Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie zawsze da się odzyskać nienależnie potrącony VAT

12 czerwca 2017

Nie można zarzucać gminie, że się bezpodstawnie wzbogaciła, gdy na skutek dominującej, fiskalnej wykładni pobrała od kupującego i wpłaciła do urzędu skarbowego podatek od sprzedaży nieruchomości - orzekł Sąd Najwyższy.

Chodziło o sprzedaż dwóch działek należących do gminy Szklarska Poręba, z przeznaczeniem pod działalność turystyczno-hotelową. Umowy zostały zawarte i sfinalizowane w latach 2005 i 2008. Gmina wystawiła kupującym faktury, w których do każdej ceny zakupu doliczyła VAT (według obowiązującej wówczas stawki 22 proc.). Kierowała się wydawanymi wówczas interpretacjami urzędowymi i praktyką podatkową, z których wynikało, że takie transakcje są opodatkowane.

Sytuacja zmieniła się w 2014 r., po serii orzeczeń sądów administracyjnych i Naczelnego Sądu Administracyjnego (w tym zwłaszcza wyroku z 5 grudnia 2014 r., sygn. akt I FSK 1547/14). Wynikało z nich, że gdy gmina sprzedaje nieruchomości nabyte w drodze darowizny, spadkobrania lub z mocy prawa, to nie działa jak podatnik VAT, a więc nie powinna doliczać podatku.

W tej sytuacji nabywcy działek w Szklarskiej Porębie uznali, że gmina, pobierając od nich VAT w ceny sprzedaży nieruchomości, wzbogaciła się bez podstawy prawnej. Wystąpili więc do sądu o zwrot zapłaconego w cenie ponad 145 tys. zł podatku. Pozew złożyli do sądu powszechnego, a nie administracyjnego, ponieważ jako podstawę wskazali przepisy kodeksu cywilnego o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Sądy obu instancji oddaliły ich powództwo, Sąd Najwyższy - skargę kasacyjną. W uzasadnieniu SN wskazał, że ówczesna kalkulacja ceny sprzedaży nieruchomości, uwzględniająca także VAT, wynikała z powszechnie przyjętej interpretacji przepisów podatkowych. Gminy doliczały podatek i odprowadzały go do urzędu skarbowego, ponieważ liczyły się z tym, że w przeciwnym razie zostaną posądzone o naruszenie przepisów podatkowych.

SN powołał się tu na art. 409 k.c., który przewiduje wygaśnięcie obowiązku zwrotu przyjętej korzyści, jeżeli ten, kto korzyść uzyskał, zużył ją lub utracił w taki sposób, że nie jest już wzbogacony, chyba że wyzbywając się korzyści lub zużywając ją powinien był liczyć się z obowiązkiem zwrotu.

SN zwrócił uwagę na to, że gmina rozliczyła podatek i odprowadziła go do budżetu państwa, jak każdy inny podatnik. Musiała się więc wyzbyć korzyści w postaci ceny powiększonej o podatek. W tej sytuacji kluczowa była kwestia obowiązku zwrotu daniny.

- Po odprowadzeniu VAT do budżetu można przyjąć, że podatnik ma jakieś szanse na zwrot podatku. Ale trzeba pamiętać, że obowiązująca wówczas wykładnia przepisów podatkowych, presja praktyki i interpretacji urzędowych organów skarbowych była taka, że trudno byłoby uznać możliwość liczenia się przez gminę z możliwością zwrotu podatku - wyjaśnił sędzia Mirosław Bączyk.

Dodał, że gdyby sprawa dotyczyła podatku lub opłaty lokalnej, to sytuacja byłaby diametralnie inna. - Ale tu mamy do czynienia z podatkiem państwowym. Tu gmina nie ma imperium, traktowana jest jak normalny uczestnik obrotu, jako osoba prawna, a nie organ publiczny - podkreślił sędzia Bączyk.

Michał Culepa

dgp@infor.pl

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 8 czerwca 2017 r., sygn. akt V CSK 563/16.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.