Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie będzie można uznać cudzego dziecka

5 czerwca 2009

– Nie. Nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, która wejdzie w życie 13 czerwca jednoznacznie przesądza, że matką dziecka jest tylko ta, która je urodziła. Kobieta zlecająca urodzenie dziecka innej kobiecie, dająca jej swój materiał genetyczny, nie jest matką dziecka w świetle prawa polskiego. Nie może więc na tej podstawie uzyskać pieczy nad dzieckiem. Pozostaje jej tylko adopcja.

– To sprawy rzadkie, ale o dużej doniosłości, jak choćby zamiana dzieci w szpitalu. Nowelizacja określa terminy dochodzenia ustalenia lub zaprzeczenia macierzyństwa. Kobieta wpisana w akcie urodzenia jako matka oraz kobieta, która uważa się za rzeczywistą matkę dziecka, będą mogły wytoczyć powództwo o zaprzeczenie macierzyństwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia sporządzenia tego aktu.

– Jeżeli nie jest ojcem dziecka, to nie będzie mógł tego zrobić. Instytucja uznania dziecka zostaje zastąpiona nową instytucją – uznaniem ojcostwa. Jej podstawą jest rzeczywiste pochodzenie dziecka, co wyraźnie odróżnia ją od adopcji. Dotychczas uznanie dziecka było oświadczeniem woli. Świadomość społeczna była taka, że można uznać nie swoje dziecko. Zazwyczaj do takiego uznania dochodziło, gdy mężczyzna żył w nieformalnym związku z matką dziecka. Gdy ten związek się rozpadał, musiał on płacić alimenty i wówczas kwestionował ojcostwo. Element woli w oświadczeniu przesądzał jednak, że mężczyzna nie mógł żądać unieważnienia uznania, powołując się na fakt, że nie jest biologicznym ojcem dziecka. Teraz uznanie ojcostwa będzie oświadczeniem wiedzy, a skutek tego jest taki, że mężczyzna będzie mógł wytoczyć powództwo o ustalenie bezskuteczności uznania. Będzie miał na to sześć miesięcy od chwili, gdy dowiedział się, że nie jest ojcem dziecka.

– Przyjmujący oświadczenia kierownik USC czy sąd opiekuńczy nie może tego wymagać. Oczywiście w razie wątpliwości u samych rodziców każde z nich może takie badanie przed złożeniem oświadczeń przeprowadzić. Natomiast jeśli urzędnikowi stanu cywilnego nasuną się wątpliwości co do rzeczywistego pochodzenia dziecka, będzie on mógł nie przyjąć oświadczenia rodzica. W praktyce będą to rzadkie przypadki, gdyż urzędnik będzie musiał uzasadnić odmowę. Wówczas można ponowić próbę uznania przed sądem opiekuńczym.

– Ustawodawca nie poszedł tak daleko, żeby w każdym z przypadków kwestionowania pochodzenia dziecka pozostawić tak długi okres. Jest to przede wszystkim ryzyko dla dziecka. Termin biegnący od dowiedzenia się o niezgodności może się rozpocząć przecież po wielu latach trwałych więzi rodzinnych. Natomiast w sytuacjach społecznie uzasadnionych, jeżeli wymaga tego dobro dziecka, pozostaje powództwo prokuratora.

– W dotychczasowym stanie prawnym w takich przypadkach ustawa pozwala na niczym nieograniczone przyznawanie wspólnej władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom. Praktyka ta nie odpowiada potrzebom faktycznym, gdyż w sytuacji rozłączenia oboje rodzice nie mogą mieć jednakowych kompetencji – tym bardziej jeśli nie potrafią zgodnie współdziałać. Dlatego od 13 czerwca wspólna władza rodzicielska może być przyznana obojgu rodzicom na wniosek wspólny, jeżeli przedstawią zgodne z dobrem dziecka porozumienie o sposobie wykonywania tej władzy. To znaczy, gdzie dziecko będzie przebywać, jakie będą kontakty z drugim rodzicem, kto będzie podejmował decyzje, w jakich sprawach. Tak, by było jasne, że chociaż wykonują oni władzę rodzicielską wspólnie – to jeden albo drugi ma prawo do podejmowania określonych decyzji. Takie porozumienie może być złożone na piśmie lub do protokołu. Może być ono wypracowane przez samych rodziców albo uzyskane dzięki pośrednictwu mediatora czy pomocy rodzinnego ośrodka diagnostyczno-konsultacyjnego.

– Sąd pełną władzę rodzicielską powinien przyznać jednemu rodzicowi, a drugiemu ograniczyć. Sąd powinien jednak namawiać i motywować do zawarcia takiego porozumienia, tym bardziej że obie strony mają racjonalne powody, ażeby do takiego porozumienia dojść.

– Zarówno sąd, jak i wszystkie organy powinny dokładać wszelkich starań, żeby do kontaktów dziecka z rodzicem dochodziło i żeby niechęć dziecka spowodowana złym nastawieniem do rodzica, nieuzasadniona obiektywnym zagrożeniem dla dziecka, była przełamywana. Może to się odbywać w drodze działań terapeutycznych w stosunku do dziecka i rodzica, z którym przebywa. Jeżeli natomiast są jakieś obiektywne obawy dotyczące zagrożenia dobra dziecka, to obowiązek kontaktów nie może być realizowany. Obowiązek po stronie rodzica oznacza, że jego niewykonywanie powinno mieć wpływ na zmianę w zakresie władzy rodzicielskiej: ograniczenie lub pozbawienie władzy rodzicielskiej. To może mieć znaczenie przede wszystkim dla dzieci przebywających w placówkach opiekuńczych.

– Sąd w orzeczeniu o kontaktach może zobowiązać osobę uprawnioną do kontaktu lub osobę, pod której pieczą dziecko pozostaje, do pokrycia kosztów podróży, pobytu dziecka, lub nawet osoby towarzyszącej dziecku. Poza tym sąd może zobowiązać osobę, pod której pieczą dziecko pozostaje, do złożenia na rachunek depozytowy sądu odpowiedniej kwoty w celu pokrycia wydatków uprawnionego na wypadek, gdyby nie doszło do kontaktu.

– Nadal brak w przepisach granicy wiekowej. Obowiązek alimentacyjny trwa do momentu, kiedy dziecko uzyskuje samodzielność. Chociaż studia można już godzić z jakąś działalnością zarobkową, to trzeba dać szansę solidnym studentom kończącym jeden fakultet w normalnym czasie studiów. Ale sytuacje są różne i dlatego rodzice będą mogli uchylić się od obowiązku alimentacyjnego wobec pełnoletniego dziecka, jeżeli nie dokłada ono starań w celu uzyskania samodzielności lub gdy alimenty są połączone z nadmiernym uszczerbkiem dla rodziców.

c84841d5-ee4d-4a39-9f09-ac6d4197e9ea-38910836.jpg

Fot. Wojciech Górski

Robert Zegadło, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie

sekretarz Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.