Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wstęp - Medialna rewolucja nadciąga. Rosnący w siłę gracze stracą. I zyskają nowe obowiązki

23 sierpnia 2018

N owelizacja dyrektywy audiowizualnej to najlepszy przykład na to, po co najczęściej powstaje prawo. Ano po to, aby ktoś na nim mógł zyskać, a ktoś inny stracić. Unijni decydenci w niniejszym przypadku mówią wprost: trzeba wyrównać szanse. Już od kilku lat bowiem nadawcy tradycyjnej telewizji, choć nadal postrzegani jako biznesowi giganci, tracą na znaczeniu. Przyszedł nowy, młody biznes wykorzystujący uroki internetu. Coraz więcej Polaków ma telewizor tylko po to, aby korzystać z Netfliksa. Słuchamy muzyki już nie z płyt CD czy odtwarzaczy mp3 ‒ mamy przecież Spotify.

Sęk w tym, że dyrektywa audiowizualna z 2010 r. w ogóle nie obejmowała swą myślą istnienia tak wielkich marek medialnych, które nie oferują tradycyjnych usług. Netflix, Amazon czy Spotify wymykały się regulacjom. Bokiem przechodził też gigantyczny YouTube. I właśnie to postanowiono zmienić. Już niebawem będą one traktowane tak samo jak Polsat czy TVN.

Zmiany co do zasady będą korzystne dla widzów. Ucieszą się pasjonaci europejskiego kina, bo Unia Europejska chce zobowiązać platformy VoD do tego, by posiadały w swych zbiorach co najmniej 30 proc. europejskich produkcji.

Ale przede wszystkim ucieszą się rodzice, których dzieci podczas oglądania bajek nie będą już pytały rodziców: „A co to jest?”, gdy program zostanie przerwany reklamą prezerwatyw. Twórcy medialni będą musieli zadbać o odpowiednie dopasowanie reklam do programów, a także o zablokowanie dostępu dzieci do treści dla dorosłych.

Ale no właśnie, widzowie zyskają „co do zasady”. Unijny prawodawca chce bowiem uelastycznić reguły wyświetlania reklam w telewizji. W praktyce zmiana ta będzie polegała na tym, że choć liczbowo spotów nie będzie o wiele więcej, to zmieni się ich rozłożenie w czasie. Nadawca będzie mógł np. emitować mniej reklam w czasie niskiej oglądalności, za to uprzykrzyć widzom życie natłokiem spotów w prime time. Jeśli przedsiębiorcy pójdą tą drogą, może się okazać, że nowa dyrektywa audiowizualna zamiast ich wzmocnić, pomoże im popełnić harakiri. Tak jak się dobijają sklepikarze, którzy ‒ gdy spadają im obroty ‒ podnoszą ceny. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.