Renoma samorządu znów na wokandzie
Czy gmina może na drodze sądowej skutecznie doprowadzić do zamknięcia biznesu o marnej proweniencji? I czy w ogóle można mówić o tym, że jednostka samorządu terytorialnego - osoba prawna - dysponuje dobrym imieniem? Z tym zagadnieniem w najbliższych miesiącach zmierzy się Sąd Najwyższy.
Wynikowi postępowania będzie przyglądało się wiele oczu. Jeśli bowiem Sąd Najwyższy uzna po pierwsze, że gminie jako osobie prawnej przysługuje dobro osobiste w postaci dobrego imienia czy renomy, a po drugie - że działalność gospodarcza o marnej reputacji może godzić w opinię o gminie, samorządowcy rozpoczną zmasowany atak na wszelkie biznesy, które im się nie podobają. I będą wówczas mieli duże szanse na zamknięcie niechcianych agencji towarzyskich, sex shopów, salonów gier czy zakładów przemysłowych wydzielających bądź to nieprzyjemne zapachy, bądź emitujących zanieczyszczenie do środowiska.
Prokurator się nie poddaje
Sprawa dóbr osobistych, które przysługują osobom prawnym, od lat budzi kontrowersje zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie. Najlepszym dowodem na to jest skarga kasacyjna, która lada dzień trafił do Sądu Najwyższego. Gmina Wrocław uznała, że działalność klubów go-go o nazwie Cocomo przynosi samorządowi więcej szkody niż pożytku. Postanowiła pozbyć się ich z mapy stolicy Dolnego Śląska na drodze sądowej - złożyła pozew o zaprzestanie prowadzonej działalności gospodarczej naruszającej dobra osobiste gminy. Efekt? 30 listopada 2015 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu nakazał właścicielom Go-Go Cocomo zaprzestanie stosowania następujących praktyk:
1) namawiania przechodniów przez pracowników pozwanych lub przez inne osoby wykonujące zlecenia na rzecz pozwanych, do korzystania z usług klubu "Passion" oraz klubu "Princess" we Wrocławiu,
2) stałej sprzedaży alkoholu ma podstawie cofniętych koncesji,
3) zmiany nazw klubów Go-Go Cocomo na Passion oraz Princess we Wrocławiu, bez wyraźnej informacji w tej kwestii przy jednoczesnym zamieszczeniu informacji na stronie internetowej klubu o zakończeniu działalności marki klubów Cocomo,
4) sprzedaży napojów, alkoholi i napojów alkoholowych za cenę rażąco zawyżoną.
I co najważniejsze, sąd uznał, że miasto, które dąży do tego, by o laureacie rankingu "Najlepsze miasto do życia" mówiło się w samych superlatywach, ma prawo na drodze prawnej negować prowadzenie działalności gospodarczej, która przekłada się na złe opinie o miejscowości.
Od wyroku została złożona apelacja. I choć Sąd Apelacyjny we Wrocławiu stwierdził, że do wszystkich wskazanych w pozwie zachowań doszło, to zarazem podkreślił w orzeczeniu, że nie stanowiły one naruszenia dóbr osobistych gminy Wrocław. W ocenie składu orzekającego osobie prawnej nie przysługuje bowiem dobro osobiste w postaci wizerunku. Jest ono zastrzeżone wyłącznie dla osób fizycznych. W efekcie druga instancja powództwo samorządu oddaliła.
Ale to nie koniec batalii. Skargę kasacyjną w tej sprawie do Sądu Najwyższego wniósł bowiem prokurator regionalny we Wrocławiu. Mówi on wprost, że nie zgadza się z wyrokiem. I że dołoży wszelkich starań, by Sąd Najwyższy wyjaśnił ponad wszelką wątpliwość, że gminie jako osobie prawnej przysługuje dobro osobiste w postaci dobrego imienia.
Sprawa więc, jak widać, jest kontrowersyjna. Podzieleni co do szans na ostateczną wygraną Wrocławia są także przedstawiciele poszczególnych miast. Niektórzy, jak choćby włodarze Sopotu, trzyma za wrocławian kciuki, gdyż sami rozpoczęli podobną batalię z klubami go-go. Inni, jak np. władze Krakowa, przekonują, że istnieją skuteczniejsze sposoby na przeciwdziałanie powstawaniu działalności gospodarczych uderzających w renomę miast niż wytaczanie powództw o naruszenie dóbr osobistych. Od wyroku Sądu Najwyższego zależy zaś, którą z tych ścieżek podążą kolejni lokalni włodarze.
Dobra osobiste osoby prawnej
Artykuł 23 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.) stanowi, że dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Z kolei art. 43 kodeksu dookreśla, że przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych.
Jednostka samorządu terytorialnego jest zaś bez wątpienia osobą prawną. Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się więc jasna: gmina czy powiat podlegają ochronie w zakresie swych dóbr osobistych. Ale to, co wydaje się jasne, gdy patrzymy tylko w przepisy, w doktrynie i orzecznictwie budzi wątpliwości od wielu lat. Czego dobitnym przykładem jest sprawa Wrocławia przeciwko właścicielom klubów go-go.
!Art. 43 kodeksu cywilnego określa, że przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych stosuje się odpowiednio do osób prawnych. Ale to, co wydaje się jasne, gdy patrzymy tylko w przepisy, w doktrynie i orzecznictwie budzi wątpliwości od wielu lat.
Podstawowe trudności są dwie. Po pierwsze, katalog dóbr osobistych podlegających ochronie wskazany w art. 23 jest otwarty. Przykładowe wyliczenie jest zaś skonstruowane w taki sposób, że nie ulega wątpliwości, iż część z chronionych dóbr nie dotyczy osób prawnych. Trudno przecież wyobrazić sobie sytuację, w której naruszana jest np. nietykalność mieszkania powiatu. Stąd w niektórych orzeczeniach, jak choćby Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, podkreśla się, że co prawda gmina co do zasady korzysta z ochrony w zakresie dóbr osobistych, ale nie oznacza to jeszcze, że dysponuje nimi wszystkimi. I tak wielu orzekających uznaje, że akurat o wizerunku (czy też dobrym imieniu) jednostki samorządu terytorialnego mówić nie można.
Po drugie, zwolennicy uznawania, że dobra osobiste gminy należy traktować możliwie najszerzej, chętnie przywołują wiele orzeczeń, w tym także tych wydanych przez Sąd Najwyższy. Rzecz w tym, że przytłaczająca większość z nich dotyczy przypadków nierzetelnych publikacji prasowych bądź publicznego oczerniania władz organów jednostki samorządu terytorialnego. Natomiast sądy niezmiernie rzadko zajmowały się dotychczas sprawami, gdy na jednej szali znajdowały się dobra osobiste samorządu, a na drugiej - swoboda działalności gospodarczej.
W tej pierwszej sytuacji (publikacji prasowych) sąd waży konstytucyjną wolność prasy z gwarancją poszanowania dóbr osobistych - i jeśli uzna, że komunikat puszczony w obieg był nieprawdziwy i nierzetelnie opracowany, szala przechyla się na korzyść samorządu. W tej drugiej na szali znajduje się już inna konstytucyjna wolność: ujęta w art. 22 ustawy zasadniczej wolność działalności gospodarczej. Jej ograniczenie jest zaś dopuszczalne wyłącznie w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny.
Swoboda prowadzonego biznesu jest także bardzo wyraźnie podkreślana w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Stąd jednoznaczne uznanie, że dotychczasowe orzecznictwo Sądu Najwyższego przesądza sprawę w zakresie ochrony dobrego imienia jednostki samorządu terytorialnego, należy uznać za idące za daleko. Dlatego też sprawa, która właśnie trafiła do Sądu Najwyższego, może być tak ciekawa.
@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.18300250c.801.jpg@RY2@
Dobra osobiste gminy vs. wolność gospodarcza
Kształtowanie się linii
Jakkolwiek w ostatnich latach Sąd Najwyższy kilkukrotnie podkreślał, że jednostka samorządu terytorialnego dysponuje renomą, tak kwestionujący tę linię orzeczniczą eksperci - jak i sędziowie sądów powszechnych - często powołują się także na orzecznictwo Sądu Najwyższego. Tyle że starsze. Pierwsze kontrowersje zaczynają się już bowiem na etapie formułowania tego, czym w ogóle jest dobro osobiste osoby prawnej. I tu warto zwrócić uwagę na kontrowersyjną tezę postawioną przez Sąd Najwyższy w wyroku z 14 listopada 1986 r. (sygn. akt II CR 295/86), w którym stwierdzono, że "dobra osobiste osób prawnych to wartości niemajątkowe, dzięki którym osoba prawna może funkcjonować zgodnie ze swym zakresem działań". ramka 1 I tu powstaje pytanie: czy istnienie klubu go-go lub innego punktu na mapie miasta, który wzbudza niechęć zarówno u mieszkańców, jak i u turystów, w jakikolwiek sposób uniemożliwia funkcjonowanie gminy zgodnie ze swym zakresem działań? Odpowiedź na to pytanie wydaje się jednoznaczna i brzmi: nie.
RAMKA 1
Z orzecznictwa
Dobra osobiste osób prawnych to wartości niemajątkowe, dzięki którym osoba prawna może funkcjonować zgodnie ze swym zakresem działań. ⒸⓅ
Wyrok SN z 14 listopada 1986 r. (sygn. akt II CR 295/86)
Przeciwnicy uznawania, że jednostka samorządu terytorialnego może chronić na drodze sądowej swe dobre imię, powołują się także na wyrok Sądu Najwyższego z 26 października 2006 r. (sygn. akt I CSK 169/06). Wynika z niego, że wspomnianego art. 23 kodeksu cywilnego do osób prawnych nie można stosować wprost, a "tylko po dokonaniu odpowiedniej modyfikacji uwzględniającej odmienności strukturalne i funkcjonalne osób fizycznych i osób prawnych". "Przepis art. 43 kodeksu cywilnego nie chroni dóbr osobistych związanych immanentnie z osobą fizyczną, jak życie, zdrowie, wolność sumienia, kult osoby zmarłej. Przy wyznaczaniu zakresy ochrony dóbr osobistych służących osobom prawnym podstawowe znaczenie mają cel działalności i funkcja osób prawnych" - wskazał Sąd Najwyższy.
Przeciwnicy uznawania, że gmina może mieć swoją renomę, twierdzą, że co prawda ten rodzaj dóbr osobistych nie został wymieniony w orzeczeniu, ale i nie o to chodziło sądowi, gdyż podstawowym celem działalności gminy nie jest przecież dbanie o swe dobre imię, lecz realizacja ustawowo przypisanych zadań. Zwolennicy z kolei podkreślają, że jakkolwiek wyliczenie dokonane przez Sąd Najwyższy nie było enumeratywne, tak nieprzypadkowo nie znalazł się w nim wizerunek.
WAŻNE
W ostatnich latach sądy - w tym także Sąd Najwyższy - dostrzegają także to, iż naruszenie dobrego imienia włodarzy jednostki samorządu terytorialnego może uderzać w dobre imię całej gminy czy powiatu. Tym samym ochronę prawną wizerunku osoby prawnej istotnie rozszerzają.
Godny uwagi jest także wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 5 grudnia 2012 r. (sygn. akt I ACa 1224/12), w którym wskazano, że ze specyfiki dobra osobistego, jakim jest wizerunek, wynika przysługiwanie jego ochrony wyłącznie osobom fizycznym, a nie osobom prawnym. - W odniesieniu do dóbr osobistych w postaci wizerunku czy prywatności informacyjnej orzecznictwo nie jest zgodne, zajmowane są w nim mocno zróżnicowane stanowiska - podsumowywała na łamach Studia Oeconomica Posnaniensia w 2015 r. dr Kinga Michałowska z Katedry Prawa Cywilnego i Gospodarczego UEK.
Ostatnie lata w orzecznictwie to jednak istotna przewaga w opowiadaniu się przez sądy po stronie zwolenników uznawania, że osoby prawne, czyli także jednostki samorządu terytorialnego, dysponują dobrym imieniem w rozumieniu prawnym. Jeśli bowiem przyjmiemy, że dobre imię należy rozumieć jako markę, ugruntowaną pozycję danej osoby w środowisku, bez wątpienia może nim dysponować np. gmina. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że poszczególne miasta rywalizują ze sobą choćby o zainteresowanie turystów. Przekonują w sponsorowanych przez siebie kampaniach reklamowych, że akurat miasto X jest najlepszym miejscem do odwiedzenia. Można więc powiedzieć, że włodarze poszczególnych miejscowości robią wszystko, by zapewnić zarządzanym przez siebie jednostkom właśnie odpowiedni wizerunek. A jak wynika ze statystyk, wydatki na ten cel z roku na rok rosną.
Co więcej, sądy - w tym także Sąd Najwyższy - dostrzegają także to, iż naruszenie dobrego imienia włodarzy jednostki samorządu terytorialnego może uderzać w dobre imię całej gminy czy powiatu. Tym samym ochronę prawną wizerunku osoby prawnej istotnie rozszerzają. ramka 2
RAMKA 2
WAŻNE ORZECZENIA
Naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej będącej powiatem nie musi wprost dotyczyć wszystkich mieszkańców zamieszkujących na jego terytorium, ponieważ zarzuty odnoszące się do sposobu działania zarówno organów każdej osoby prawnej, jak i jej służb (urzędników) mają znaczenie dla renomy i dobrego imienia samej osoby prawnej. Jeżeli więc nawet tylko wobec urzędników samorządowych powiatu sugeruje się występowanie określonych wysoce negatywnych zachowań, to tym samym podważa się autorytet samej osoby prawnej i naraża ją na utratę zaufania społeczności samorządowej. Innymi słowy, negatywne sformułowania w odniesieniu tylko do zachowań osób będących jedynie pracownikami osoby prawnej (np. urzędnikami samorządowymi) mogą prowadzić do naruszenia dobrego imienia (reputacji) samej osoby prawnej, bo sugerują takie jej funkcjonowanie, które podważa zaufanie do niej, niezbędne do prawidłowego wykonywania zadań przez tę osobę prawną.
W odniesieniu do osoby prawnej niewątpliwie można mówić o jej dobrym imieniu, reputacji, wizerunku, ale nie można o godności osobistej, to ostatnie dobro przynależy bowiem wyłącznie osobom fizycznym. Dobre imię osoby prawnej to opinia, jaką mają o niej inne osoby z uwagi na zakres działalności tej osoby, a zatem dobre imię to dobro osobiste odnoszące się do zewnętrznego postrzegania danej osoby prawnej.
Powiat jest nie tylko zbiorowością ludzką, ale również osobą prawną, z tym że szczególnego rodzaju. Jego celem jest pełnienie funkcji publicznych, które są realizowane przy pomocy organów i pracowników, jak również uczciwe i sumienne działanie na rzecz obywateli. W związku z tymi specyficznymi zadaniami nie można traktować powiatu jak każdej innej osoby prawnej. Członkowie organów i pracownicy powiatu muszą zatem liczyć się z tym, że, wypełniając funkcje publiczne, mogą spotkać się z nie zawsze przychylną reakcją strony postępowania administracyjnego. Nawet jeżeli taka reakcja, wyrażona w pismach kierowanych do starosty, jest ostra i może być traktowana jako naruszająca dobra osobiste konkretnych osób fizycznych, nie oznacza to, że została naruszona dobra sława powiatu jako osoby prawnej.
Burmistrz gminy jest jej organem, zatem podejmowane przez niego działania w ramach piastowanej funkcji przypisywane są gminie. Sposób działania organów gminy i jej służb ma znaczenie dla renomy i dobrego imienia. Jeżeli burmistrzowi przypisuje się nieprawdziwe działanie niekorzystne w skutkach dla budżetu gminy, to tym samym podważa się autorytet gminy i naraża ją na utratę zaufania społeczności samorządowej. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.18300250c.802.jpg@RY2@
Miasta dbają o wizerunek
I tak czeka nas przełom
Przytłaczająca większość orzeczeń to sprawy, które związane były z nierzetelnymi publikacjami prasowymi. Skarga kasacyjna skierowana przez prokuratora regionalnego we Wrocławiu w sprawie klubów go-go dotyczy jednak wprost kwestii swobody działalności gospodarczej. Mówiąc prosto, wrocławscy włodarze uznali, że działalność gospodarcza o określonym charakterze uderza w dobre imię całej gminy. Dowód? Choćby to, że wywołała wiele negatywnych dla miasta publikacji prasowych. Tyle że, co z bólem przyznawali urzędnicy, artykuły te w większości przypadków były rzetelne. Problemem była bowiem praktyka stosowana przez właścicieli lokali, a teksty w gazetach jedynie tego następstwem.
Zdaniem prawników będziemy mieli do czynienia z niebywale ciekawą sprawą - bo Sąd Najwyższy, o ile zdecyduje się wyrokować w niniejszej sprawie, oceni, czy gmina może wywierać wpływ na prowadzoną na jej terenie działalność gospodarczą poprzez powództwo o zaprzestanie naruszania dóbr osobistych jednostki samorządu terytorialnego. Jeśli odpowiedź sądu będzie twierdząca (czyli zgodzi się z prokuraturą, a nie sądem apelacyjnym) - możemy mieć do czynienia z samorządową rewolucją. Skoro bowiem naruszać dobre imię gminy może nagabywanie przez skąpo ubrane panie wrocławskich przechodniów, równie dobrze można by uznać, że wizerunek Warszawy cierpi z tytułu ciągu sex shopów znajdujących się przy al. Jana Pawła II w Warszawie, czy też renoma nadmorskiego kurortu poupada wskutek istnienia tuż przy plaży zakładu produkcyjnego wydzielającego nieprzyjemny zapach.
Innymi słowy, orzeczenie Sądu Najwyższego aprobujące stanowisko Wrocławia i prokuratury otworzy drogę wszystkim samorządom w Polsce, by za pomocą powództw o zaprzestanie naruszeń dóbr osobistych walczyć z wątpliwej klasy biznesami, którym trudno zarzucić łamanie innych przepisów ustaw szczególnych. Eksperci nie ukrywają, że trochę takiej sytuacji się obawiają. Bo - jak twierdzą - z dość ogólnikowych przepisów o ochronie dóbr osobistych nie należałoby tworzyć działa przeciwko przedsiębiorcom.
OPINIE EKSPERTÓW
@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.18300250c.803.jpg@RY2@
Maciej Kubiak adwokat, wspólnik w kancelarii LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy
Sprawa jest arcyciekawa i może mieć bardzo dalekie konsekwencje. Abstrahując bowiem od samej działalności pozwanego klubu, trzeba zauważyć, że gmina (i podległe jej służby, ale też odpowiednie instytucje państwa) ma określone kompetencje do walki z podmiotami, które naruszają prawo (np. sprzedają alkohol bez zezwolenia, naruszają ciszę nocną czy też dopuszczają się innych przestępstw lub wykroczeń). I takie narzędzia powinny być wykorzystywane z całą stanowczością. Natomiast moje obawy powoduje próba poszerzenia uprawnień jednostki samorządowej (czy szerzej państwa) w relacjach z przedsiębiorcami z powołaniem się na ochronę dóbr osobistych. Gminie jako osobie prawnej przysługuje oczywiście dobro osobiste w postaci renomy, jednak nie powinno być ono wykorzystywane jako narzędzie do prowadzenia określonej polityki czy ograniczania prawa prowadzenia działalności gospodarczej. W tym konkretnym sporze, który prowadzi gmina Wrocław, łatwo dać ponieść się emocjom i kibicować miastu. Jednak równie łatwo można sobie wyobrazić, że dana jednostka samorządowa (a ściślej jej włodarze - kierując się określonymi poglądami politycznymi, światopoglądem czy też mając spór z przedsiębiorcą) może uznać, że jej dobra osobiste w postaci godności narusza np. budowa miejsca kultu danej religii, jakaś prywatna instytucja kultury, która wystawia kontrowersyjny spektakl, czy fundacja prowadząca legalną, ale w danej społeczności niepopularną działalność. Wolałbym, aby państwo czy samorząd z pełną stanowczością i konsekwencją broniło praworządności w granicach swoich kompetencji ustawowych, a nie próbowało rozszerzać te kompetencje w oparciu o ochronę dóbr osobistych. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.18300250c.804.jpg@RY2@
Krzysztof Czyżewski adwokat, wspólnik w Czyżewscy Kancelaria Adwokacka
Sam fakt posiadania dobra nie może oznaczać, że w sprawie mogło dojść do jego naruszenia. Naruszenie - czyli wkroczenie w sferę objętą danym dobrem - musi mieć charakter obiektywny, a nie być jedynie subiektywnie odczuwane przez daną osobę, w tym wypadku gminę. Wykazanie naruszenia w omawianym przykładzie musiałoby polegać nie na wskazaniu, że dany klub działa nielegalnie albo narusza dobre obyczaje, ale że to konkretne działanie wpływa negatywnie (w sposób obiektywny) na dane dobro. Wykazanie samego faktu zaistnienia naruszenia to dopiero początek drogi procesowej. Dalej bada się, czy dane naruszenie miało charakter bezprawny. Nie każde naruszenie będzie bowiem bezprawne. Tu przepisy cywilne ułatwiłyby życie gminie, bo to naruszający musiałby wykazać, że jego działanie nie było bezprawne. W procedurze karnej to gmina musiałaby wykazać bezprawność. Ocena zarzucanych czynności powinna okazać się kluczowa dla sprawy. Jeśli rzeczywiście gmina za podstawę swoich zarzutów i roszczeń uznała zarzuty dotyczące namawiania klientów do korzystania z usług klubu, sprzedaży alkoholu bez zezwolenia, zmiany nazwy klubu, sprzedaży alkoholu za cenę zawyżoną, to należy poważnie się zastanowić, czy którakolwiek z tych czynności może doprowadzić do uznania, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych gminy. Pierwsza czynność, zachęcanie do skorzystania z usług - przynajmniej w takim opisie - nie świadczy o zaistnieniu jakiejkolwiek bezprawności. Pozostałe czynności, o ile nawet uznać by je za bezprawne, to trudno powiązać z naruszeniem dóbr osobistych gminy. Są to działania (być może) nielegalne, ale brakuje związku przyczynowego pomiędzy ich wyrządzeniem a naruszeniem renomy gminy. ⒸⓅ
TSUE za wolnością biznesu
Kluczowe w sporze między jednostkami samorządu terytorialnego a przedsiębiorcami może być to, czy polskie sądy bazowały będą w większej mierze na dotychczasowym dorobku orzeczniczym rodzimego wymiaru sprawiedliwości, czy też sięgną po wzorce unijne. Jeśli zdecydują się na ten pierwszy wariant - można przypuszczać, że ochrona dóbr osobistych weźmie górę nad wolnością działalności gospodarczej. Jeżeli jednak Sąd Najwyższy w omawianej sprawie postanowi posiłkować się orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, większe szanse na wygraną należy dawać prowadzącym działalność.
Istotny może być choćby wyrok trybunału z 16 listopada 2016 r. (sygn. akt C-316/15). Sędziowie luksemburscy stwierdzili w nim, że tworzenie nadmiernych wymogów w celu zniechęcenia przedsiębiorców do zakładania sklepów z akcesoriami erotycznymi jest niezgodne z prawem unijnym. Chodziło o to, że jedna z brytyjskich gmin postanowiła wyeliminować kontrowersyjny biznes poprzez ustanowienie barier administracyjnych w postaci wysokich opłat licencyjnych, które były poza zasięgiem większości przedsiębiorców. To zostało zaskarżone przez jednego z nich - powód wykazywał przed trybunałem, że opłata została ustalona na kuriozalnie wysokim poziomie nawet nie po to, żeby gmina na działalności erotycznej zarobiła, lecz by zniechęcić przedsiębiorców do zakładania sex shopów.
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyznał brytyjskiemu obywatelowi rację. Uznano, że jeśli prowadzenie danej działalności w danym państwie członkowskim jest legalne, państwo (w tym jednostki samorządu terytorialnego) nie może używać metod faktycznie prowadzących bądź do zamknięcia biznesu, bądź też do uniemożliwienia otwarcia nowego.
Aspekt finansowy
Walka samorządów z przedsiębiorcami poprzez powództwa o zaprzestanie naruszeń dóbr osobistych może mieć także wymiar ekonomiczny. W zależności bowiem od tego, kto zostanie uznany za bardziej przekonującego przed sądem, ten może otrzymać także pieniądze.
Artykuł 24 par. 1 kodeksu cywilnego stanowi, że ten, czyje dobro osobiste zostało naruszone, może żądać, aby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności żeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny. Paragraf 2 z kolei wskazuje, że jeśli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych.
Warto w tym miejscu rozważyć dwa warianty. Przyjmijmy przez chwilę, że jednostki samorządu terytorialnego są w stanie udowodnić przed sądami, że ich dobre imię jest bezprawnie naruszane przez przedsiębiorców prowadzących kontrowersyjny biznes na ich terenie.
Doktor Kinga Michałowska zwraca uwagę na to, że kwestia zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej w orzecznictwie budzi poważne wątpliwości i bez trudu można znaleźć wyroki zarówno dopuszczające możliwość zasądzenia, jak i zmierzające w kierunku uznania braku takiej możliwości. Z jednej strony mamy bowiem choćby wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 28 września 1999 r. (sygn. akt I ACa 464/99), w którym wskazano, że "krzywda nie może aktualizować się u osób prawnych i nie da się sensownie wskazać analogicznego do krzywdy stanu osoby prawnej". A co za tym idzie - osobom prawnym nie przysługuje roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne.
Z drugiej strony np. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 6 września 2013 r. (sygn. akt I ACa 456/13) podkreślał, że argumentem uzasadniającym zastosowanie przepisów o zadośćuczynieniu jest to, że zasądzenie od naruszyciela spełnia nie tylko funkcję kompensacyjną, lecz także represyjną i prewencyjno-wychowawczą. I dlatego też, jeśli naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej nie budzi wątpliwości, sądy nie powinny unikać przyznawania zadośćuczynienia.
Mniej wątpliwości dotyczy tego, czy można by gminie przyznać odszkodowanie. Ale tylko teoretycznie. W teorii bowiem nie ulega wątpliwości, że zasądzenie odszkodowania jest możliwe. Tyle że szkoda w przypadku narażenia na szwank dobrego imienia jednostki samorządu terytorialnego może być niezwykle trudna do wykazania
RAMKA 3
2 sposoby na wyliczenie odszkodowania
. Najprostsze może być wykazanie różnicy w wartości gruntów należących do gminy na porównywalnych połaciach terenu, gdy w jednym miejscu nie dochodzi do naruszenia dobrego imienia, a w drugim bezprawne naruszenie miało miejsce. Jeśli więc np. gminny teren w okolicach klubu go-go jest wyraźnie mniej wart niż inny grunt - włodarze, przy okazji powództwa o zaprzestanie naruszeń dóbr osobistych, mogą wykazywać, że jednostka poniosła stratę wskutek działalności przedsiębiorcy.
. Druga możliwość to obliczenie ekwiwalentu reklamowego, który jest potrzebny na odbudowanie wizerunku gminy. Jeśli więc np. na temat Wrocławia ukazało się 30 artykułów prasowych przedstawiających miasto w negatywnym świetle (w związku z kwestionowaną działalnością), włodarze mogą wykazywać, że należy im się odszkodowanie o wartości wykupienia powierzchni reklamowej odpowiadającej wielkością materiałom, w których gmina została źle pokazana. ⒸⓅ
Powództwa z zakresu ochrony dóbr osobistych przez samorządy to jednak miecz obosieczny. Jeśli bowiem w sądzie wygra przedsiębiorca, nie można wykluczać, że wytoczy powództwo oparte na art. 417 par. 1 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa.
Tu jednak także należy zwrócić uwagę na dwie wątpliwości. Po pierwsze, przedsiębiorca, który prowadził batalię sądową z gminą, musiałby wykazać szkodę. Jeśli zaś mógł prowadzić biznes i jedyną dolegliwością dla niego było udowadnianie w sądzie, że nie naruszył dobrego imienia jednostki samorządu terytorialnego - szanse na odszkodowanie są marne.
Po drugie - i tu póki co próżno szukać odpowiedzi w orzecznictwie - dyskusyjne jest, czy wytoczenie powództwa chroniącego dobre imię gminy można w ogóle uznać za "niezgodne z prawem działanie przy wykonywaniu władzy publicznej".
WAŻNE
Jeśli w sądzie wygra przedsiębiorca, nie można wykluczać, że wytoczy powództwo z art. 417 par. 1 kodeksu cywilnego. Stanowi on, że za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego, lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa.
Jeśli nie ochrona dobrego imienia - to co
Większość gmin, które spytaliśmy o opinię na temat wytaczania powództw przedsiębiorcom o ochronę dobrego imienia, deklaruje, że z niecierpliwością czeka na wyrok Sądu Najwyższego. Wyjątkiem jest Kraków. Ten jasno stwierdza: są skuteczniejsze metody walki z powszechnie krytykowanymi przez mieszkańców i turystów działaniami podejmowanymi przez niektórych przedsiębiorców, głównie tych prowadzących działalność rozrywkową.
Jak usłyszeliśmy w Urzędzie Miasta Krakowa, najważniejsze dla gminy jest to, by chronić przed negatywnymi zjawiskami konkretne jej tereny. W tym przede wszystkim Stare Miasto. Dlatego też w ramach toczących się prac nad przygotowaniem zmian w uchwale nr CXV/1547/10 ("Park Kulturowy Stare Miasto") zaproponowano kilka regulacji, których zastosowanie może ograniczyć niepożądane przejawy działania biznesów o marnej reputacji. Postulowane jest m.in. wprowadzenie zakazu stosowania reklamy sprzecznej z moralnością publiczną oraz rozdawania ulotek z informacjami o takim charakterze. Ponadto planuje się zakazanie podświetlania okien lokali powyżej parteru światłem innym niż białe lub zbliżone do białego, w tym także światłem o zmieniającym się natężeniu, błyskowym lub pulsującym. Zakazana byłaby również emisja obrazów, dźwięków i światła za pomocą urządzeń emitujących znajdujących się wewnątrz budynków, w tym w bramach i przejściach, jeśli emisja skierowana jest przede wszystkim do przestrzeni publicznej. W szczególności zakaz ten dotyczyłby emisji za pomocą głośników, wyświetlaczy LCD, wyświetlaczy, taśm i listew LED, neonów i laserów oraz używania do podświetlania obiektów znajdujących się w witrynach, oknach, bramach i przejściach światła innego niż białe lub zbliżone do białego.
"Wydaje się, że wejście w życie wyżej opisanych propozycji regulacji może pozwolić na zniwelowanie efektów prowadzenia działalności przez nocne kluby, wpływających niekorzystnie na krajobraz kulturowy historycznego centrum Krakowa oraz jego estetykę. Decyzję o ostatecznym kształcie nowych unormowań prawa miejscowego, jakim są przepisy uchwały o parku kulturowym, podejmą Radni Miasta Krakowa po zapoznaniu się z projektem nowelizacji" - informuje w przesłanym nam stanowisku magistrat.
@RY1@i02/2017/034/i02.2017.034.18300250c.805.jpg@RY2@
Patryk Słowik
@PatrykSlowik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu