Dziennik Gazeta Prawana logo

Konsument musi mieć informację po polsku, firma już nie

6 października 2015

Pan Michał zajmował się okazjonalnie kupowaniem programów komputerowych dla firmy, w której jest zatrudniony. - To były wysokospecjalistyczne programy - opowiada nasz czytelnik. - Dodam - kupowałem je od polskiego dystrybutora. Licencję jednak otrzymałem po angielsku. Znam ten język, ale obawiam się, że mogę przeoczyć jakieś subtelności językowe, czytając obcy tekst, a przecież jakieś niedopatrzenie może za sobą pociągnąć konsekwencje prawne. Zastanawiam się więc, czy treść licencji programu sprzedawanego w Polsce nie musi być przetłumaczona na język polski? Wychodzi na to, że nie, a na przykład artykułów spożywczych, środków czystości bez składu po polsku chyba sprzedawać nie można... Dlaczego tu jest inaczej - zastanawia się czytelnik

Problem polega na tym, że pan Michał wyjątkowo zmienił rolę. Kupując oprogramowanie dla firmy, porzucił rolę osoby prywatnej, zwanej też konsumentem, a wcielił się w rolę przedsiębiorcy reprezentującego swój zakład pracy. Jak wyjaśnia Ernest Makowski, starszy specjalista w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów, to konsumenci, jako najsłabsi uczestnicy rynku, mają szczególne prawa. Zgodnie z ustawą o prawach konsumenta, jeżeli kupującym jest osoba prywatna (konsument), przedsiębiorca powinien m.in. udzielić mu informacji w języku polskim na temat oferowanego produktu. Jednak przepisy te nie mają zastosowania do umów zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami - dodaje specjalista.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.