Zielona rewolucja w miastach może jeszcze złagodnieć
Nadal celem pozostaje zwiększenie terenów zielonych w miastach, ale już nie w odniesieniu do ich granic administracyjnych, ale do obszarów ekosystemów miejskich, określanych przez państwa członkowskie
To kolejne istotne zmiany w projekcie rozporządzenia Parlamentu i Rady UE w sprawie odtwarzania przyrody, zaproponowane przez szwedzką prezydencję. W dokumentach przygotowanych na potrzeby posiedzenia grupy roboczej ds. środowiska urzędnicy informują, że kilka państw członkowskich (wiemy, że była wśród nich również Polska) wskazywało na potrzebę dalszego zwiększenia elastyczności wymogu osiągnięcia – w pierwszej kolejności – braku strat netto terenów zielonych w miastach, a w dalszej ich poszerzenia, o czym mowa w art. 6.
Przypomnijmy, że już w poprzedniej wersji projektu sztywne wskaźniki procentowego wzrostu – o 3 proc. do 2040 r. i łącznie o 5 proc. do 2050 r. – zastąpiono obowiązkiem zapewnienia tendencji wzrostowej aż do osiągnięcia zadowalającego poziomu, którego kryteria mają być określone w przyszłości (pisaliśmy o tym m.in. w artykule: „Miasta mają być bardziej zielone, ale nie wiadomo jak bardzo”, DGP nr 57/2023). Wprowadzenie pojęcia obszarów ekosystemów miejskich, jako punktu odniesienia, ma być krokiem w stronę uwzględnienia specyfiki lokalnej poszczególnych miast, szczególnie stopnia ich zazielenienia, ponieważ to państwa członkowskie mają określić ich zakres geograficzny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.