Niewiarygodne polskie sądy
Przestępcy mogą uniknąć kary. Wszystko przez jedynowładztwo ministra sprawiedliwości , prokuratora generalnego i głównego kadrowego w sądach, czyli ministra Ziobrę
Czy polski obywatel może liczyć na sprawiedliwy proces w rodzimym sądzie? Czy to, że jeden polityk odpowiada za obsadę kadrową sądów oraz jest zwierzchnikiem prokuratury, naraża na szwank bezstronność sądu? I czy rzecznik ministra sprawiedliwości może jeszcze przed postępowaniem dowodowym stwierdzać autorytarnie, że ktoś był członkiem mafii narkotykowej, choć nic tej osobie nie udowodniono? Na te wszystkie pytania już niebawem będą musieli sobie odpowiedzieć europejscy sędziowie, którzy będą rozpoznawali polskie wnioski o zastosowanie Europejskiego Nakazu Aresztowania, czyli uproszczonej procedury ekstradycyjnej. Trybunał Sprawiedliwości UE powiedział wczoraj jasno: każdy sędzia państwa członkowskiego UE musi ocenić, czy aresztant, którego wydania oczekuje Polska, może liczyć u nas na sprawiedliwy proces. I jeśli orzekający dojdzie do wniosku, że tak nie jest – wydać aresztanta nie może.
Europejscy sędziowie powinni swoją analizę przeprowadzać dwuetapowo. Przede wszystkim powinni ocenić, czy generalnie praworządność w Polsce jest na wyczerpaniu. I – na co zwrócili uwagę luksemburscy sędziowie – należy pamiętać o zainicjowanym przez Komisję Europejską postępowaniu z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.
Drugi etap to ocena, czy konkretnej osobie groziłby niesprawiedliwy proces w Polsce. Tu trybunał pozostawił orzekającym dużą swobodę.
– Sędziowie będą mogli zwrócić uwagę na to, że jeden polityk jest zarówno ministrem sprawiedliwości, który decyduje o tym, kto zostanie prezesem sądu, jak i prokuratorem generalnym. Zakładam, że dla jednego sędziego będzie to oznaczało ryzyko naruszenia praw oskarżonego, a dla innego niekoniecznie – wyjaśnia prof. Ireneusz Kamiński, były sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Z wydanego wyroku wprost wynika, że sędziowie europejscy powinni badać uczciwość postępowania nie tylko przed polskimi sądami powszechnymi, lecz także przed Sądem Najwyższym. Do tego etapu przecież może dotrzeć każda sprawa karna w Polsce.
– Wydaje się jasne, że prace nad ustawą o Sądzie Najwyższym, atmosfera wokół nich oraz to, że Polska z tego powodu jest na czołówkach światowych gazet, nie pomogą w przekonaniu sędziów, że wszystko jest w porządku i można wydać osobę, której wydania Polska oczekuje – spostrzega prof. Kamiński.
– Polski rząd nie zakłada już domniemania niewinności oskarżonego. To zobowiązuje sądy w innych państwach do odmowy realizacji polskich wniosków, w szczególności po zakończeniu czystki w Sądzie Najwyższym – uważa prof. Laurent Pech, kierownik Wydziału Prawa i Polityki londyńskiego Middlesex University.
Minister Zbigniew Ziobro wczoraj oświadczył, że wyrok TSUE to porażka irlandzkiego sądu.
– Wbrew temu, co chciał irlandzki sąd, trybunał nie zgodził się na automatyczną odmowę wydania podejrzanego o popełnienie przestępstw obywatela polskiego na wniosek polskiego sądu, prokuratury – stwierdził Ziobro.
Sęk w tym, że sędzia Aileen Donnelly w ogóle nie o to pytała trybunał. Chciała się dowiedzieć, czy może – jako jeden z wielu tysięcy sędziów unijnych – samodzielnie ocenić, czy w Polsce istnieje zagrożenie dla uczciwego procesu aresztowanego w Irlandii Polaka. Odpowiedź TSUE na to pytanie jest twierdząca. ©℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu