Gwarancja zapłaty i kłopot gotowy
Kłopoty wielu przedsiębiorców budowlanych biorących udział w realizacjach różnorakich, niejednokrotnie bardzo medialnych, inwestycji budowlanych uznać można za rzecz powszechnie znaną. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że obowiązujące regulacje art. 6491 - 6495 kodeksu cywilnego (k.c.) zabezpieczają należycie ich interesy. Wszelako, ujmując rzecz z nieco szerszej perspektywy, wskazać jednak można na pewien - jak się zdaje dość istotny - problem natury ogólnej.
Jak bowiem stanowi art. 6493 par. 1 k.c., wykonawca robót budowlanych może w każdym czasie żądać od inwestora gwarancji zapłaty do wysokości ewentualnego roszczenia z tytułu wynagrodzenia wynikającego z umowy oraz robót dodatkowych lub koniecznych do wykonania umowy, zaakceptowanych na piśmie przez inwestora. Rzeczona gwarancja winna przy tym przybrać postać gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej, akredytywy bankowej lub poręczenia banku udzielonego na zlecenie inwestora. Co istotne, regulacje k.c. nie uzależniają prawa wykonawcy do żądania ustanowienia gwarancji zapłaty od np. istnienia przesłanek uzasadniających jego obawę co do niewypłacalności inwestora (por. choćby art. 490 k.c.).
Gdy wykonawca nie uzyska żądanej gwarancji zapłaty w wyznaczonym przez siebie terminie (nie krótszym niż 45 dni), uprawniony jest do odstąpienia od umowy z winy inwestora ze skutkiem na dzień odstąpienia. Brak żądanej gwarancji zapłaty stanowi przeszkodę w wykonaniu robót budowlanych z przyczyn dotyczących inwestora. Nadto inwestor nie może odmówić zapłaty wynagrodzenia (z pewnymi odliczeniami) mimo niewykonania robót budowlanych, jeżeli wykonawca był gotów je wykonać, lecz doznał przeszkody z przyczyn dotyczących inwestora.
Istota problemu ogniskuje się wokół tego, że prawodawca nie zawęził zakresu stosowania omawianych unormowań np. do relacji obustronnie profesjonalnych ani nie wprowadził chociażby klauzuli uzależniającej ich aplikację do inwestycji o określonej wartości. Tym samym przedstawione zasady znajdą również zastosowanie do realizacji mniejszych inwestycji, w tym chociażby realizacji budownictwa mieszkaniowego na zlecenie inwestorów indywidualnych. W świetle realiów obrotu po wielokroć tego rodzaju inwestycje realizowane są zaś ze środków pozyskiwanych ze źródeł zewnętrznych (np. kredytów). Ich wysokość bardzo często nie pozostawia dużego marginesu swobody dla inwestora, uniemożliwiając mu poniesienie dodatkowych, niezakładanych wcześniej kosztów. Czynnik ten jest istotny, zwłaszcza jeśli zważyć, iż ujęte w kodeksie cywilnym jako przejawy gwarancji zapłaty sposoby zabezpieczenia należą w praktyce obrotu do stosunkowo drogich. Ich koszty to na ogół kilka procent wartości całej inwestycji.
Praktyka obrotu dowodzi również, że bardzo często wykonawcy starają się na zapas pozyskać jak najwięcej zleceń, których (co najmniej w części) nie są w stanie następnie zrealizować. Opisane wyżej unormowania mogą więc dla nich stanowić swoistą furtkę. Pozwalają one - po pierwsze - wyjść z inwestycji w sposób, który nie będzie stanowił niewykonania umowy. Po drugie zaś - paradoksalnie - umożliwia takiemu nierzetelnemu, acz "sprytnemu" wykonawcy, uzyskanie wynagrodzenia na podstawie art. 6494 par. 3 k.c. Wystarczyłoby bowiem, by wykonawca - wiedząc o braku po stronie inwestora marginesu finansowego umożliwiającego pozyskanie gwarancji zapłaty - skierował doń stosowne żądanie, któremu inwestor, nawet bez swojej winy, nie byłby w stanie zadośćuczynić. Warte rozważenia wydaje się zatem wprowadzenie do przepisów wyłączeń mających przeciwdziałać takim nadużyciom.
@RY1@i02/2012/181/i02.2012.181.21500020a.802.jpg@RY2@
Jacek Kołacz, ekspert prawa gospodarczego
Jacek Kołacz
ekspert prawa gospodarczego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu