Rodzice: kserujemy. Wydawcy: to piractwo
Czy podręczniki szkolne będą masowo powielane na własną rękę?
Rodzice kupują jeden podręcznik dla dzieci z całej klasy. Później go kopiują, bo tak wychodzi taniej. Wydawcy przekonują, że to piractwo i przyzwyczajanie dzieci do łamania prawa. Rodzice twierdzą, że robią to w ramach dozwolonego użytku.
W jednej z warszawskich podstawówek rodzice znaleźli sposób na problem drogich podręczników. Złożyli się na zakup po jednym egzemplarzu podręcznika do każdego przedmiotu, a następnie je skserowali. W innej szkole, zainspirowani tym przykładem, myśleli przynajmniej nad częściowym wprowadzeniem podobnych rozwiązań. Jeden z rodziców przekonuje, że o takim rozwiązaniu usłyszał na szkoleniu promujących cyfryzację edukacji.
Taki pomysł byłby jednak równoznaczny z wypowiedzeniem wojny wydawcom. Rynek podręczników od wielu lat budzi ogromne kontrowersje. Jak wynika z najnowszych danych Biblioteki Analiz, w 2012 r. miał on wartość ponad 840 mln zł (o 3 proc. więcej niż w 2011 r.). Działający na tym rynku wydawcy od wielu lat są ostro krytykowani za rosnące ceny książek i ich coroczne zmiany. W efekcie uczniowie nie mogą korzystać z egzemplarzy używanych.
Liczba wydawanych tytułów podręczników rośnie. Jeszcze w 2007 r. było ich 3,5 tys. W 2012 r. już niemal 4,9 tys. To praktycznie jedyny typ książek, który daje realnie zarobić. Wydawcy są więc wyczuleni na pomysły, które mogą zagrozić temu biznesowi. A takim właśnie jest postulat kserowania lub skanowania jednej książki dla całej klasy.
Zdaniem Alka Tarkowskiego, szefa Centrum Cyfrowego, organizacji pozarządowej zajmującej się wspieraniem wolnego dostępu do dzieł kultury i nauki, wszystko zależy od interpretacji prawa. Rodzice i uczniowie mogliby mieć prawo do kopiowania książek w związku z dozwolonym użytkiem, gdyby udowodnili, że chodzi o grupę znajomych zgromadzonych w jednej klasie. Przyznaje jednak, że mogliby się oni spotkać z zarzutem, że działają na szkodę autora.
Dozwolony użytek dotyczy nie tylko podręczników, ale i innych utworów w celach edukacyjnych. Można korzystać legalnie z filmów, muzyki czy tekstów literackich, jeżeli są wykorzystywane w czasie lekcji. Według Tarkowskiego można - nie łamiąc prawa - kserować fragmenty lub całą książkę na potrzeby własne lub rodziny. Co na to wydawcy?
- Nie ma co się zasłaniać dozwolonym użytkiem, bo on dotyczy wąskiego kręgu znajomych. Gdy rodzice w klasie umawiają się na kserowanie książki dla wszystkich uczniów, jest to zorganizowany proceder piracki - mówi DGP Piotr Marciszuk z Polskiej Izby Książki.
Wydawcy będą walczyć o rynek wart rocznie 840 mln złotych
@RY1@i02/2013/250/i02.2013.250.00000020c.803.jpg@RY2@
Stefan Maszewski/Reporter
Polska Izba Książki: rodzice uczniów są autorami zorganizowanego procederu pirackiego
Klara Klinger
Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu