Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Śmierć pacjenta, błąd lekarza, a zapłaty brak

28 sierpnia 2014
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

W procesach odszkodowawczych liczy się prawdopodobieństwo powiązania pomiędzy stwierdzonymi zaniechaniami specjalisty a śmiercią chorego. Nie potrzeba gwarancji wyleczenia

Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. W procesach odszkodowawczych lekarskich "normalne następstwo" nie musi jednak oznaczać gwarancji wyleczenia pacjenta, gdyby nieprawidłowości nie popełniono.

W 2009 r. u 32-letniego mężczyzny lekarz zdiagnozowała grypę oraz zapalenie gardła i tchawicy. Zapisała mu antybiotyk i dodatkowe leki. Z uwagi na ciągły wzrost tętna i gorsze samopoczucie żona mężczyzny zaprowadziła go do izby przyjęć szpitala.

Lekarka przepisała mu antybiotyk, syrop i leki osłonowe. Nie pomogły. Żona udała się więc do przychodni, prosząc o wizytę domową. Lekarka odmówiła i pouczyła kobietę, że antybiotyk zaczyna działać dopiero po trzech lub czterech dniach.

Następnego dnia, kiedy stan mężczyzny nie uległ poprawie, żona zgłosiła w przychodni, że mąż ma zapalenie płuc, i poprosiła o wizytę lekarza. Przyjechała lekarka, która zapisała dodatkowo syrop Bronchicum. Stan mężczyzny pogarszał się. Postawiono rozpoznanie: grypa i zapalenie płuc lub mięśnia sercowego.

Lekarka skierowała pacjenta do szpitala i zdecydowała, żeby wezwać transport sanitarny, jednak mężczyzna z osobą z rodziny, która przy nim była, podjęli decyzję, że pojadą własnym samochodem, na co ta lekarka wyraziła zgodę. Wyniki badań przeprowadzonych w szpitalu wykazały, że mężczyzna jest zakażony wirusem A/H1N1. Doszło jednak do nagłego załamania stanu zdrowia mężczyzny, który zmarł.

Jego żona z synem wystąpili do sądu z pozwem, w którym domagali się zasądzenia solidarnie od szpitala, spółki Przedsiębiorstwo Świadczeń Zdrowotnych i Promocji Zdrowia i lekarza odszkodowania w kwocie po 300 tys. zł i zadośćuczynienia w kwocie po 400 tys. zł, nadto małoletni powód wystąpił o zasądzenie renty w wysokości 1,5 tys. zł miesięcznie.

Sąd okręgowy oddalił powództwo. Wskazał, że biegli lekarze ustalili, że lekarz przychodni postąpiła błędnie, odmawiając powódce udania się na wizytę domową. Podczas wizyty lekarka postąpiła błędnie, dlatego że nie poszerzyła diagnostyki i nie włączyła u pacjenta leczenia przeciwwirusowego.

W związku z uzyskaniem informacji o utrzymywaniu się infekcji układu oddechowego mimo leczenia oraz biorąc pod uwagę wiek pacjenta, powinna była wziąć pod uwagę możliwy rozwój powikłań. Lekarz powinna była zatem skierować go do szpitala w celu przeprowadzenia tam dalszej diagnostyki.

Postępowanie lekarki nie było zgodne z rekomendacjami Ministerstwa Zdrowia z 4 sierpnia 2009 r. w sprawie zmiany zasad postępowania wobec pacjentów zgłaszających się z objawami grypopochodnymi do lekarza.

Chociaż te nieprawidłowości wpływały na rozwój schorzenia poszkodowanego, to w ocenie biegłych do zgonu mężczyzny mogło dojść niezależnie od prawidłowości postępowania lekarza.

Prawidłowe działanie nie dawało bowiem gwarancji wyleczenia. Powodowie wnieśli apelację, która została oddalona. Sąd odwoławczy podzielił stanowisko SO. Powodowie wnieśli więc skargę kasacyjną.

Sąd Najwyższy uchylił wyrok w części i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wskazał, że na podstawie opinii biegłych ustalono, że lekarz z przedsiębiorstwa dopuściła się nieprawidłowości.

Podstawowym zagadnieniem w sprawie jest przesądzenie, czy pomiędzy tymi zaniechaniami a śmiercią pacjenta istnieje związek przyczynowy w rozumieniu art. 361 par. 1 kodeksu cywilnego. Sądy uznały, że nie istnieje, powołując się na stanowisko biegłych, którzy stwierdzili, że nawet podjęcie prawidłowych działań, mimo, że stwarzało szansę łagodniejszego przebiegu choroby i zmniejszało ryzyko powikłań, nie dawało gwarancji wyleczenia i uniknięcia śmierci chorego.

Z kontekstu uzasadnienia wyroku SA można wnosić, że sformułowanie "nie dawało gwarancji" sąd rozumiał jako synonim określenia "nie dawało pewności". Tymczasem, jak przyjmuje się w orzecznictwie, w tzw. procesach odszkodowawczych lekarskich "normalne następstwo", o którym mowa w art. 361 par. 1 k.c., nie musi oznaczać skutku koniecznego.

Trzeba zatem uznać, że SA nie ustalił, czy w sprawie może zachodzić takiego rodzaju prawdopodobieństwo powiązania kauzalnego pomiędzy stwierdzonymi zaniechaniami, jakich dopuściła się lekarka, a skutkiem, który jest przedmiotem tej sprawy, a jeśli tak, jaki jest stopień tego prawdopodobieństwa. Należało więc zapytać biegłych, czy istniała szansa wyleczenia pacjenta, gdyby lekarka nie dopuściła się nieprawidłowości.

z 8 maja 2014 r., sygn. akt V CSK 353/13

DGP PRZYPOMINA

Związek przyczynowy

Do przyjęcia istnienia związku przyczynowego w takich sprawach może wystarczyć ustalenie istnienia odpowiednio wysokiego stopnia prawdopodobieństwa pomiędzy działaniem (zaniechaniem) sprawcy a powstałą szkodą:

wyrok SN z 24 maja 2005 r., sygn. akt V CSK 654/04

wyrok SN z 17 października 2007 r., sygn. akt II CSK 285/07

wyrok SN z 17 listopada 2010 r., sygn. akt CSK 467/10

wyrok SN z 4 kwietnia 2012 r., sygn. akt CSK 402/11

KOMENTARZ EKSPERTA

Uchybienie, które utrudniło kurację

@RY1@i02/2014/166/i02.2014.166.02300020a.804.jpg@RY2@

Piotr Barczak adwokat

Komentując wyrok SN, należy mieć na uwadze, że sprawa, której dotyczy, nie została jeszcze ostatecznie rozstrzygnięta. O winie i odpowiedzialności jednego z pozwanych przesądzi SA. W wyroku tym warto skupić się na podstawie prawnej rozstrzygnięcia. Spośród całego katalogu zarzutów SN ustosunkował się - pozytywnie - tylko do jednego, naruszenia art. 361 k.c. I słusznie, gdyż kwestia rozumienia pojęcia "adekwatnego związku przyczynowego" jest tutaj zasadnicza. Sądy niższych instancji wyraziły stanowisko, że brak pewności wyleczenia pacjenta jest okolicznością wyłączającą odpowiedzialność lekarza popełniającego ewidentne błędy. Taka wykładnia prowadziłaby w praktyce do całkowitego wyłączenia odpowiedzialności za błędy medyczne. W sytuacji, kiedy kolejni lekarze podejmują szereg działań mających na celu uratowanie chorego, nie sposób stwierdzić kategorycznie, że o fiasku leczenia przesądził pojedynczy błąd. Kluczowe jest ustalenie, czy taki błąd utrudnił skuteczne leczenie.

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.