Dziennik Gazeta Prawana logo

Dochodzenie należności będzie prostsze, ale ciągle niedoskonałe

21 lutego 2017

ZMIANY W PRAWIE Mające pojawić się w połowie roku zmiany przepisów biznes chciałby uzupełnić kilkoma rozwiązaniami zwiększającymi bezpieczeństwo obrotu gospodarczego

Sprzedaż z odroczonym terminem płatności stała się praktyką rynkową i obecnie jest oferowana przez większość firm w Polsce - wynika z najnowszego badania płatności przeprowadzonego przez Coface. Pokazuje ono również, że dwie trzecie przedsiębiorstw ma należności opóźnione maksymalnie o 60 dni, a w  przypadku niemal jednej czwartej data spłaty minęła co najmniej trzy miesiące temu. Z doświadczeń Coface wynika też, że ok. 80 proc. wierzytelności nie zostanie w ogóle spłaconych, jeśli opóźnienie w płatności przekracza pół roku. Problem ten sygnalizuje prawie 4 proc. przedsiębiorstw.

Rząd pracuje nad rozwiązaniami, które ułatwią życie wierzycielom. Mowa o pakiecie wierzycielskim, który ma wejść w życie w połowie roku. Zakłada rozszerzenie zasięgu tzw. przyspieszonej procedury w sytuacji, gdy o zwrot należności przedsiębiorca zamierza ubiegać się na drodze sądowej. Dziś kwalifikują się do niej sprawy o wartości przedmiotu sporu do 10 tys. zł. Po zmianach ma to być 20 tys. zł. W ślad za tym może nastąpić obniżenie kosztów występowania z wnioskiem. Dziś w zwykłej procedurze przy złożeniu pozwu trzeba wnieść opłatę na poziomie 5 proc. wartości sporu. Przy procedurze uproszczonej jest to 300 zł - ale ta opłata obowiązuje tylko do kwoty 10 tys. zł.

- Łatwiej ma być też o sądowe zabezpieczenia. Choćby z uwagi na to, że obecnie, jeśli nie dysponuje się wekslem lub oświadczeniem o uznaniu długu, uzyskanie zabezpieczenia na majątku dłużnika na czas toczącego się postępowania jest trudne. Wymaga zaoferowania sądowi realnych dowodów na to, że dłużnik ukrywa lub zamierza ukryć swój majątek - komentuje Paweł Jóźwik, adwokat w Kancelarii Stefaniuk i Partnerzy.

Proponowane są poza tym zmiany, które skrócą czas dochodzenia należności. Nakazy zapłaty będą mogli wystawiać notariusze, a nie jak dziś tylko sądy gospodarcze. Poza tym skróceniu z 60 do 30 dni ma ulec okres, po jakim niesolidny kontrahent trafiałby do rejestru dłużników. - Dziś czekanie na wpis aż 60 dni dla wielu małych firm może skończyć się bankructwem. Oznacza to bowiem, że pieniądze za usługę zrealizowaną na początku stycznia otrzymają dopiero w kwietniu - komentuje Mariusz Hildebrand, wiceprezes zarządu BIG InfoMonitor.

Eksperci, ale i firmy chwalą zmiany szykowane w zasadach funkcjonowania biur informacji gospodarczych. Będą udzielać zbiorczej informacji z kilku rejestrów na podstawie wniosku złożonego przez klienta jednego biura. BIG-ów jest pięć, a ich bazy różnią się od siebie. Poza tym BIG-i będą mogły robić na zlecenie klienta analizy wiarygodności płatniczej potencjalnego kontrahenta.

- Większość biur informacji gospodarczej w Europie od dawna świadczy taką usługę. Ma ona duże znaczenie dla przedsiębiorców, zwłaszcza małych i średnich, których nie stać na tworzenie własnych modeli statystycznych. Niestety analizy te nie będą mogły dotyczyć konsumentów, tylko przedsiębiorców. Tymczasem bardzo wielu przedsiębiorców z sektora MSP świadczy usługi na rzecz konsumentów, np. obejmujące kredyt konsumencki czy e-commerce - zauważa Edyta Szymczak, prezes zarządu ERIF BIG SA.

BIG-i zyskają też możliwość przetwarzania i udostępniania danych o toczących się postępowaniach egzekucyjnych oraz powstanie Rejestr Należności Publicznoprawnych, który dostarczy wiedzy o zaległościach kontrahentów względem np. ZUS.

- W rejestrze będą jednak ujawniane tylko bezskuteczne egzekucje - komentuje Mariusz Hildebrand i dodaje, że rocznie do komorników trafia 6-8 mln spraw, z których ok. 20 proc. jest bezskutecznych. Oznacza to, że w bazie nie znajdą się dane na temat 80 proc. przeprowadzonych postępowań. Ich uwzględnianie dałoby więc zdecydowanie lepszy obraz zachowania firm na rynku, pozwoliłoby lepiej ocenić ich wiarygodność.

To niejedyny postulat ekspertów i branży. Ich zdaniem poprawę sytuacji wierzycieli przyniosłoby również przyspieszenie procedur sądowych. Szczególnie że praca działającego od kilku lat w Lublinie sądu elektronicznego w ostatnich dwóch latach spowolniła. Wiele spraw jest przekierowywanych z niego do sądów okręgowych, a to wydłuża czas oczekiwania na rozstrzygnięcie. Tym bardziej, że dokumentacji nie można już przekazać drogą elektroniczną, tylko w tradycyjny sposób.

Jak zauważają eksperci, problemów dostarcza baza PESEL. - Jeśli podany w niej adres dłużnika jest inny od tego, który został wymieniony na umowie zobowiązania, np. na umowie kredytowej, e-sąd w Lublinie odsyła sprawę do sądu okręgowego - zauważa Hildebrand. Co mogłoby być rozwiązaniem? Na przykład zmiana procedur postępowania w e-sądzie, który zostałby zobowiązany do zachowania większej staranności przy weryfikacji dostarczonych przez wierzyciela dokumentów. - Można też udostępnić bazę PESEL wierzycielom, którzy mogliby na drodze elektronicznej sprawdzać i aktualizować dane dłużnika. Takie rozwiązanie powinno być dostępne za pośrednictwem biur informacji gospodarczej, które już mają wgląd w bazę, nie mogą jednak udostępniać zawartych w niej danych - tłumaczy Mariusz Hildebrand.

Według ekspertów wierzyciele powinni też otrzymać dostęp online do rejestrów zastawów. Dziś mało która firma, szczególnie z sektora MSP, sprawdza swojego potencjalnego kontrahenta w tym zakresie. Przede wszystkim dlatego, że wymaga to osobistej wizyty w urzędzie. Tymczasem często się zdarza, że na rzeczy ruchomej, np. samochodzie, ciągniku został ustanowiony zastaw. Mimo tego przedsiębiorca cały czas zalicza ją do swojego majątku, który wykazuje przed wierzycielem jako zabezpieczenie zobowiązania.

Przedsiębiorcy postulują też umożliwienie wierzycielom wysyłania ustawowych wezwań do zapłaty przed wpisem do BIG w formie elektronicznej na adres e-mail dłużnika zamiast listem poleconym. - Ograniczenie tej możliwości tylko do dłużników niebędących konsumentami, czyli przedsiębiorców, należy uznać za duży błąd. Utrzymywanie wymogu wysyłania wezwań do zapłaty do konsumentów listem poleconym, poza wspieraniem monopolu Poczty Polskiej, nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia i generuje zbędne koszty, nie wnosząc żadnej wartości dodanej - mówi Edyta Szymczak.

@RY1@i02/2017/036/i02.2017.036.13000020d.801.jpg@RY2@

Patrycja Otto

patrycja.otto@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.