Był protest, teraz trzeba będzie zapłacić
Prawnicy: są podstawy do żądania odszkodowań za blokady taksówkarzy
- To wolny kraj i każdemu wolno protestować. Nie można zabronić nikomu jechania przez miasto, zwłaszcza jak robi się to zgodnie z przepisami, a tak właśnie przebiegał protest taksówkarzy - mówi Michał Więckowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Taksówkarzy "Solidarność".
- Jeśli ktoś spóźnił się gdzieś z powodu korków, to nie moja wina, bo mógł wyjechać godzinę wcześniej. Każdy protest utrudnia życie, a utrudnienia w ruchu są codziennością dużego miasta - dodaje.
Innego zdania są kierowcy, którzy z powodu akcji taksówkarzy protestujących przeciwko deregulacji ich zawodu godzinami tkwili w wielokilometrowych korkach w dużych miastach, spóźniając się na samolot czy na spotkania biznesowe.
Każdy pokrzywdzony może dochodzić ewentualnych odszkodowań na drodze cywilnej.
- Jest to możliwe na podstawie art. 415 k.c., który stanowi, że kto ze swojej winy wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia - przypomina Witold Puchała, radca prawny z kancelarii Młynarczyk, Puchała.
Zdaniem prof. Jana Błeszyńskiego z Instytutu Prawa Cywilnego Uniwersytetu Warszawskiego tylko proces cywilny może zniechęcić do stosowania uciążliwych form protestu. - Wystąpienie z takim roszczeniem miałoby znaczenie precedensowe. Mówienie, że protesty są prowadzone w sposób jak najmniej uciążliwy, to demagogia - ocenia prof. Błeszyński.
B1 | Gazeta Prawna
@RY1@i02/2012/100/i02.2012.100.00000010a.802.jpg@RY2@
Tomasz Adamowicz/Forum
Kierowcy są zdecydowanymi przeciwnikami deregulacji swojego zawodu przygotowywanej przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu