Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedawnienie do lamusa. Dzięki pozornej próbie ugody

29 marca 2016

Aktualności

Drugie zawezwanie do próby ugodowej nie może być uznane za dokonane wyłącznie w celu przerwania biegu przedawnienia tylko dlatego, że pierwsze podejście zakończyło się niepowodzeniem.

Uznał tak Sąd Najwyższy. I co do zasady trudno mu odmówić racji. Przy ocenie pozorności danego oświadczenia woli powinno się liczyć, które to podejście, a nie to, jaki zamiar miał wierzyciel. Jeśli naprawdę chciał się porozumieć, to i dziesiąte zawezwanie do próby ugodowej należy uznać za dopuszczalne, a co za tym idzie - przerywające bieg przedawnienia.

Tyle że jednocześnie SN poszedł o krok dalej. Wskazał bowiem, że wierzyciel może zakładać chęć dogadania się przez dłużnika, w sytuacji gdy pozycja negocjacyjna uległa zmianie. To na pozór logiczne stwierdzenie jest jednak niebezpieczne, gdyż oznacza w praktyce, że wierzyciele będą mogli niemal za każdym razem, tuż przed przedawnieniem się roszczenia, zawezwać do próby ugodowej. I dzięki tej sztuczce przedłużać w nieskończoność czas, jaki mają na dochodzenie roszczeń wobec dłużnika.

Zgodnie z art. 118 kodeksu cywilnego termin przedawnienia dla roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej wynosi 3 lata. Załóżmy więc, że wierzyciel namawia do ugody co 2,5 roku. Trudno wyobrazić sobie przypadek, by nie dało się wykazać, że sytuacja dłużnika się zmieniła. Niemal zawsze podpisze on nowy kontrakt lub któryś z zawartych przed laty utraci. Sądy zaś mogą odczytać orzeczenie SN dość literalnie: jeśli sytuacja dłużnika się zmieniła, to zawezwanie do próby ugodowej należy uznać za uzasadnione.

Jeśli tak się stanie, to najbardziej prawdopodobna prognoza brzmi: przedsiębiorców czeka istna nawałnica zachęt do zawarcia ugody. Wierzyciele już zacierają ręce. Niewykluczone, że w systemach teleinformatycznych wdrożone zostaną rozwiązania przypominające o zbliżającym się przedawnieniu roszczenia - po to, aby zdążyć skierować do sądu wniosek o zawezwanie do próby ugodowej.

Dłużnicy jednak nie są całkowicie bezbronni. Firmy, które utraciły płynność finansową i liczą, że roszczenia wobec nich się przedawnią, już szukają metod uniknięcia nieoczekiwanych skutków wyroku SN. Jednym z pomysłów jest to, by uprzedzać działania wierzycieli i - zanim ci jeszcze oficjalnie wezwą do podjęcia rozmów o ugodzie - poinformować ich o braku zainteresowania taką formą zakończenia sporu. Wówczas wierzyciel będzie już wiedział, że dłużnik nie jest zainteresowany ugodą, więc ewentualne zawezwanie po krótkim czasie bez wątpienia będzie należało zakwalifikować jako poczynione dla pozoru.

PS

C3

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.