Dziennik Gazeta Prawana logo

Likwidacja daty trwałości: tak, ale tylko na cele charytatywne

26 czerwca 2018

Na forum UE trwają dyskusje nad zniesieniem daty minimalnej zdatności do spożycia niektórych produktów żywnościowych. Cel jest jeden - zmniejszyć skalę marnotrawienia jedzenia

Dyskusje toczą się na poziomie Komisji Europejskiej, a ich wnioskodawcą są organizacje charytatywne oraz banki żywności. Wstępna propozycja jest taka, by data minimalnej przydatności zniknęła przede wszystkim z towarów suchych, czyli takich, które nie psują się mikrobiologicznie. Mowa m.in. o makaronach, ryżu, kaszy, płatkach, niektórych rodzajach pieczywa chrupkiego, kawie, herbacie, wodzie mineralnej czy napojach gazowanych.

Jak zauważają prawnicy, do przyjęcia tego rozwiązania potrzebna byłaby jednak nowelizacja rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 z 25 października 2011 r. w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności.

W Polsce, jak i w pozostałych krajach Unii, zacznie ono obowiązywać 13 grudnia tego roku.

Odpowiedzialność producenta

Plany unijnych urzędników, by żywność dłużej pozostawała w sprzedaży na sklepowych półkach, nie do końca cieszą polskich producentów. W naszym kraju pojawiła się więc propozycja, by takie produkty trafiały do pozakomercyjnego obrotu, czyli na cele charytatywne.

Szczególnie, że w Polsce marnotrawienie żywności to poważny problem. Jak wynika z raportu Federacji Polskich Banków Żywności, co roku na śmietnik trafia ok. 9 mln ton jedzenia. Gospodarstwa domowe odpowiadają za 47 proc. wyrzucanej żywności. Pozostałe 53 proc. jedzenia trafia na wysypiska z zakładów produkcyjnych, lokali gastronomicznych oraz sklepów i hurtowni. Handel prezentuje się względnie dobrze, zwłaszcza, gdy porówna się go z gastronomią, która generuje 14 proc. odpadów żywnościowych, czy producentami, od których pochodzi ich 39 proc.

- Obecnie takie towary należy utylizować. Ustawa o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. z 2006 r. nr 171, poz. 1225) zakazuje jakiegokolwiek obrotu nimi - przypomina Karol Stec z departamentu prawnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

To oznacza, że nie można ich też przekazać do banków żywności. Mimo że wiele z tych towarów nadaje się do zjedzenia, a więc nie są niebezpieczne dla zdrowia konsumentów. Data minimalnej trwałości do spożycia oznacza bowiem, że producent nie bierze odpowiedzialności za zmiany fizyczne (wyschnięcie, utrata barwy), chemiczne (utlenienie), jakie zaszły na etapie dystrybucji, a więc np. że woda mineralna stała się mniej gazowana niż w momencie, kiedy trafiła do sprzedaży, a kawa i herbata mniej aromatyczne i wyraziste w smaku.

To oczywiście nie jest pożądane z punktu widzenia konsumentów. Stąd producenci sami ustalają długość okresów przechowywania, by w ten sposób dać sygnał kupującym, jak długo mogą oczekiwać dobrych cech jakościowych w danym artykule.

Ryzyko sprzedawców

Dyskusje w Polsce na temat utworzenia ewentualnej listy produktów, w stosunku do których podawanie daty minimalnej trwałości nie będzie konieczne, toczą się między producentami, ministerstwem rolnictwa, któremu podlega inspekcja jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, bankami żywności oraz przedstawicielami sieci handlowych. Istotne jest bowiem, by przy jej powstawaniu nie naruszyć zasad bezpieczeństwa produktów. Producenci obawiają też, że nieco gorsza jakość produktów może źle kojarzyć się z marką.

- Dlatego proponujemy, by w przypadku produktów ujętych na liście uregulować zasady ich przechowywania. A mianowicie, by rozważyć obowiązek podawania daty produkcji takich artykułów żywnościowych. By była ona zamieszczana na opakowaniu w sposób widoczny dla konsumenta, by ten mógł szybko ocenić, jak długo towar pozostaje już w obrocie - tłumaczy Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Inna propozycja producentów jest taka, by zmienić nawet formułę na opakowaniu na: "można spożywać również po dacie minimalnej przydatności do spożycia".

Ważne opakowanie i przechowywanie

Wytwórcy postulują poza tym, by w przypadku żywności suchej, jak kiełbasa pepperoni, salami, suszone ryby, na opakowaniu pojawiło się ostrzeżenie o konieczności ich przechowywania w lodówce.

- Trzeba też rozważyć, czy zniesienie daty minimalnej trwałości nie nastąpiło tylko dla wybranych produktów, oferowanych w hermetycznie zamykanych pojemnikach czy opakowaniach. Ryż przechowywany luzem jest narażony na wchłonięcie wilgoci, a tym samym na zmianę jakości - podkreśla Andrzej Gantner.

Przeciwko zniesieniu daty minimalnej przydatności do spożycia na produktach, które pozostaną w sprzedaży sklepowej, opowiadają się też handlowcy. Jak podkreślają właściciele sklepów, dla nich jej likwidacja oznacza dużą trudność przy ustaleniu, kiedy mają wycofać dany produkt z magazynu czy półki sklepowej.

- Odpowiedzialność za ich jakość spadnie na moje barki. W sytuacji, gdy klient będzie niezadowolony, odbije się to na moim wizerunku, a nie producenta - podkreśla właściciel jednej z polskich sieci.

9 mln ton jedzenia rocznie marnuje się w polskich śmietnikach

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.