Dziennik Gazeta Prawana logo

Uchybienie sądu nie powinno uderzać stron po kieszeni

3 lipca 2018

Sąd Okręgowy w Słupsku o tłumaczeniu pism

Przy rozstrzyganiu sporu między przedsiębiorcą z Polski a przedsiębiorcą mającym siedzibę w innym państwie Unii Europejskiej sądowi nie wolno od razu żądać zaliczki na przetłumaczenie dokumentów. Może się bowiem okazać, że strony się godzą, by pisma nie były tłumaczone z języka polskiego na obcy, a to pozwoliłoby uniknąć niepotrzebnych kosztów.

Polska firma wniosła do Sądu Rejonowego w Lęborku pozew o zapłatę przeciwko spółce z Łotwy. Pozew był sporządzony w języku polskim. Sąd wezwał stronę powodową do wpłacenia zaliczki na poczet tłumaczenia pozwu oraz załączników na język łotewski. Polski przedsiębiorca wpłacił ją. Gdy wygrał sprawę, skład orzekający nakazał jego przeciwnikowi procesowemu zwrócić koszty postępowania, w tym również te związane z tłumaczeniem dokumentów (ok. 1200 zł).

Zażalenie wniosła łotewska firma. Przywołując przepisy UE argumentowała, że sąd popełnił błąd, uznając od razu, iż trzeba przetłumaczyć dokumenty. Przekonywała, że gdyby otrzymała pozew w języku polskim, sama poradziłaby sobie z jego tłumaczeniem.

Sąd Okręgowy w Słupsku doszedł do wniosku, że skład orzekający w pierwszej instancji popełnił błąd proceduralny, a jego skutki nie mogą obciążać pozwanego. Zgodził się ze skarżącą spółką z Łotwy, że zastosowanie w tej sprawie miały regulacje unijne. A konkretnie art. 5 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady z 13 listopada 2007 r. nr 1393/2007 dotyczącego doręczania w państwach członkowskich dokumentów sądowych i pozasądowych w sprawach cywilnych i handlowych. Zgodnie z nim sąd polski powinien pouczyć stronę składającą wniosek o doręczenie dokumentu (powoda składającego pozew), który nie jest sporządzony w jednym z języków wymienionych w art. 8 tego rozporządzenia, o prawie adresata do odmowy jego przyjęcia. Jeżeli dokument jest sporządzony w języku polskim, należy pouczyć wnioskodawcę, że adresat może odmówić jego odebrania, jeśli nie zna języka polskiego. Następnie zgodnie z oświadczeniem wnioskodawcy, które byłoby dla sądu wiążące, powinien przekazać dokument z tłumaczeniem lub bez.

Jednocześnie sąd powinien pouczyć łotewską spółkę o przysługującym jej prawie odmowy odbioru doręczanego dokumentu, jeżeli nie jest on sporządzony w jednym z języków wymienionych w rozporządzeniu lub nie jest do niego dołączone tłumaczenie na język, który adresat rozumie (art. 8 ust. 1 lit. a rozporządzenia). Adresat może odmówić przyjęcia doręczanego dokumentu w momencie doręczenia (bezpośrednio wobec osoby doręczającej dokument) lub poprzez zwrócenie go w ciągu tygodnia do jednostki przyjmującej, czyli - w tym przypadku - polskiego sądu. Powód może zapobiec nieskuteczności takiego doręczenia poprzez dostarczenie tłumaczenia. Nie ma jednak obowiązku od razu wpłacać zaliczki na takie tłumaczenie, do czego - na skutek błędu sądu niższej instancji - doszło w tej sprawie. W efekcie już na wstępnym etapie postępowania powstały koszty, których można było uniknąć przy założeniu, że strony zostałyby prawidłowo pouczone, a pozwany przyjąłby pismo sporządzone w języku polskim. Dopiero gdyby się tak nie stało, pojawiłaby się konieczność tłumaczenia dokumentów. I wówczas rzeczywiście powód musiałby decydować, czy chce wyłożyć na to pieniądze.

z 25 września 2013 r., sygn. akt Cz 493/13

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.