Dziennik Gazeta Prawana logo

E-Sąd 2.0.

31 lipca 2018

VI  wydział Sądu Rejonowego Lublin-Zachód, powszechnie zwany e-Sądem, obecnie pracuje na oprogramowaniu w wersji 1.99. Zwiastuje to nieodległą kluczową aktualizację do tytułowej wersji 2.0. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na kilka kwestii wymagających zmiany (także ustawowych), gdyż e-Sąd w obecnej formie wydaje się skazany na powolną agonię. Tezę tę formułuję z pozycji zwykłego użytkownika, prawnika z dorobkiem dziesiątek e-spraw, mającego jednak dodatkowe wykształcenie techniczne związane z systemami informatycznymi. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że mój ogląd nie jest pełny i z pewnością heavy users (firmy windykacyjne, banki, firmy telekomunikacyjne czy kancelarie specjalizujące się w drobnych roszczeniach oraz kadra e-Sądu) mogliby go uzupełnić.

Na początek o zaletach i wadach samej instytucji. Jakkolwiek stała się ona synonimem masowych pozwów o przedawnione roszczenia, często z posłużeniem się nieaktualnym adresem dłużnika – ma wiele dobrych stron. Sąd ten przyjmuje rocznie około 2–3 mln pozwów, co stanowi aż jedną czwartą wszystkich sygnatur nadawanych w polskich sądach. Orzekanie w e-Sądzie to nawet 1,5 minuty. Do tego kilka-kilkanaście minut pracy biurowej. Łącznie można przyjąć, że w e-Sądzie jedna sprawa – od wpływu do nadania klauzuli zajmuje łącznie do 30 minut pracy wszystkich pracowników.

Pozostało 90% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.