Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Pomoc państwa na granicy ryzyka

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Rząd zdecydował: nie będzie zgłaszał Komisji Europejskiej wsparcia publicznego dla zielonej energii. To olbrzymia odpowiedzialność. Sprawa może się skończyć zwrotem pieniędzy - ostrzegają prawnicy

Projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii nie będzie notyfikowany Komisji Europejskiej. Taką decyzję - w trybie obiegowym - podjęła 11 czerwca br. Rada Ministrów. W ocenie rządu proponowany przez Ministerstwo Gospodarki system wsparcia odnawialnych źródeł energii, choć będzie stanowić pomoc publiczną, to jednak nie będzie wymagał zgłoszenia. Ma bowiem zostać objęty rozporządzeniem UE o włączeniach blokowych.

Dozwolone wsparcie

Zgodnie z art. 107 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE) wszelka pomoc przyznawana przez państwo członkowskie lub przy użyciu zasobów państwowych w jakiejkolwiek formie, która zakłóca lub grozi zakłóceniem konkurencji poprzez sprzyjanie niektórym przedsiębiorstwom lub produkcji niektórych towarów, jest co do zasady niezgodna z rynkiem wewnętrznym w zakresie, w jakim wpływa na wymianę handlową w ramach UE.

- Komisja Europejska już kilkakrotnie w przeszłości interweniowała wobec państw promujących systemy wsparcia produkcji energii, które w jej opinii stanowiły niedozwoloną pomoc publiczną - mówi Dag Nilsson, radca prawny, partner w kancelarii Nilsson & Partners - Adwokaci i Radcowie Prawni Sp.p.

Ekspert przypomina, że co do zasady państwa mają obowiązek notyfikowania każdej planowanej pomocy publicznej, chyba że spełnia ona kryteria wymienione w rozporządzeniu o włączeniach blokowych (GBER).

- Aby system wsparcia został uznany na podstawie prawa wspólnotowego za pomoc publiczną nie wymagającą notyfikacji, świadczenie takie musi spełnić kilka kryteriów. Wśród nich musi być zgodnośćź z wytycznymi w sprawie pomocy państwa dotyczącymi ochrony środowiska i energii na lata 2014-2020 oraz z GBER właśnie - wylicza mecenas Dag Nilsson.

Propozycje urzędu

Pod koniec maja poproszony o zajęcie stanowiska - w kwestii notyfikacji projektu ustawy o OZE - prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazał, że pewne modyfikacje w jego zapisach pozwolą, by ta nie była konieczna. Przypomnijmy, że na polski system wsparcia wytwarzania prądu z odnawialnych źródeł - zgodnie z projektem - składać się mają przepisy:

ustanawiające system aukcyjny,

wspierające wytwarzania energii w mikroinstalacjach OZE,

mówiące o funkcjonowaniu systemu opartego na certyfikatach.

- Zgodnie z opinią UOKiK projekt ustawy nie wymagałby notyfikacji, o ile zostałyby w nim dokonane drobne zmiany, dotyczące przede wszystkim objęcia obowiązkiem zakupu energii instalacji o mocy zainstalowanej do 0,5 MW - zamiast planowanego 1 MW - oraz ograniczenia okresu obowiązywania systemu wsparcia do 10 lat - wyjaśnia mecenas Nilsson.

Sugestie te zostały przyjęte przez Ministerstwo Gospodarki. Resort wniósł do projektu stosowne poprawki i 27 maja skierował do Rady Ministrów wniosek o zrewidowanie dotychczasowego poglądu w kwestii notyfikacji. Jak przyznaje Mariusz Kozłowski z wydziału prasowego resortu gospodarki, chodziło o rezygnację ze zgłoszenia projektu o OZE do Komisji, w oparciu o zapisy rozporządzenia GBER. Uznaje ono niektóre rodzaje pomocy za zgodne z rynkiem wewnętrznym.

Mogą być problemy

Wniosek ten został przyjęty przez Radę Ministrów w zeszłym tygodniu: projekt ustawy notyfikowany Komisji nie będzie.

- Rząd argumentuje, że projektowany system będzie stanowił pomoc publiczną, tyle tylko, że nie będzie wymagał zgłoszenia, gdyż objęty będzie tzw. rozporządzeniem o wyłączeniach blokowych. To jednak bardzo dyskusyjne stanowisko - komentuje Marcin Stoczkiewicz, doktor nauk prawnych, członek zarządu Fundacji ClientEarth skupiającej prawników ochrony środowiska.

- Po pierwsze, jeśli rząd uznaje, że projektowane wsparcie dla OZE stanowić będzie pomoc publiczną, to dlaczego nie uznaje za pomoc publiczną systemu obecnego? To niekonsekwencja. Z punktu widzenia definicji pomocy państwa w rozumieniu art. 107 ust. 1 TFUE, różnica między funkcjonującym a planowanym systemem jest nieistotna - dodaje.

A trzeba pamiętać, że obowiązujący w Polsce system wsparcia jest już przedmiotem postępowania Komisji Europejskiej - właśnie pod kątem naruszania przepisów o pomocy publicznej.

- Zdaniem przedstawicieli polskiego rządu system certyfikatów nie stanowi pomocy publicznej, ponieważ nie angażuje środków publicznych. Jednakże kilka lat wcześniej, zanim system certyfikatów pojawił się w Polsce, KE uznała podobną pomoc udzielaną w Wielkiej Brytanii za pomoc publiczną ze względu na właściwości opłaty zastępczej, która musi zostać uiszczona w przypadku braku przedstawienia stosownych certyfikatów do umorzenia - wskazuje mec. Dag Nilsson.

W opinii Stoczkiewicza zaś objęcie całości projektowanego systemu wsparcia rozporządzeniem o wyłączeniach blokowych jest więcej niż wątpliwe.

- Obowiązek zakupu energii elektrycznej z OZE po cenie gwarantowanej stanowi pomoc publiczną nieobjętą wyłączeniami blokowymi. Jeśli dystrybutor kupuje energię od producenta z mikroinstalacji i płaci mu tylko 80 proc. rynkowej ceny z roku poprzedniego, to 20 proc. stanowi finansowe uprzywilejowanie dystrybutora - argumentuje dr Stoczkiewicz.

I podkreśla, że wskazany obowiązek zasadniczo różni się od niemieckiego systemu taryf gwarantowanych, tzw. feed-in tariff, który został uznany przez Trybunał Sprawiedliwości UE za niestanowiący pomocy publicznej (wyrok w sprawie PreussenElektra). - Tam zaangażowane we wsparcie były jednak wyłącznie przedsiębiorstwa prywatne, a więc nie doszło do użycia zasobów publicznych. Polski rynek energetyczny zarówno w segmencie wytwarzania, jak i dystrybucji, jest zdominowany przez kontrolowane przez Skarb Państwa przedsiębiorstwa publiczne - akcentuje ekspert.

- Według prawa konkurencji UE wszelka pomoc publiczna, która nie została zgłoszona, jest niezgodna z prawem i Komisja może nakazać jej zwrot - przypomina dr Stoczkiewicz.

@RY1@i02/2014/117/i02.2014.117.18300040b.802.jpg@RY2@

Granice przywilejów

Anna Krzyżanowska

anna.krzyzanowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.