Wstęp - Medialna rewolucja nadciąga. Rosnący w siłę gracze stracą. I zyskają nowe obowiązki
N owelizacja dyrektywy audiowizualnej to najlepszy przykład na to, po co najczęściej powstaje prawo. Ano po to, aby ktoś na nim mógł zyskać, a ktoś inny stracić. Unijni decydenci w niniejszym przypadku mówią wprost: trzeba wyrównać szanse. Już od kilku lat bowiem nadawcy tradycyjnej telewizji, choć nadal postrzegani jako biznesowi giganci, tracą na znaczeniu. Przyszedł nowy, młody biznes wykorzystujący uroki internetu. Coraz więcej Polaków ma telewizor tylko po to, aby korzystać z Netfliksa. Słuchamy muzyki już nie z płyt CD czy odtwarzaczy mp3 ‒ mamy przecież Spotify.
Sęk w tym, że dyrektywa audiowizualna z 2010 r. w ogóle nie obejmowała swą myślą istnienia tak wielkich marek medialnych, które nie oferują tradycyjnych usług. Netflix, Amazon czy Spotify wymykały się regulacjom. Bokiem przechodził też gigantyczny YouTube. I właśnie to postanowiono zmienić. Już niebawem będą one traktowane tak samo jak Polsat czy TVN.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.