miesięcy od uprawomocnienia się wyroku. Z tym nie ma większych problemów. Jedyny "płatniczy kryzys" wystąpił, gdy Turcja przez kilka lat odmawiała wypłacenia sumy przyznanej greckiej mieszkance północnego Cypru (Loizidou). Argumentowano, że sprawa własności utraconej w następstwie konfliktu cypryjskiego powinna zostać rozwiązana kompleksowo w drodze porozumienia międzynarodowego. Ostatecznie Turcja się poddała.

Dużo większe kłopoty napotyka "niefinansowe" wykonanie wyroku. Państwo musi bowiem sięgnąć po odpowiednie środki indywidualne i ogólne. Pierwsze mają na celu usunięcie wobec osoby skarżącej skutków stwierdzonego naruszenia. Może się to stać przez przywrócenie stanu sprzed pogwałcenia konwencji lub wznowienie postępowania. Środki ogólne to z kolei działania zmierzające do zapobieżenia podobnym naruszeniom konwencji w przyszłości. Wielokrotnie wymaga to zmiany krajowej praktyki prawnej lub ustawodawstwa.

Państwu przysługuje autonomia egzekucyjna. To ono dokonuje wyboru "naprawczych" środków, a Komitet Ministrów następnie weryfikuje, czy są one adekwatne. Ale obecnie Komitet Ministrów sprawdza bardzo drobiazgowo, czy krajowe działania były należyte. Wystarczy wspomnieć toczące się od kilku już lat postępowanie dotyczące wyroku Alicja Tysiąc przeciwko Polsce. Pomimo wprowadzonych zmian ustawodawczych (ustawa o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta) Komitet Ministrów nie jest usatysfakcjonowany. Jego zdaniem w Polsce nadal nie ma przepisów gwarantujących, że w krótkim czasie dojdzie do ustalenia, czy w danym przypadku wystąpiła okoliczność uprawniająca kobietę do uzyskania legalnej aborcji.

Ostatnio sam Europejski Trybunał Praw Człowieka określa coraz częściej w swoich wyrokach, jakie środki - indywidualne lub ogólne - powinny zostać użyte bądź przyjęte podczas wykonania danego orzeczenia. Przykładowo, w azerskiej sprawie nakazano, by skazany dziennikarz został natychmiast zwolniony z więzienia (Fatullayev p. Azerbejdżanowi). W niemieckim wyroku polecono, by do krajowego porządku wprowadzono w ciągu roku skuteczny środek prawny zapobiegający przewlekłości postępowań sądowych (Rumpf p. Niemcom). Rosyjskie władze miały z kolei przeprowadzić należyte postępowanie wyjaśniające w sprawie użycia siły zbrojnej w Czeczenii (Abuyeva i inni przeciwko Rosji).

S woją kontrolę Komitet Ministrów zamyka przyjęciem końcowej rezolucji. Jeśli jednak pewne państwo nie podejmuje wymaganych działań, Komitet może wydać tzw. rezolucję tymczasową, wzywającą do aktywności.

Są państwa, które szybko i sprawnie wykonują strasburskie wyroki. To przykładowo Szwajcaria i Niemcy. Ale są i takie, które ociągają się z działaniami lub wręcz niczego nie robią. W niedawnej rezolucji nr 1787 (2011) z 26 stycznia 2011 r. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zidentyfikowało takie "kłopotliwe" kraje. Obok Rosji, Turcji, Ukrainy, Bułgarii, Grecji, Włoch, Mołdowy i Rumunii została do nich zaliczona również Polska...

Protokół nr 14, który wszedł w życie 1 czerwca 2010 r., zmienił przepis konwencji dotyczący wykonania wyroków trybunału (art. 46). Dzisiaj, jeśli państwo nie wykazuje po wyroku koniecznej aktywności, Komitet Ministrów może podjąć większością dwóch trzecich głosów swoich członków decyzję o skierowaniu przeciwko państwu skargi do trybunału. Można to nazwać skargą Europa przeciwko państwu X.

Z nowego uprawnienia Komitet Ministrów jeszcze nie skorzystał. Zostały już jednak podjęte pierwsze prace, by stało się tak w przypadku Rosji. Kraj ten masowo ignoruje strasburskie wyroki. Nawet jeśli w grę może wchodzić pewien polityczny koszt użycia nowej procedury, Komitet Ministrów powinien się na nią zdecydować, by zachować powagę Rady Europy i praktyczną doniosłość wyroków trybunału.

@RY1@i02/2013/011/i02.2013.011.070000400.808.jpg@RY2@

Maciej Szpunar, podsekretarz stanu w MSZ

1 maja 2013 r. minie dwadzieścia lat, odkąd Polska poddała się jurysdykcji trybunału. Były to lata budzenia się świadomości dotyczącej praw człowieka, zarówno w kręgach polskiej władzy wykonawczej, sądowniczej, ustawodawczej, jak i przede wszystkim w samym społeczeństwie. W coraz szerszych kręgach społeczeństwa wzrastało poczucie posiadania wielu praw i wolności oraz umiejętność poszukiwania ich skutecznej ochrony w Strasburgu. Orzeczenia wydane w tym okresie przez trybunał przyczyniły się do licznych zmian w prawie, jak również doprowadziły do rozwiązania wielu palących społecznie kwestii, jak choćby przyznanie prawa do rekompensaty pieniężnej 80-tysięcznej grupie Zabużan.

O ile zmiana prawa czy też praktyki jego stosowania dokonywana w wyniku wyroku strasburskiego bywa dostrzegana, a nawet komentowana przez opinię publiczną, o tyle umyka powszechnej uwadze, iż zmiany te są wynikiem skoordynowanych działań administracji rządowej, na której spoczywa obowiązek wykonania wyroku. Ponadto nikt nie analizuje, jak diametralnie w ostatnich latach zmieniło się podejście rządu i jego administracji do wykonywania wyroków trybunału. Rząd z biernego płatnika kwot zasądzanych przez trybunał stał się podmiotem działającym na rzecz wyeliminowania źródeł naruszeń oraz przeciwdziałania powstawaniu kolejnych. Tłumaczy i upowszechnia orzeczenia trybunału, i to nie tylko te, które zostały wydane w sprawach polskich.

Kwestia wykonywania wyroków bywa najczęściej sprowadzana do 872 spraw zawisłych przed Komitetem Ministrów Rady Europy i opatrywana prostym komentarzem, iż rząd wyroków nie wykonuje. Tymczasem problem wykonywania wyroków jest znacznie bardziej skomplikowany i nie dotyczy jedynie rządu, ale także sądów, parlamentu, a nawet korporacji zawodowych. W debacie w sprawie wykonywania wyroków trybunału zupełnie pomijany jest fakt, iż to działanie polega na realizacji środków indywidualnych, tj. zazwyczaj na wypłaceniu skarżącemu stosownej kwoty pieniężnej zasądzonej orzeczeniem oraz na usunięciu stanu naruszenia. Może jednak ono za sobą pociągać także konieczność zastosowania środków generalnych - trwale usuwających przyczyny naruszenia konwencji, zwykle poprzez zmianę prawa lub praktyki w określonej dziedzinie. Umyka powszechnej uwadze, iż w większości spraw zrealizowane zostały w pełni środki indywidualne wobec skarżących, a naruszyciel został poinformowany o tym, iż jego działanie doprowadziło do pogwałcenia konwencji. Tak jest np. w grupie ponad 180 wyroków dotyczących przewlekłego stosowania aresztu tymczasowego. Każdy spośród skarżących otrzymał zadośćuczynienie i nie przebywa już w areszcie. Zmiana podejścia rządu do problematyki wykonywania polega obecnie na przywiązywaniu znacznie większej wagi do realizacji środków generalnych wynikających z danego orzeczenia. Przede wszystkim istotne jest to, że poprzez realizację środków generalnych zapobiega się kolejnym naruszeniom, które mogą generować dalsze skargi oparte na podobnych zarzutach.

Realizacja środków generalnych jest jednak znacznie bardziej długotrwała niż wykonanie środków indywidualnych. Dzieje się tak nie tylko ze względu na czas, jaki zajmuje proces legislacyjny czy też wykształcenie się nowej praktyki sądowej lub administracyjnej. Wynika to także z tego powodu, że Komitet Ministrów potrzebuje więcej czasu na ocenę podjętych przez rząd działań, niż to ma miejsce w przypadku środków indywidualnych. Czasami zwłoka w ocenie działań rządu przez Komitet Ministrów wynosi kilka lat. Tak np. na ocenę działań generalnych rządu oczekuje 40 wyroków dotyczących cenzury korespondencji, co do których nie ma wątpliwości, że przyczyna naruszenia została usunięta i co widoczne jest w braku komunikacji tego typu skarg przed trybunał. Nikt też nie zwraca uwagi, iż wspomniane 872 sprawy dotyczą w rzeczywistości kilkunastu kwestii, z których najliczniejsze dwie grupy, stanowiące 64 proc. wszystkich orzeczeń, dotyczą przewlekłości postępowań sądowych i aresztów tymczasowych. Do liczby spraw niewykonanych wliczanych jest 97 decyzji zatwierdzających ugody zawarte między rządem a skarżącymi, pomimo że skarżący otrzymali już stosowne zadośćuczynienie. Tym samym wykonano wszystko, czego Komitet Ministrów może oczekiwać w tego typu sprawach. Rządowi pozostaje jedynie czekać na działanie Komitetu Ministrów. To, jak wiele problemów prawnych udało się rozwiązać w ostatnich latach, ilustruje sprawozdanie z realizacji Programu Działań Rządu w sprawie wykonywania wyroków ETPCz za okres 7.2008-7.2012. Nie oznacza to, że rząd zamierza spocząć na laurach. Mamy bowiem świadomość, iż nie wszystkie problemy zostały w pełni rozwiązane, jak np. przewlekłość postępowań sądowych. Pojawiają się nowe kwestie rodzące potrzebę działania. Istnieją również zagadnienia, które wobec swojej kontrowersyjności wymagają dalszej debaty, jak np. wprowadzenie instytucji wznowienia postępowania cywilnego po wyroku strasburskim. Najistotniejsze jest jednak to, że rząd nigdy nie uchyla się od obowiązków płynących z wyroków trybunału, i poddaje refleksji stwierdzone naruszenia poprzez specjalnie w tym celu powołany w 2007 r. międzyresortowy zespół do spraw Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Czy osiągniemy wkrótce idealny stan braku naruszeń? Miejmy nadzieję. Pamiętajmy jednak, że ideały są jak gwiazdy. Jeśli nawet nie możemy ich osiągnąć, to należy się według nich orientować (G.B. Shaw).

@RY1@i02/2013/011/i02.2013.011.070000400.809.jpg@RY2@

dr Adam Bodnar, wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, adiunkt w Zakładzie Praw Człowieka WPiA UW

16 grudnia 2012 r. minął rok odkąd Krajowa Rada Sądownictwa przyjęła stanowisko w przedmiocie wykonywania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jest to niezwykle istotny dokument, gdyż zawiera rekomendacje, jak można poprawić aktualny stan rzeczy w tej kwestii. Ponadto stanowisko KRS właściwie identyfikuje dwie bariery w zapewnieniu pełnego stosowania Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez polskie sądy. Są to bariery świadomościowe oraz edukacyjne.

Przyjęcie rekomendacji przez KRS zostało poprzedzone konsultacjami z instytucjami, sądami oraz organizacjami zainteresowanymi problematyką. W ich wyniku okazało się, że funkcjonowanie sądownictwa oraz prokuratury jest obszarem, w którym dochodzi do największej liczby naruszeń konwencji, potwierdzonych orzeczeniami trybunału w Strasburgu lub ugodami rządu RP ze skarżącymi. Stosunkowo rzadko zdarzają się sprawy ze sfery sądownictwa, w których błąd tkwi w treści przepisów. Znacznie częstsze są sprawy dotyczące stosowania przepisów: nadużywania stosowania tymczasowego aresztowania, nie zapewnienia prawa do obrony, braku dostępu do sądu ze względu na zbyt wysokie koszty sądowe czy przewlekłości postępowania (w szczególności w związku z niewłaściwym stosowaniem ustawy z 17 czerwca 2004 r. o skardze na przewlekłość postępowania). Tego typu naruszenia wymagają jednak remedium w postaci stałego podnoszenia świadomości sędziów, na czym polegają standardy strasburskie oraz jak postępować, aby do naruszeń nie dochodziło.

Konsultacje wykazały, że KRS jest właściwym organem do tego, aby sugerować sądom właściwe postępowanie ze standardami strasburskimi. Ministerstwo Sprawiedliwości nie może wypełnić tej roli w pełnym zakresie. Ministerstwo może tłumaczyć wyroki, rozsyłać je, rozpowszechniać standardy, przygotowywać opracowania. Jednakże każda próba wskazania konkretnemu sędziemu czy sądowi, że w danej sprawie popełnił błąd oraz na czym ten błąd polegał, może zostać odczytana jako nacisk władzy wykonawczej na sądy. Jest to szczególnie delikatna kwestia w tych sprawach, które się jeszcze toczą. Pojawiają się sprawy, w których ETPC stwierdza naruszenie art. 5 ust. 3 konwencji w związku z nadużywaniem tymczasowego aresztowania. Natomiast sprawa karna jest jeszcze niezakończona. W takiej sytuacji sprawowanie nadzoru administracyjnego przez MS budzi wątpliwości co do zachowania zasady niezależności sądownictwa. KRS wskazała, że warto opracować w tym zakresie odrębne procedury monitorowania takich spraw. KRS zasugerowała także zbadanie, czy informacja zwrotna odnośnie stwierdzonych naruszeń konwencji przez ETPC jest w ogóle przedmiotem głębszej refleksji w poszczególnych sądach i czy informacja ta jest efektywnie przekazywana zainteresowanym osobom.

Rekomendacje KRS odnoszą się także do kwestii szkoleń dla sędziów w zakresie znajomości standardów ETPC. Edukacja - zarówno kandydatów na sędziów, jak i aktualnych sędziów - jest jednym z najważniejszych aspektów wykonywania wyroków. Dotyczy to nie tylko spraw polskich, lecz także spraw z innych państw, gdyż one także mogą ustanawiać standardy mające znaczenie dla codziennego rozstrzygania spraw krajowych (np. w zakresie prawa do obrony w procesie karnym). Kluczową rolę w tym zakresie powinna pełnić Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury. Nie wystarczy zorganizować serii szkoleń, na które zgłoszą się osoby zainteresowane. Wzrost świadomości standardów strasburskich może nastąpić tylko i wyłącznie dzięki masowym szkoleniom dla wszystkich sędziów. W przeciwnym przypadku adwokaci wciąż będą się skarżyć na wzruszanie ramionami przez sędziów (szczególnie w mniejszych sądach), kiedy przywołują orzecznictwo strasburskie jako argument procesowy.

Krajowa Rada Sądownictwa zapowiedziała w liście do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, że na początku 2013 r. zostanie zorganizowana konferencja przeglądowa dotycząca wprowadzania w życie stanowiska KRS. Warto, aby konferencja nie stała się jedynie okazją do chwalenia się poszczególnych instytucji swoimi dobrymi praktykami, lecz dokonała przeglądu, czy mechanizmy wykonywania wyroków zaproponowane przez KRS zostały faktycznie wprowadzone w życie. "Dobre praktyki" już mamy, a różne instytucje szczycą się tym na forum międzynarodowym. Co z tego, skoro wciąż w wielu sądach panuje przekonanie, że i tak najważniejsza jest ustawa, a standardy strasburskie nie mają większego znaczenia.

@RY1@i02/2013/011/i02.2013.011.070000400.810.jpg@RY2@

prof. Ewa Łętowska, rzecznik praw obywatelskich w latach 1987-1992, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego w latach 1999-2002 i Trybunału Konstytucyjnego w latach 2002-2011

Wnoszący do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu skargę o naruszenie wobec niego praw człowieka przez polskie władze (legislatywę, egzekutywę czy sądy), jeżeli zarzut się potwierdzi, uzyskuje prawo do odszkodowania (orzeczonego w wyroku ETPCz) oraz może żądać, "jeżeli jest to możliwe", usunięcia skutków naruszenia. Niezależnie od tego czysto indywidualnego skutku wyroku, na państwie przegrywającym ciąży obowiązek podjęcia działań mających na celu wyeliminowanie przyczyn naruszenia i zapobieganie kolejnym w przyszłości.

W płaszczyźnie indywidualnej, gdy idzie o wypłatę przyznanych odszkodowań, wykonywanie orzeczeń Strasburga jest - ogólnie rzecz biorąc - poprawne. Oczywiście zastrzeżenia może budzić automatyczne realizowanie wypłaty z rezerwy budżetowej, a nie z budżetu jednostki, której działanie doprowadziło do naruszenia, oraz brak regresowania się wobec sprawcy naruszenia (zjawisko typowe dla Polski we wszystkich rodzajach majątkowej odpowiedzialności). Natomiast kuleje usuwanie skutków naruszeń wobec poszkodowanych (wznowienie postępowań). Kiepsko jest też z działaniami systemowymi związanymi z eliminacją przyczyn naruszeń i zapobieganiem na przyszłość. Państwo bowiem chętnie się wykupuje od obowiązku pomyślenia choćby nad przyczynami naruszeń i nie chce widzieć konieczności podjęcia przeciwdziałań. Płaci więc swoisty podatek od bezprawia. Nie radząc sobie z eliminacją dysfunkcji prawa i działania krajowych władz, mając problem systemowy z długotrwałością aresztów (wytykane nam przez organy Rady Europy), opieszałością i - przykro mówić - formalistyczną bezdusznością sądów (choćby sprawa Moskal), tłokiem w więzieniach (koszty!), koniecznością własnoręcznego popychania palcem egzekucji prawa (tradycja jeszcze od imć Łaszcza), złym traktowaniem słabszych (bo choć coraz ich więcej, to się nie upominają o swoje), fasadowością praw istniejących i bez troski o efektywność tego, co papier przyrzeka, państwo uważa, że "podatek od bezprawia" zwalnia je nie tylko od refleksji nad przyczynami naruszeń, lecz także od podjęcia działań zapobiegawczych.

I bynajmniej nie chodzi o, jak to naiwnie media przedstawiają, jakieś "zmiany prawa"! Orzeczenia ETPC nie oceniają bowiem naszego prawa (jak to np. czyni Trybunał Konstytucyjny), ani decyzji polskich władz (sądy administracyjne), albo wyroków naszych sądów. Wyroki strasburskie zajmują się tylko skutkiem, czyli naruszeniem praw człowieka. Orzeczenie Strasburga nie wskazuje jednak, jaki organ i jakim swoim działaniem doprowadził do naruszenia. I choć wyrok opiewa przeciw "Polsce", to z orzeczenia nie wynika, czy o naruszeniu decydowała ustawa, czy jej stosowanie. Czy w sprawie występuje kilka przyczyn naruszenia i w jakiej proporcji. Czy działanie szkodzące miało charakter wypadku przy pracy, czy też systemowy. Czy skutki są nieodwracalne, czy nie. Czy jakaś procedura jest niekompletna, czy też była kompletna, ale źle zastosowana. Czy chodzi o rodzaj "anonimowej winy państwa w nadzorze" nad gospodarczymi bądź prywatnymi podmiotami, czy o własne działanie władzy. Czy dobre było prawo, ale jego interpretacja zła. Wyrok ETPC nie wskazuje, jakie działanie jest właściwe lub ilu posunięć wymaga usunięcie konkretnego naruszenia i osiągnięcie prewencyjnego działania.

To, które ogniwo, w jakim stopniu, z jakich przyczyn doprowadziło do naruszenia praw jednostki chronionych przez EKPC, pozostaje wyłącznie sprawą wewnętrzną państwa. Na tym polega szacunek Strasburga wobec kompetencji władz krajowych. To państwo powinno ustalić oraz podjąć kompleksowe i systematyczne działania naprawcze. Jednak u nas wyrok stwierdzający naruszenie praw człowieka "wisi w powietrzu". Brak wyraźnie określonego organu, który ustala i ocenia, kto i co konkretnie powinien zrobić w ramach wykonania obowiązku wynikającego z art. 46 ust. 1 konwencji (obliguje do poszukiwania przyczyn i konieczności zapobiegania naruszeniom).

Co prawda na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości można się zapoznać z zapadającymi wyrokami ETPCz, lecz nie ma komu dopilnować ich rozpisania, tj. zdiagnozować kroków, jakich wymaga in concreto obowiązek z art. 46 ust. 1 konwencji; dopilnować organów, które w ramach istniejących kompetencji powinny tu działać we własnych zakresach; ustalić, czy nie istnieje luka kompetencyjna, proceduralna lub pragmatyczna, wymagająca wypełnienia; wreszcie nie ma komu dopilnować, aby wyrok w danej sprawie "doprowadzić" (choćby czysto informacyjnie) do osób, którym można przypisać odpowiedzialność za naruszenie praw człowieka. W efekcie miejsce zinstytucjonalizowanego sposobu postępowania analitycznego i naprawczego zajmuje - z konieczności - krytyka medialna, doktrynalna (tu zagadnienie jest naprawdę nieźle opracowane w bogatym piśmiennictwie) albo działalność interwencyjna organizacji pozarządowych .

Wreszcie najsmutniejsze. Wyrok ETPCz powinien prowadzić - "jeżeli jest to możliwe" - do usunięcie skutków naruszenia. Czasem to usunięcie jest proste. Czasem wymaga działań legislacyjnych (np. ustawy reprywatyzacyjnej), a niekiedy wystarczyłoby zmienić decyzję administracyjną. Gorzej, gdy konieczny jest powrót do jakiegoś fragmentu procedury sądowej.

W procedurze karnej istnieje nakaz wznowienia na korzyść oskarżonego postępowania, "gdy potrzeba taka wynika z rozstrzygnięcia organu międzynarodowego działającego na mocy umowy międzynarodowej ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską". Od 2010 r.ustawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi przewiduje wznowienie postępowania po wyroku ETPC stwierdzającym naruszenie praw człowieka. Procedura cywilna analogicznego przepisu jednak nie ma. Oczywiście przełamanie stabilności orzeczeń zapadłych w sprawach cywilnych w imię zapewnienia skuteczności rozstrzygnięciom sądów międzynarodowych (zwłaszcza gdy naruszenie dotyczy procedury sądowej) jest znacznie trudniejsze, bo w grę wchodzi ochrona interesów wszystkich adresatów orzeczenia sądu krajowego. Jednakowoż nawet wyrok ETPCz wyraźnie wskazujący naruszenie praw człowieka (i to przez SN - sprawa Podbielski II - V CO 28/08) nie skłoniła praktyki do zmiany stanowiska polegającego na negowaniu samej potrzeby reagowania przez sądy cywilne na orzeczenia ETPCz. Nieśmiałe próby dopatrzenia się w tych orzeczeniach choćby prejudykatu dla odpowiedzialności odszkodowawczej czy wskazania na potrzebę aktywizmu interpretacyjnego (V CNP 86/06, V CSK 271/08) nie doczekały się kontynuacji. Ta odmowa dialogu (w podobny sposób jest też traktowany polski Trybunał Konstytucyjny), odnotowywana nawet w piśmiennictwie niepolskim, powoduje połowiczność skutków orzeczeń ETPCz w Polsce. Szkodzi także zaufaniu do prawa, zwłaszcza gdy odmowa dotyczy kwestionowania samej potrzeby reakcji (izolacjonizm). Bo problemem jest, jak należy reagować interpretacyjnie i do jakich granic (proporcjonalność jest kwestią do dyskusji). O tym, że aksjologicznie i interpretacyjnie jest to możliwe, świadczą zmiany zachodzące w wykładni polskiego prawa materialnego - interpretacja art. 691 k.c. w sprawie III CZP 51/12, wszak niewątpliwie mająca swe korzenie w wyroku ETPCz w sprawie Kozak przeciw Polsce.

Miejsce zinstytucjonalizowanego sposobu postępowania analitycznego i naprawczego zajmuje, z konieczności, krytyka medialna, doktrynalna albo działalność interwencyjna organizacji pozarządowych

Czy osiągniemy wkrótce idealny stan braku naruszeń? Miejmy nadzieję. Pamiętajmy jednak, że ideały są jak gwiazdy. Jeśli nawet nie możemy ich osiągnąć, trzeba się według nich orientować

Ewa Ivanova

ewa.ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.