Każdy się dowie, jaki majątek ma plajtująca firma
Zdaniem sądu opinia biegłego na temat stanu finansowego spółki, sporządzona w postępowaniu upadłościowym, może zostać uznana za informację publiczną
Taki precedensowy wyrok wydał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach. Sprawa dotyczyła postępowania upadłościowego spółki. Prowadzący je gliwicki sąd rejonowy zlecił biegłemu wydanie opinii na temat jej stanu finansowego, po czym oddalił wniosek o ogłoszenie upadłości, uznając, że brakuje środków na jej przeprowadzanie.
Kontrahent spółki chciał poznać opinię biegłego. Sąd odmówił, twierdząc, że nie jest on stroną ani uczestnikiem postępowania, a tylko im na podstawie ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze lub ewentualnie kodeksu postępowania cywilnego przysługiwałoby prawo dostępu do akt sprawy.
Grzegorz Pacek, radca prawny z kancelarii Marek Płonka & Partnerzy, reprezentujący spółkę będącą wierzycielem w tej sprawie, zażądał więc dostępu do akt, powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej. Gdy nie otrzymał odpowiedzi, złożył skargę na bezczynność organu, czyli w tym wypadku prezesa SR.
WSA w Gliwicach uwzględnił skargę i stwierdził, że opinia biegłego może stanowić informację publiczną. Skoro przepisy szczególne wynikające z prawa upadłościowego i naprawczego oraz kodeksu postępowania cywilnego nie regulują dostępu do akt to, zdaniem sądu, można odwołać się do ustawy o dostępie do informacji publicznej. Oznacza to, że każdy ma dostęp do takiej opinii i nie musi wykazywać, że ma w tym interes.
Kopalnia wiedzy. Dla wszystkich
Jakie mogą być tego skutki? - Dzięki opinii biegłego wierzyciel może się m.in. zorientować, czy jest sens wysuwać roszczenia wobec członków zarządu zadłużonej spółki na podstawie art. 299 kodeksu spółek handlowych. Z opinii biegłego powinno wynikać, czy złożyli oni wniosek w określonym przepisami terminie. Jeśli tego nie uczynili, to odpowiadają swoim majątkiem - tłumaczy Pacek.
Konsekwencje mogą jednak być dużo poważniejsze. - Przy takiej interpretacji każdy miałby dostęp do opinii na temat newralgicznych danych spółki. Dla przykładu - jest to kopalnia informacji dla kogoś, kto zastanawia się nad kupnem wierzytelności wobec spółki. W normalnej sytuacji jej dane są chronione, m.in. na podstawie przepisów dotyczących tajemnicy przedsiębiorstwa oraz o ochronie tajemnicy bankowej. Tu zaś każdy miałby do nich dostęp - komentuje dr Lech Giliciński, partner w kancelarii Wierzbowski Eversheds.
Zła wiara może kosztować
Co na to sami przedsiębiorcy? - Z jednej strony dostęp do takich informacji może poprawić bezpieczeństwo obrotu, gdyż firmy łatwiej dowiedzą się, z kim nie należy robić interesów - mówi Piotr Rogowiecki, ekspert Pracodawców RP.
- Z drugiej chodzi o dane wrażliwe i w mojej ocenie nie każdy powinien mieć do nich dostęp. Mogę sobie chociażby wyobrazić sytuację, gdy ktoś wydobywa je po to, by później odsprzedać na czarnym rynku handlu danymi - zaznacza.
Informacje na temat finansów konkurencji są na tyle łakomym kąskiem, że mogą się pojawić zakusy celowego składania wniosków o upadłość, po to by uzyskać do nich dostęp. Prawnicy uważają jednak, że wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem.
- W prawie upadłościowym przewidziano sankcje za składanie wniosków w złej wierze i takie procesy są wytaczane. Przedsiębiorca, który planowałby złożenie wniosku o upadłość tylko po to, by poznać stan finansów innej firmy, musiałby więc się liczyć z roszczeniami odszkodowawczymi - ostrzega Lech Giliciński.
"DGP" przypomina
Wszystko za sprawą głośnej poprawki senatora Marka Rockiego do nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej, która weszła w życie 29 grudnia 2011 r.
Nowelizacja pozwala na ograniczenie dostępu Dzieje się to m.in. wtedy, jeśli "utrudniłoby w sposób istotny ochronę interesów majątkowych Skarbu Państwa w postępowaniu przed sądem". Jeśli sąd uzna, że przesłanki te zostały spełnione, może odmówić dostępu do opinii biegłego na temat stanu finansowego spółki należącej do Skarbu Państwa.
Wniosek o sprawdzenie ich konstytucyjności złożył prezydent Bronisław Komorowski. Dotyczy on wyłącznie procedury wprowadzenia poprawki do projektu.
Sławomir Wikariak
Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 10 stycznia 2012 r., sygn. akt IV SAB/GI 69/11.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu