Znakowanie towaru ma być widoczne dla kupującego
Firma ma prawo oznaczać swoje produkty tak, by przy reklamacji mieć pewność, że to ona je sprzedała. Musi jednak o tym uprzedzić nabywców
Spółka transportowa kupiła od przedsiębiorcy handlującego częściami samochodowymi półoś do samochodu ciężarowego. Została ona zamontowana i przez jakiś czas funkcjonowała bez zarzutu. Po kilku miesiącach samochód stanął. Zepsuła się właśnie ta półoś. Biegły stwierdził, że nie była nowa - chociaż tak wynikało z umowy sprzedaży - tylko regenerowana.
Nabywca domagał się reklamacji, jednak sprzedawca odmówił. W tej sytuacji spółka na podstawie art. 560 kodeksu cywilnego złożyła oświadczenie o odstąpieniu od umowy, jako powód podając, że kupiona część ma wady. Firma chciała zwrotu pieniędzy.
Sprzedawca zażądał przekazania mu części do zbadania. Gdy ją zobaczył, oznajmił, że nie pochodzi od niego, gdyż on każdą sprzedawaną przez siebie półoś znakuje za pomocą specjalnej puncy (rodzaj stempla).
Spór trafił do sądu. W pierwszej instancji Sąd Rejonowy w Rzeszowie uwzględnił pozew i zobowiązał sprzedawcę do zwrócenia zapłaty wraz z odsetkami (sygn. akt V GC 703/12). Zwrócił uwagę, że odstąpienie od umowy jest jednostronnym oświadczeniem woli, które kończy stosunek prawny, i strony powinny zwrócić sobie świadczenia. Nie wymaga też akceptacji ze strony sprzedawcy, o ile wystąpiła przesłanka w postaci wady rzeczy sprzedanej. Sąd przyznał, że z opinii biegłego nie wynika, czy półoś była zepsuta. Niemniej zgodnie z umową kupujący miał otrzymać część nową, a dostał zregenerowaną. A to uprawniało go do odstąpienia od umowy. Zgodnie z art. 556 par. 1 k.c. za wadę rzeczy uznaje się cechę zmniejszającą jej wartość lub użyteczność.
Sprzedawca złożył apelację, przekonując, że półoś nie została kupiona od niego, skoro brakuje na niej znaku indentyfikacyjnego. Sąd Okręgowy w Rzeszowie oddalił apelację. Podkreślił, że pozwany nie udowodnił, by to nie on sprzedał sporną część. Na przedstawionej przez nabywcę fakturze VAT odnotowano jedynie numer rejestracyjny samochodu, do którego była kupowana. Nie wpisano natomiast innej adnotacji, jak choćby numeru z tabliczki znamionowej półosi czy też znaków puncy, którą sprzedawca miał jakoby nabijać na każdy z oferowanych przez siebie produktów. Skład orzekający przyznał, że sklep ma prawo znakować rzeczy po to, by w razie reklamacji móc sprawdzić, czy rzeczywiście to on ją sprzedał.
- Funkcjonując w obrocie gospodarczym i chcąc uchronić się od nierzetelnych klientów, pozwany może w szczególny i sobie znany sposób identyfikować sprzedawane przez siebie części. Jednakże nie może tego czynić jedynie dla swojej wiedzy - uzasadnił werdykt sędzia Andrzej Borucki, przewodniczący składu orzekającego.
- W momencie sprzedaży winien taką informację przekazać bezpośrednio kupującemu bądź też w taki sposób wypełniać dokumenty wydania lub dokumenty rozliczeniowe, aby była możliwość jednoznacznej identyfikacji sprzedawanych przez niego części. W przeciwnym razie kupujący nie ma żadnej możliwości zweryfikowania, czy kupowana przez niego część zawiera faktycznie znak identyfikacyjny - dodał.
Sławomir Wikariak
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Okręgowego w Rzeszowie, sygn. akt VI Ga 208/13.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu