Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Supermarkety z tanią muzyką

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

ODTWARZANIE W SKLEPIE BĄDŹ KLUBIE UTWORÓW z płyt czy z radia wiąże się z koniecznością comiesięcznego opłacania tantiem. Dlatego przedsiębiorcy coraz częściej wybierają muzykę, za którą trzeba zapłacić tylko raz

Rogal Free Music, w skrócie RFM lub public music - utworów z tego gatunku muzyki nie usłyszymy w radiu, a artyści je wykonujący są zupełnie nieznani. Jedyne miejsca, w których je usłyszymy, to sklepy, galerie handlowe, zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. A można na nie trafić coraz częściej, bo to metoda na obejście obowiązku płacenia tantiem za muzykę puszczaną z tradycyjnego radia.

Dinner Party Chinese (muzyka w stylu orientalnym przeznaczona do restauracji z kuchnią chińską), Drive & De-stress (utwory z brzmieniem fortepianu, spokojne i subtelne, najlepsze na tło w salonie fryzjerskim lub spa), Sanctuary (muzyka natury o duchowym zabarwieniu z elementami szumu przelewającej się wody w strumyku) - każda z płyt ma po 60 - 70 minut nagrań i kosztuje 22,9 zł. W sklepie Musicdays.pl do wyboru jest kilkaset różnych kompozycji specjalnie stworzonych do różnych punktów handlowych i usługowych. - To, co wyróżnia taką muzykę, to fakt, że raz kupiona płyta czy opłacony abonament do radia internetowego pozwalają klientowi na odtwarzanie w celach komercyjnych bez żadnych dodatkowych opłat - tłumaczy Marcin Ziemniewicz z AdaMusic, jednej z kilkunastu firm, które zajmują się sprzedażą muzyki na licencji publicznej.

Oprócz polskich sklepów i niewielkich wydawnictw muzycznych na nasz rynek z ofertą free music wszedł także znany francuski portal Jamendo. Dostrzegł rosnące zainteresowanie ze strony coraz większej liczby punktów handlowych i usługowych.

- Powód jest prosty. Przy RFM opłatę ponosi się raz. Za muzykę z radia czy tradycyjnych wytwórni trzeba płacić tantiemy. A te są pobierane aż przez cztery organizacje zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi. Koszty te dla wielu przedsiębiorców są zabójcze - dodaje Ziemniewicz.

Po tantiemy od przedsiębiorców zgłaszają się: ZAiKS, ZPAV, STROART i SWAP. I choć cennikowo pobierane przez nie opłaty nie wydają się wysokie, np. restauracja, w której jest 20 miejsc siedzących, miesięcznie ZAiKS-owi ma płacić 61,50 zł, to łącznie te opłaty coraz częściej stanowią spore obciążenie. Bogusław Pluta ze ZPAV przyznaje, że miesięcznie tylko tej organizacji przeciętny hipermarket musi za wykorzystywanie muzyki płacić około tysiąca złotych. A wpływy z tantiem rosną. ZPAV w 2010 r. uzyskał 15 mln zł. W 2004 r. było to zaledwie 240 tys. zł.

Dlatego przedsiębiorcy starają się uciekać przed rosnącymi kosztami i wybierają atrakcyjniejszą biznesowo RFM. - Działamy dopiero od roku. Jednak już teraz mamy kilkuset klientów i praktycznie każdy miesiąc przynosi nam dziesiątki nowych - mówi Tomasz Kowalczyk, właściciel MusicDays.pl.

Na taką alternatywną muzykę najczęściej stawiają mniejsze lokale: fryzjerzy, kawiarnie i puby. Ale coraz częściej przechodzą na nią także sieci handlowe. I tak z oferty public music korzystają już m.in. Lewiatan, Marc-Pol i Martens Sport.

- To są raczej eksperymenty. Wiele hipermarketów po kilku miesiącach takiej muzyki przeprasza się z nami i wraca do tradycyjnych utworów. Po prostu ich jakość jest lepsza - mówi Pluta ze ZPAV, według którego rynek RFM stanowi najwyżej 5 proc. całego rynku muzyki wykorzystywanej komercyjnie.

Ale Tomasz Kowalczyk twierdzi, że rynek rośnie. Na RFM decydują się już pływalnie, lodowiska, a nawet kluby piłkarskie, które puszczają muzykę w przerwach meczów.

Każdy, kto w miejscu publicznym odtwarza muzykę i wiąże się to bezpośrednio z osiąganiem korzyści majątkowych, musi uiszczać opłaty do ZAiKS-u, ZPAV-u, STOART-u (Związek Artystów Wykonawców) i SAWP-u (Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych). Obowiązek ten dotyczy nie tylko klubów czy restauracji, ale także sklepów czy zakładów usługowych, np. fryzjerów czy kosmetyczek. Wprawdzie te organizacje nie mogą pobierać opłat za korzystanie z utworów tego samego wykonawcy, ale i tak wszystkie mogą zgłosić się po tantiemy. Wszystko dlatego, że opłaty takie trzeba uiszczać autorom dzieła (ZAiKS), producentom (ZPAV) oraz samym wykonawcom (STOART, SAWP).

Zgodnie z nowelizacją ustawy o podatku od towarów i usług, która obowiązuje od 1 kwietnia, wynagrodzenia autorskie wynikające z umów zawartych z ZAiKS-em są obłożone 23-proc. VAT-em. Oznacza to, że wszystkie podmioty, które mają podpisane umowy z ZAiKS-em, muszą do nich doliczyć VAT.

Za uchylanie się od płacenia stowarzyszeniom twórców właścicielom podmiotów gospodarczych grożą wysokie grzywny, a nawet zamknięcie lokali i kara więzienia.

Sylwia Czubkowska

sylwia.czubkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.