Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Kluczowe dowody nie mogą być pominięte

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Nieuwzględnienie wniosków dowodowych może skutkować niepełnym wyjaśnieniem sprawy, Sąd Najwyższy nie będzie pracował na wątpliwym stanie faktycznym

W 2008 r. w Dzienniku ukazał się tekst "Naftowy milion dla ludzi Macierewicza". Mówił o olbrzymich odprawach, które z państwowej, ochroniarskiej spółki Naftor mieli otrzymać jej były prezes Piotr W. oraz jego zastępca, bratanek Antoniego Macierewicza. Niedługo potem poseł Zbigniew Ch. komentował działanie członków zarządu spółki i stwierdził, że jest "to jest kradzież publicznych pieniędzy i za tę kradzież ludzie powinni ponosić odpowiedzialność". Za te słowa Piotr W. oraz jego współpracownik Tomasz M. wnieśli pozew przeciwko posłowi o naruszenie dóbr osobistych.

Sąd Okręgowy w Warszawie, rozpatrując sprawę, oddalił wnioski dowodowe posła o odsłuchanie nagrania, przesłuchanie osób zarządzających spółką czy okazanie dokumentów firmy. Stwierdził, że nie zmierzają one do wykazania prawdziwości stawianych zarzutów. W konsekwencji uwzględnił powództwo i uznał, że poseł naruszył dobra osobiste Piotra W. i Tomasza M. Nakazał mu więc złożenie oświadczenia, w którym przeprasza ich za niesprawiedliwe i kłamliwe zarzuty. Sąd uznał, że powinno być ono wyemitowane w radiu i telewizji. Ponadto nakazał posłowi zapłacić po 10 tys. zł każdemu z powodów, a także pokryć koszty procesu. Obie strony wniosły apelację.

Sąd Apelacyjny w Warszawie co do zasady podtrzymał wyrok. Uznał, że wypowiedź posła była kategoryczna i nie została złagodzona żadnym zastrzeżeniem. Nawet to, że powodowie są osobami publicznymi, nie uzasadnia - zdaniem sądu - wyłączenia bezprawności tak daleko idących zarzutów. Poseł złożył skargę kasacyjną.

Autorka skargi kasacyjnej adwokat Barbara Kardynia-Bednarska wskazała na art. 10 konwencji europejskiej o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Dz.U. z 1993 r. nr 61, poz. 284). Zgodnie z nim każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Podnosiła, że Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazał, że przepis ten obejmuje ochroną nie tylko same treści wypowiedzi, ale również formę, w której są one wypowiadane. Na jego podstawie istnieje niewielkie pole dla ograniczeń w stosunku do wypowiedzi o charakterze politycznym czy też debaty w kwestiach interesu publicznego. Niewątpliwie art. 10 zapewnia ochronę dobrego imienia innych, jednakże wymóg takiej ochrony musi być rozważany w relacji do interesu otwartej dyskusji nad kwestiami politycznymi. Ponadto sąd drugiej instancji naruszył art. 24 kodeksu cywilnego poprzez nakazanie pozwanemu przeproszenia za kłamliwe wypowiedzi, podczas gdy wypowiedzi były ocenne, zaś opinie nie mogą być kwalifikowane jako prawda czy fałsz.

Pozwany nie mówił bowiem o kradzieży w rozumieniu prawa karnego. Powiedział, co on nazywa kradzieżą. Za kradzież publicznych pieniędzy uznał wykorzystywanie swojej funkcji do przyznawania sobie wysokich odpraw. "Kradzież publicznych pieniędzy" stanowiła formę, a nie treść wypowiedzi pozwanego.

O TRYBUNAŁU PRAW CZŁOWIEKA: W sprawie Kubaszewski przeciwko Polsce (skarga nr 571/04) ETPC wyraził pogląd, że rada gminy ma prawo do zadawania pytań i wypowiedzi sugerujących, że członkowie rady gminy dopuszczają się prania brudnych pieniędzy. Przemawia za tym prawo do wolności politycznej debaty w demokratycznym społeczeństwie, a osoby pełniące funkcje publiczne powinny tolerować szerszą krytykę.

W sprawie Mamere przeciwko Francji (skarga nr 12697/03) ETPC uznał, że biorąc udział w debacie publicznej dotyczącej kwestii budzących powszechne zainteresowanie, każdy może uciec się do przesady, a nawet prowokacji lub posłużyć się dosadnym stwierdzeniem.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania (wyrok z 4 października 2012 r., sygn. akt I CSK 124/12). Uznał, że wypowiedź posła miała charakter ocenny. Stwierdził on jedynie, co rozumie przez kradzież publicznych pieniędzy. SN stwierdził także, że sąd pierwszej instancji podjął złą decyzję, oddalając wnioski dowodowe, ponieważ były one istotne dla sprawy, a bez ich przeprowadzenia nie da się ustalić, czy zachowanie posła było bezprawne.

Sąd powinien zatem dokładnie zbadać, czy dana wypowiedź jest stwierdzeniem faktu, czy wyrażeniem opinii. Jest to decydujące dla ustalenia bezprawności naruszenia dóbr osobistych.

Adwokat Krzysztof Czyżewski, specjalista z zakresu ochrony dóbr osobistych: Uchybieniem sądu apelacyjnego jest odmowa dopuszczenia dowodów, które pozwoliłyby na ustalenie, czy sporna wypowiedź miała charakter wypowiedzi o faktach, czy była to wypowiedź ocenna.

Trudno odmówić słuszności takiemu wyrokowi SN. O ile bowiem wypowiedzi o faktach można poddawać testowi fałsz - prawda, o tyle nie sposób pod tym kątem badać wypowiedzi ocennych. W obydwu przypadkach inne okoliczności mogą świadczyć o istnieniu bezprawności lub jej braku. Jeśli mamy do czynienia z wypowiedzią o faktach, np. "ukradł", to rolą tego, kto te wypowiedzi formułuje (a zatem pozwanego), jest udowodnienie, że tak w rzeczywistości było, lub choćby wykazanie, że sformułowanie takiego zarzutu było możliwe na bazie starannie i rzetelnie zabranych informacji.

Jeśli jednak mamy do czynienia z oceną pewnych działań, np. "to jest oburzające, skandaliczne", to tego rodzaju wypowiedzi nie można oceniać w ramach testu prawdziwości. Oceny mogą być słuszne, trafne, krzywdzące - ale nigdy prawdziwe lub fałszywe.

Oczywiście w tego typu sprawach sąd za każdym razem bierze pod uwagę to, że wypowiedź dotyczy osoby publicznej i kwestii ważnej dla społeczeństwa. Wielokrotnie bowiem tak sądy polskie, jak i trybunał w Strasburgu podkreślały istotę wolności wypowiedzi w debacie publicznej. Wskazywały, że osoby publiczne muszą mieć twardszą skórę i być gotowe na różnego rodzaju ataki. Z taką samą jednak siłą i równie często trybunał przypominał, że nawet osoby publiczne nie mogą być szkalowane, a wypowiedzi nieprawdziwe na ich temat muszą spotkać się z reakcją. Stąd tak istotne jest ustalenie charakteru wypowiedzi objętej sporem. To pozwoli określić właściwy algorytm badania istnienia lub braku bezprawności po stronie posła. Od tego trzeba zacząć.

@RY1@i02/2013/001/i02.2013.001.07000080c.802.jpg@RY2@

Ewa Maria Radlińska

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.