Symboliczne Strasburskie wyroki
Dlaczego Polak, który dowiedzie swoich racji przed trybunałem w Strasburgu, dla rodzimego wymiaru sprawiedliwości pozostaje winnym
"Skłaniam się do poglądu, że burmistrz czyni na organ prokuratorski pozaprawne naciski" - to zdanie kosztowało dr hab. Izabelę Lewandowską-Malec, wykładowcę prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, wiele. Musiała zapłacić 7,5 tys. zł grzywny, 3 tys. zł kosztów sądowych, a także przeprosić ówczesnego burmistrza Świątnik Górnych Jerzego Batkę w mediach. Kobieta poświęciła osiem lat na walkę w sądach krajowych. A gdy te nie pomogły, sprawiedliwości szukała w Strasburgu. I znalazła. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że nie przekroczyła dozwolonych zasad krytyki. Zasądził na jej rzecz ponad 2 tys. euro zadośćuczynienia oraz 3 tys. euro zwrotu kosztów postępowania krajowego, uznając, że jej skazanie naruszyło wolność słowa gwarantowaną w artykule 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (wyrok uprawomocnił się 18 grudnia 2012 r. ). Mimo tego profesor prawa dalej figuruje w Krajowym Rejestrze Karnym.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.