Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Model zastosowany przez sieć może wprowadzać w błąd

7 kwietnia 2017
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Joanna Affre: Z doniesień medialnych nie wynika, by UOKiK zbadał, czy model relacji Tesco - konsument należy zakwalifikować tak, jak twierdzi Tesco, jako sprzedaż poza lokalem przedsiębiorcy, czy też tak, jak podnoszą niezadowoleni konsumenci, jako sprzedaż na odległość. Od tego właśnie zależy ocena zgodności z prawem działań sieci

Czy taki model sprzedaży: zamówienie na stronie, zawarcie umowy w ramach sprzedaży poza lokalem przedsiębiorstw - jest dopuszczalny? Czy inne sklepy, które chciałyby pójść śladem Tesco, mogą skorzystać z tej możliwości?

Model zastosowany przez Tesco wiąże się z ryzykiem poddania go kontroli prezesa UOKiK i uznania za naruszający zbiorowe interesy konsumentów. Fakt, że już wcześniej prowadzone było postępowanie wyjaśniające i zostało zakończone umorzeniem - tego ryzyka nie wyklucza.

Z doniesień prasowych wynika, że UOKiK sprawdzał, czy konsumenci nie są wprowadzani w błąd co do ceny produktów. Postępowanie zostało zamknięte w październiku 2014 r., a urząd nie znalazł podstaw do postawienia zarzutów przedsiębiorcy. Przy czym, co warto zaznaczyć, zostało ono zamknięte przed wejściem w życie ustawy o prawach konsumenta z 30 maja 2014 r. Ustawa weszła w życie 25 grudnia 2014 r. Jej przepisy wprowadziły nowe i bardziej restrykcyjne wymagania wobec przedsiębiorców w szczególności związane z obowiązkami informacyjnymi. Nie można wykluczyć, czy ponowna analiza oparta o nowe przepisy konsumenckie nie doprowadziłaby do innej niż uprzednio oceny tego modelu biznesowego.

Czy pani zdaniem pod rządami nowego prawa UOKiK powinien zbadać sprawę ponownie?

Nie wiem, jaki zakres miało postępowanie wyjaśniające i co zbadał UOKiK. Z doniesień nie wynika, by urząd zbadał, czy model relacji Tesco - konsument należy zakwalifikować tak, jak twierdzi Tesco, jako sprzedaż poza lokalem przedsiębiorcy, czy też tak, jak podnoszą niezadowoleni konsumenci, jako sprzedaż na odległość. Od tego właśnie zależy ocena zgodności z prawem działań sieci.

Należy podkreślić, że sam fakt nazwania przez przedsiębiorcę danej umowy umową zawartą poza lokalem przedsiębiorstwa nie decyduje o jej charakterze. Zgodnie z kodeksem cywilnym (art. 65) ocena oświadczeń woli sieci i konsumenta należy tak tłumaczyć, jak tego wymagają okoliczności, w których zostały one złożone, zasady współżycia społecznego oraz ustalone zwyczaje.

Czy Tesco ma szansę obronić swoją tezę, że umowy są zawierane poza lokalem?

To zależy. Aby ocenić charakter relacji sieć - konsument, należy sięgnąć do ustawy o prawach konsumenta. Zawiera ona definicje zarówno sprzedaży poza lokalem przedsiębiorcy, jak i umowy zawartej na odległość.

Umowa sprzedaży zostaje zawarta, gdy sprzedawca zobowiąże się przenieść na konsumenta własność rzeczy i wydać rzecz, natomiast kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić za nią cenę.

Najważniejszymi elementami tej umowy są wzajemne oświadczenia stron, w tym przede wszystkim co do przedmiotu umowy i ceny; natomiast czynności wydania rzeczy i zapłaty są elementami jej wykonania. W Tesco te wzajemne zobowiązania stron, moim zdaniem, powstają podczas procesu zamawiania towarów przez konsumenta na stronie sklepu. Co więcej, konsument może wywiązać się ze swojego zobowiązania zapłaty przez płatność on-line, co oznacza, że sklep otrzyma płatność natychmiast w kwocie oznaczonej jako "cena orientacyjna".

Można z tego wywodzić, że jest to już cena za zamówiony towar. Fakt, że dostawa nastąpi w innym dniu, jest bez znaczenia dla określania daty zawarcia umowy sprzedaży. Co do opcji z płatnością przy dostawie - tak jak wskazano powyżej - to tylko element wykonania umowy.

Moim zdaniem argumenty przemawiające za zakwalifikowaniem umowy Tesco - konsument do kategorii umów zawartych na odległość to:

składanie zamówienia przez zorganizowany system - platformę ezakupy;

brak jednoczesnej obecności stron przy składaniu zamówienia;

powstanie zobowiązań stron do dokonania dostawy towarów (po stronie sieci) do zapłaty (po stronie konsumenta) w chwili dokonania zamówienia na stronie sklepu;

możliwość dokonania płatności on-line, czyli zrealizowanie zobowiązania konsumenta.

Czy w całym tym galimatiasie klient może nie zorientować się, że uczestniczy w zupełnie nowym modelu sprzedaży, i w efekcie uznać, że został wprowadzony w błąd?

Istnieje takie ryzyko. Dodatkowo na stronie internetowej znajdują się pewne elementy wpływające na ocenę charakteru umowy przez konsumenta i mogące wprowadzać go w błąd:

nazwa platformy www.tesco.pl/ezakupy - gdzie "e" zwyczajowo oznacza zakupy dokonywane elektronicznie;

zakładka "bezpieczne zakupy on-line", co wskazuje na zakup dokonywany w internecie;

funkcjonowanie e-kuponów, które po wpisaniu w odpowiednim miejscu w serwisie, pozwalają na obniżenie ceny;

slogan reklamowy na stronie głównej "Tesco. Ty kupujesz. My dostarczamy", co wywołuje u konsumenta przekonanie, że sprzedaż (zawarcie umowy) następuje jako pierwsze, a dopiero po niej następuje dostawa;

komunikat marketingowy kierowany do konsumenta na stronie głównej "zamów ezakupy" .

Model zastosowany przez Tesco znacząco odbiega od modelu sklepów internetowych, zwłaszcza FMCG. Warto zauważyć, że składając zamówienie w sklepie spożywczym, konsument nabywa produkty "pierwszej potrzeby". Jeśli dostawa dojedzie i okaże się, że kilka pozycji jest droższych (nawet o kilka lub kilkadziesiąt procent), niż sprzedawca wskazywał przy składaniu zamówienia, istnieje małe prawdopodobieństwo, że zrezygnuje z zakupu i będzie przechodził przez procedurę odstąpienia od umowy. Oznaczałoby to dla niego konieczność złożenia ponownego zamówienia i oczekiwania na dostawę lub udania się do sklepu stacjonarnego, czego chciał uniknąć.

Z pewnością należałoby również zbadać, czy faktycznie istnieje możliwość złożenia zamówienia z datą jego realizacji w tym samym dniu. Jeśli nie ma takiej możliwości - może to oznaczać, że konsument nigdy nie będzie miał gwarancji zakupu po cenach prezentowanych przez sieć na stronie internetowej.

@RY1@i02/2017/069/i02.2017.069.18300040b.801.jpg@RY2@

fot. Materiały prasowe

Joanna Affre z kancelarii Affre i Wspólnicy

Rozmawiała Joanna Pieńczykowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.