Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak dochodzić sprawiedliwości w publicznym przetargu

20 listopada 2012

Wykonawca, który uważa, że zamawiający naruszył jego prawa, może się odwołać do Krajowej Izby Odwoławczej. Musi jednak się spieszyć - przepisy wyznaczają bardzo krótkie terminy

Przepisy unijne pozostawiły krajom członkowskim sporą dowolność w ukształtowaniu indywidualnych systemów odwoławczych w sprawach zamówień publicznych. Polski ustawodawca powołał do rozstrzygania sporów między wykonawcami a zamawiającymi odrębną instytucję quasi-sądową - Krajową Izbę Odwoławczą.

Regulacji dotyczących odwołań należy szukać w dziale VI ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.; dalej: p.z.p.) zatytułowanym "Środki ochrony prawnej". Zgodnie z nimi od progów unijnych (patrz: tabelka) wolno zakwestionować każdą niezgodną z przepisami czynność zamawiającego, a także zaniechanie czynności, do której jest zobowiązany.

W praktyce najczęściej odwołania dotyczą:

treści ogłoszeń o zamówieniach (np. zbyt wygórowanych warunków udziału w postępowaniu),

treści specyfikacji istotnych warunków zamówienia (np. dyskryminującego opisu przedmiotu zamówienia),

odrzucenia własnej oferty (lub wykluczenia z przetargu),

zaniechania odrzucenia konkurencyjnej oferty (lub wykluczenia konkurencyjnego wykonawcy),

niewłaściwej oceny ofert (np. niezgodnej z przyjętymi kryteriami),

bezpodstawnego unieważnienia postępowania.

Mały może mniej

Prawo do składania odwołań jest w sposób istotny ograniczone przy zamówieniach, których wartość jest niższa niż progi unijne. Zgodnie z art. 180 ust. 2 p.z.p. odwołanie przysługuje wówczas jedynie od czynności:

wyboru trybu negocjacji bez ogłoszenia, zamówienia z wolnej ręki lub zapytania o cenę,

opisu sposobu dokonywania oceny spełniania warunków udziału w postępowaniu,

wykluczenia odwołującego z postępowania o udzielenie zamówienia,

odrzucenia oferty odwołującego.

Oznacza to, że nie można zakwestionować wyboru konkurencyjnej oferty. Nie da się też podważyć specyfikacji istotnych warunków zamówienia czy chociażby decyzji o unieważnieniu przetargu. Co więcej, nie wolno też podważać warunków udziału w przetargu, które decydują, kto tak naprawdę może złożyć ofertę. Potwierdził to Sąd Najwyższy w uchwale z 10 grudnia 2009 r., w której uznano, że odwołanie może dotyczyć wyłącznie opisu sposobu oceny spełnienia warunków udziału w postępowaniu, a samych warunków już nie (sygn. akt III CZP 110/09).

W praktyce więc przy tańszych zamówieniach wykonawca, który zauważył nieprawidłowości, może co najwyżej powiadomić o nich zamawiającego (art. 181 ust. 1 p.z.p.). Ten jednak w żaden sposób nie musi się do tego ustosunkowywać, chociaż postępując racjonalnie, powinien wziąć pod uwagę ewentualne konsekwencje naruszenia prawa.

Szansa wygranej

Odwołanie może złożyć jedynie ten, kto ma lub miał interes w uzyskaniu danego zamówienia oraz poniósł lub może ponieść szkodę w wyniku naruszenia przez zamawiającego przepisów (art. 179 ust. 1 p.z.p.). Co to oznacza? Że trzeba mieć szansę na wygranie przetargu. W praktyce więc grono uprawnionych maleje z każdym kolejnym etapem postępowania. O ile zarzuty wobec ogłoszenia czy specyfikacji wolno zgłosić w zasadzie każdemu, o tyle po wyborze oferty tylko temu wykonawcy, który wziął udział w przetargu i nadal ma szansę go wygrać. Jeśli więc jego oferta została sklasyfikowana jako czwarta w kolejności, to nie wystarczy, że podważy poprawność tej, która zwyciężyła. Musiałby domagać się odrzucenia wszystkich ocenionych wyżej.

Podobnie będzie, jeśli wykonawca nie przedłuży ważności wadium czy też terminu związania ofertą. Wówczas przestaje być uczestnikiem postępowania i traci prawo kwestionowania jego poprawność. Nie ma już bowiem szans na zdobycie zamówienia.

Interes musi dotyczyć danego postępowania, a więc tego, w którym wykonawca bierze udział. Oznacza to, że nie wolno domagać się w odwołaniu unieważnienia przetargu, gdyż szansa zdobycia zamówienia w kolejnym nie może już być brana pod uwagę (patrz ramka: Co wynika z orzecznictwa).

Nie warto zwlekać

Polska procedura odwoławcza jest najszybsza w całej Unii Europejskiej - wynika z raportu przedstawionego pod koniec października przez Komisję Europejską. To dobra wiadomość dla urzędników odpowiedzialnych za przetargi, gdyż potwierdza, że nasz system środków ochrony prawnej nie blokuje procesu inwestycyjnego. Nie tylko zresztą dla nich. Przedsiębiorcom, wbrew pojawiającym się czasami zarzutom, również nie zależy na przeciąganiu procedur. Jedyne na co się skarżą, to krótki czas na wniesienie odwołań i niechęć składów orzekających do powoływania biegłych, którzy mogliby pomóc w merytorycznym rozstrzygnięciem sporu. Niechęć ta jest spowodowana właśnie koniecznością szybkiego wydania orzeczenia przez Krajową Izbą Odwoławczą.

Czas na zgłoszenie zarzutów jest rzeczywiście niezbyt długi. Podstawowe terminy to:

5 dni - przy zamówieniach poniżej progów unijnych, gdy informację o podstawie do wniesienia odwołania przesłano faksem lub e-mailem,

10 dni - przy zamówieniach poniżej progów, gdy informację przesłano pisemnie, oraz przy pozostałych, gdy przesłano ją faksem lub e-mailem,

15 dni - przy zamówieniach od progów unijnych, gdy informację przesłano pisemnie.

W przypadku odwołań dotyczących ogłoszenia (a w przetargu nieograniczonym także specyfikacji) odwołanie wnosi się w terminie:

5 dni - od jego publikacji w Biuletynie Zamówień Publicznych lub zamieszczenia specyfikacji na stronie internetowej (zamówienia poniżej progów unijnych)

10 dni - od dnia publikacji ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej lub zamieszczenia specyfikacji na stronie internetowej (zamówienia od wartości progów unijnych).

Odmienne terminy przepisy przewidują dla odwołań kwestionujących zastosowanie przez zamawiającego trybu udzielenia zamówienia z wolnej ręki. Jeśli nie opublikuje on ogłoszenia o udzieleniu takiego zamówienia lub jeśli nie zawiera ono uzasadnienia, to odwołanie można złożyć w terminie:

6 miesięcy - w przypadku zamówień o wartości równej lub wyższej od progów unijnych,

1 miesiąca - w przypadku zamówień o niższej wartości.

W jaki sposób liczyć terminy

Przy obliczaniu terminów obowiązują ogólne zasady wynikające z kodeksu cywilnego. Dzień, w którym otrzymano wiadomość o podstawie do wniesienia odwołania, nie jest więc brany pod uwagę. Jeśli więc w przetargu od progów unijnych wykonawca dostał wiadomość o wykluczeniu faksem w poniedziałek 19 listopada, to termin na wniesienie odwołania wynosi 10 dni i upływa w czwartek 29 listopada.

Przedsiębiorcy muszą pamiętać, że nie liczy się to, kiedy realnie poznali informację stanowiącą podstawę do wniesienia odwołania, tylko to, kiedy mogli ją poznać. Jeśli więc we wspomniany poniedziałek 19 listopada przesłano ją faksem o godz. 19, a więc po godzinach pracy firmy, to i tak termin będzie upływał tego samego dnia, czyli 29 listopada. Nie ma znaczenia, że wykonawca przeczytał informację we wtorek 20 listopada.

To szczególnie istotne podczas dni wolnych od pracy, np. zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Przy niekorzystnym układzie może się bowiem zdarzyć, że termin bezpowrotnie przepadnie.

Załóżmy, że przedsiębiorca da wolne pracownikom w poniedziałek 24 grudnia, a więc w wigilię świąt. W praktyce więc informację od zamawiającego ma szanse przeczytać najpóźniej w piątek 21 grudnia. Organizator przetargu prześle ją rzeczywiście tego dnia, ale o godz. 17.30, kiedy już nikogo w siedzibie firmy nie będzie. W przypadku przetargu podprogowego termin na wniesienie odwołania wyniesie 5 dni i upłynie w czwartek 27 grudnia (następuje jednodniowe przesunięcie, o czym niżej). Tymczasem tego właśnie dnia pracownicy dopiero wrócą do pracy i będą mieli realną szansę przeczytać faks od zamawiającego. W ciągu jednego dnia nie zdążą przygotować odwołania i przekazać go prezesowi KIO.

Skąd jednodniowe przesunięcie terminu w opisanym przykładzie? Wynika ono również z kodeksu cywilnego (art. 115). Zgodnie z nim termin ulega wydłużeniu o jeden dzień, jeśli upływa w dzień ustawowo wolny od pracy, czyli niedzielę lub święto państwowe. Nie ma to jednak znaczenia, gdy dzień wolny wypada w środku terminu.

Trzeba jeszcze pamiętać, że odwołanie musi w terminie dotrzeć do prezesa KIO. Jeszcze przed kilkoma laty wystarczyło je nadać na poczcie - decydowała data stempla pocztowego. Teraz dzień nadania nie ma żadnego znaczenia - liczy się to, kiedy odwołanie trafi do KIO (patrz ramka: Co wynika z orzecznictwa). Trzeba więc zadbać o to, by zostało wysłane z odpowiednim wyprzedzeniem.

Naprawianie błędów

W przeciwieństwie do uchybień dotyczących terminów niektóre błędy formalne da się naprawić. W art. 187 ust. 3 p.z.p. wymieniono m.in. nieopłacenie wpisu czy błędy w pełnomocnictwie. Nie jest to jednak katalog zamknięty. Uzupełnieniu podlega też brak podpisu pod odwołaniem czy odpisu z Krajowego Rejestru Sądowego (patrz ramka: Co wynika z orzecznictwa). Prezes KIO jest w takich sytuacjach zobligowany wezwać wykonawcę do uzupełnia braków, dając mu na to trzy dni.

Drobne uchybienia, takie jak mylne oznaczenie odwołania lub inne oczywiste niedokładności, nie stanowią przeszkody do nadania mu biegu i rozpoznania przez KIO. Nie trzeba wówczas nawet wzywać do uzupełnienia takich braków.

Nie da się natomiast naprawić naruszenia dotyczącego art. 180 ust. 5 p.z.p. Zgodnie z nim kopia odwołania musi zostać przesłana także zamawiającemu (w tym samym terminie). Można to zrobić na piśmie, można też faksem czy e-mailem (patrz ramka: Co wynika z orzecznictwa). W przypadku samego odwołania kierowanego do prezesa KIO forma elektroniczna jest dopuszczalna tylko w przypadku użycia bezpiecznego podpisu elektronicznego, weryfikowanego certyfikatem kwalifikowanym.

Jeśli chodzi o załączniki do odwołania, to zamawiający musi otrzymać tylko te, które mają znaczenie merytoryczne, zawierają zarzuty czy żądania wykonawcy. Nie dotyczy to dokumentów formalnych, takich jak potwierdzenie wniesienia wpisu czy wyciąg KRS - nieprzekazanie ich nie wstrzymuje rozpoznania odwołania.

Można przystąpić

Organizator przetargu przesyła kopie odwołania wszystkim jego uczestnikom (art. 186 ust. 1 p.z.p.). Robi to niezwłocznie, nie później niż w terminie dwóch dni od jej otrzymania. Wykonawcy mają kolejne trzy dni (liczone od dnia otrzymania kopii) na podjęcie decyzji o ewentualnym przystąpieniu do postępowania odwoławczego, opowiadając się albo po stronie odwołującej się firmy, albo zamawiającego. To ważne, gdyż jeżeli nie skorzystają z tej szansy, nie będą już mieli prawa odnieść się do tych zarzutów. Zgłoszenie przystąpienia doręczają prezesowi KIO.

Na tym etapie zamawiający wciąż może uniknąć rozprawy. Jeśli uwzględni wszystkie zarzuty postawione w odwołaniu, to zostanie ono umorzone.

Przepisy nie wyznaczają na to konkretnego terminu. Jeśli jednak nastąpi to po otwarciu rozprawy, to zamawiający poniesie związane z rozprawą koszty (art. 186 ust. 6 pkt 2 lit. a p.z.p.). Dlatego też gdy już zgadza się z argumentami wykonawcy, najczęściej czyni to albo przed otwarciem posiedzenia (jeśli ma się odbyć z udziałem stron), albo w jego trakcie (czyli jeszcze przed rozprawą). Wówczas bowiem koszty postępowania znoszą się wzajemnie (art. 186 ust. 6 pkt 1 i pkt 2 lit. b p.z.p.), KIO zwraca przedsiębiorcy wpłaconą przez niego kwotę wpisu, a zamawiający nic nie płaci (par. 5 ust. 1 pkt 1 oraz 2 lit. a rozporządzenia prezesa Rady Ministrów w sprawie wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania oraz rodzajów kosztów w postępowaniu odwoławczym i sposobu ich rozliczania (Dz.U. z 2010 r. nr 41, poz. 238). Jak wynika z aktualnych statystyk Urzędu Zamówień Publicznych, aż 15 proc. odwołań jest umarzanych właśnie z powodu uwzględnienia wszystkich zarzutów.

Jeśli do postępowania odwoławczego przystąpił jakiś wykonawca, to ostatni głos należy jednak do niego. Może bowiem wnieść sprzeciw wobec uwzględnienia zarzutów przez zamawiającego, a wtedy KIO otworzy rozprawę. Przystępujący musi jednak pamiętać, że w przypadku zwycięstwa firmy składającej odwołanie to on, a nie zamawiający będzie pokrywać koszty postępowania (art. 186 ust. 6 pkt 3 p.z.p.).

Odrzucenie na posiedzeniu

Zasadą jest rozpoznawanie spraw przez jednoosobowy skład orzekający. Skład poszerzony, trzyosobowy jest powoływany, gdy prezes KIO uzna, że sprawa jest wyjątkowo zawiła lub precedensowa.

Jeśli postępowanie odwoławcze nie zostanie umorzone, sprawa trafia na posiedzenie. Na nim bada się wspomniane już przesłanki formalne. Gdy nie zostaną spełnione, odwołanie jest odrzucane (art. 189 ust. 2 p.z.p). Dzieje się tak wtedy, gdy:

w sprawie nie mają zastosowania przepisy ustawy (np. gdy postępowanie dotyczy zamówienia o wartości poniżej 14 tys. euro, które nie podlega przepisom p.z.p.),

odwołanie zostało wniesione przez podmiot nieuprawniony (szczególną uwagę na ten przepis powinny zwrócić konsorcja, gdyż odwołanie musi zostać wniesione przez wszystkich ich członków, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, by byli oni reprezentowani przez jednego z nich ustanowionego jako pełnomocnika),

odwołanie zostało wniesione po upływie terminu określonego w ustawie (zostało to szerzej omówione we wcześniejszej części artykułu,

odwołujący powołuje się wyłącznie na te same okoliczności, które były przedmiotem rozstrzygnięcia przez izbę w sprawie innego odwołania dotyczącego tego samego postępowania wniesionego przez tego samego wykonawcę,

odwołanie dotyczy czynności, którą zamawiający wykonał zgodnie z treścią wyroku izby lub sądu lub, w przypadku uwzględnienia zarzutów, którą wykonał zgodnie z żądaniem zawartym w odwołaniu (dlatego tak istotna jest decyzja o przystąpieniu do postępowania odwoławczego, gdyż tylko wówczas można zgłosić sprzeciw),

w przetargu poniżej progów unijnych odwołanie dotyczy czynności innych niż wskazane w art. 180 ust. 2 p.z.p. - np. specyfikacji, unieważnienia przetargu czy zaniechania wykluczenia konkurencyjnego wykonawcy),

odwołujący nie przesłał zamawiającemu kopii odwołania w terminie.

Odwołanie może zostać odrzucone na posiedzeniu niejawnym, chociaż skład orzekający ma prawo dopuścić do udziału w nim strony czy biegłych (art. 189 ust. 3 p.z.p.).

Po otwarciu rozprawy

Jeśli nie zachodzą przesłanki do odrzucenia odwołania, skład orzekający otwiera rozprawę. Osądzając spór, zgodnie z art. art. 190 ust. 1 p.z.p., opiera się wyłącznie na dowodach wskazywanych przez strony na potwierdzenie faktów, z których wywodzą oni skutki prawne (patrz ramka: Co wynika z orzecznictwa). Dowody te można zgłaszać aż do zamknięcia rozprawy. Warto jednak pamiętać, że nie oznacza to możliwości podnoszenia nowych zarzutów. Te muszą być wskazane już w odwołaniu (art. 192 ust. 7 p.z.p.).

Podczas rozprawy strony mogą wnioskować o wystąpienie opinii biegłych. Chociaż odwołujące się firmy korzystają z tego uprawnienia, to KIO w swym prawie pięcioletnim już okresie funkcjonowania uwzględniła zaledwie kilka takich wniosków. Powód jest prosty - oczekiwanie, by spory przetargowe były rozstrzygane jak najszybciej. Zgodnie z art. 189 ust. 1 p.z.p. odwołanie powinno być rozpoznane w ciągu 15 dniu. Tymczasem przygotowanie opinii przez biegłych może trwać długimi miesiącami.

Dlaczego tak dużą wagę przykłada się do czasu? Dlatego, że do momentu rozstrzygnięcia sporu przez KIO zamawiający nie ma prawa zawrzeć umowy (art. 183 ust. 1 p.z.p.). Co prawda może złożyć wniosek o uchylenie tego zakazu, ale musiałby wówczas udowodnić, że niezawarcie takiej umowy mogłoby spowodować negatywne skutki dla interesu publicznego przewyższające korzyści związane z koniecznością ochrony wszystkich interesów, w odniesieniu do których zachodzi prawdopodobieństwo doznania uszczerbku.

Oddalenie lub uwzględnienie

Wyrok najczęściej jest wydawany w dniu rozprawy, chociaż skład orzekający ma prawo odroczyć jego ogłoszenie. Orzeczenie stwierdza albo oddalenie odwołania, albo jego uwzględnienie. To ostatnie jest możliwe tylko wtedy, gdy co najmniej jeden z zarzutów potwierdził naruszenie przepisów, które miało lub może mieć "istotny wpływ na wynik postępowania o udzielenie zamówienia" (art. 192 ust. 2 p.z.p.).

Co to oznacza w praktyce? Nawet gdy wykonawca udowodni, że organizator przetargu rzeczywiście złamał prawo, to skład orzekający i tak nie będzie mógł wydać korzystnego dla niego wyroku, jeśli naruszenie nie ma wpływu na rozstrzygnięcie przetargu. Z tego też powodu nie warto przed KIO składać odwołania, w którym jedyny zarzut będzie dotyczył bezpodstawnego zatrzymania wadium (patrz ramka: Co wynika z orzecznictwa). Izba może przyznać rację wykonawcy i potwierdzić naruszenie prawa, ale i tak będzie miała związane ręce co do rozstrzygnięcia.

Uwzględniając odwołanie, skład orzekający nakazuje wykonanie, powtórzenie lub unieważnienie czynności zamawiającego. Jeśli zaś umowa została już zawarta (bezprawnie lub po wyrażeniu zgody przez KIO), a stwierdzono, że podlega unieważnieniu, to w grę wchodzi wówczas:

unieważnić umowę,

unieważnić umowę w zakresie zobowiązań niewykonanych i nałożyć karę finansową na zamawiającego,

nałożyć karę finansową albo orzec o skróceniu okresu obowiązywania umowy w przypadku stwierdzenia, że utrzymanie umowy w mocy leży w ważnym interesie publicznym.

Skarga do sądu tylko dla odważnych

Wykonawca, który przegrał sprawę przed KIO, może jeszcze wnieść skargę do sądu okręgowego (dotyczy to także zamawiających). Mało kto poza instytucjami Skarbu Państwa, które są zwolnione z ponoszenia związanych z tym kosztów, decyduje się na to. Powód? Jeśli skarga dotyczy czynności podjętych po otwarciu ofert, to opłata od niej wynosi 5 proc. wartości zamówienia, ale górnej granicy, w przeciwieństwie do wszystkich innych spraw sądowych, nie wyznacza tu próg 100 tys. zł, tylko aż 5 mln zł. Mało która firma jest w stanie zaakceptować ryzyko utraty takich kwot w przypadku przegranej, dlatego też jedynie 6 proc. wyroków KIO zostało w tym roku zaskarżonych do sądu.

Pojawiła się jednak szansa, że horrendalnie wysokie koszty skargi niebawem zostaną zmniejszone. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje bowiem nowelizację ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, która ma ustanowić górną granicę na poziomie 100 tys. zł.

Przy zaskarżaniu wyroków, które dotyczą czynności podjętych przed otwarciem ofert, opłata od skargi jest stała i wynosi pięciokrotność wpisu wniesionego od odwołania (zróżnicowana więc jest tak jak wpis, w zależności od wartości zamówienia).

Skargę wnosi się do sądu okręgowego właściwego dla siedziby zamawiającego za pośrednictwem prezesa KIO, w terminie 7 dni od doręczenia stronie orzeczenia. W przeciwieństwie do odwołania wystarczy nadać ją na czas na poczcie.

Progi unijne, od jakich przysługuje odwołanie w pełnym zakresie

Dostawy i usługi

Administracja centralna (np. ministerstwo)

130 000

522 548

Sfera samorządowa (np. urząd gminy)

200 000

803 920

Firmy sektorowe (np. kopalnie)

400 000

1 607 840

Roboty budowlane

Wszyscy zamawiający

5 000 000

20 098 000

Co wynika z orzecznictwa

"Interes musi być rozpoznawany w uzyskaniu danego zamówienia. Nie można go upatrywać w unieważnieniu postępowania. Za zasadne należy uznać stanowisko, iż dla wykazania interesu konieczne jest co najmniej wykazanie zagrożenia, potencjalnej możliwości prowadzącej do takiego rozwoju sytuacji w dalszym przebiegu postępowania o udzielenie zamówienia, że wynik danego postępowania wpłynie na sytuację podmiotu odwołującego się".

(Wyrok KIO z 7 września 2012 r., sygn. akt KIO 1812/12; KIO 1824/12).

"Zgodnie z art. 61 k.c. oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła zapoznać się z jego treścią. Jak wskazuje się w orzecznictwie oraz doktrynie, już sam raport z transmisji faksu stwarza domniemanie prawne, że oświadczenie nadawcy doszło do adresata w sposób pozwalający mu zapoznać się z jego treścią. A zatem po uzyskaniu raportu, odwołujący mógł pozostawać w uzasadnionym okolicznościami przekonaniu, iż odwołanie zostało zamawiającemu dostarczone w sposób prawidłowy".

(Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 13 lipca 2012 r., sygn. akt X Ga 248/12).

"Dla skutecznego wniesienia odwołania i dochowania terminów na jego wniesienie, o których mowa w art. 182 p.z.p., nie ma znaczenia data nadania przesyłki zawierającej treść odwołania w placówce pocztowej, jeśli fizycznie - na piśmie - odwołanie nie wpłynęło do prezesa Izby do upływu ustawowego terminu na jego wniesienie".

(Postanowienie KIO z 24 lipca 2012 r., sygn. akt KIO 1479/12).

"Nie sposób traktować dokumentu potwierdzającego, że osoby podpisujące pełnomocnictwo są umocowane do działania w imieniu odwołującego jako organ osoby prawnej (np. odpis z KRS) inaczej niż sam dokument pełnomocnictwa udzielonego pełnomocnikowi podpisującemu odwołanie. Za brak formalny pisma procesowego, o którym mowa w art. 126 par. 3 k.p.c., uznawane jest nie tylko niedołączenie dokumentu pełnomocnictwa, ale także dokumentu lub dokumentów wykazujących umocowanie organu udzielającego pełnomocnictwa do działania za mocodawcę".

(Wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 17 stycznia 2012 r., sygn. akt V Ca 2739/11).

"Nawet w przypadku dowiedzenia naruszenia przez zamawiającego art. 46 ust. 4a p.z.p., Izba, ze względu na treść art. 192 ust. 2 p.z.p., nie mogłaby uwzględnić odwołania i nakazać zamawiającemu zwrotu wadium, gdyż zatrzymanie wadium nie ma wpływu na wynik postępowania, zwrotu wadium odwołujący może dochodzić (udowadniając, że nieuzupełnienie wynikło z przyczyn nieleżących po jego stronie) w drodze porozumienia z zamawiającym lub na ogólnych zasadach przed sądem powszechnym".

(Wyrok KIO z 25 maja 2012 r., sygn. akt KIO 967/12).

"To odwołujący winien udowodnić fakty, z których wywodzi określone skutki prawne co do wniosku przystępującego, czego w tym postępowaniu nie wykazał. Postępowanie przed Izbą ma charakter całkowicie kontradyktoryjny. Zatem obowiązkiem strony, na której spoczywa ciężar dowodu jest wskazanie wszystkich okoliczności, od których zależy powodzenie wnoszonego odwołania".

(Wyrok KIO z 21 sierpnia 2012 r., sygn. akt KIO 1661/12).

Uwaga

Termin na wniesienie odwołania jest terminem zawitym, co oznacza, że jeśli wykonawca się z tym spóźni, to bezpowrotnie traci szanse na dochodzenie sprawiedliwości przed KIO

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.