Kalendarz ministra jest dokumentem wewnętrznym
Orzeczenie
Dociekliwy obywatel chciał się zapoznać z rozkładem zajęć ministra spraw zagranicznych. Konkretnie chodziło o terminarz spotkań dziennych i długoterminowych prowadzonych w lutym 2013 r. W marcu złożył więc wniosek o dostęp do informacji publicznej. W kwietniu biuro rzecznika prasowego MSZ uznało, że żądana informacja nie należy do kategorii publicznej. Twierdziło, że kalendarz spotkań ministra jest prowadzony w formie elektronicznej i jest dokumentem roboczym. Z tych względów nie podlega udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. nr 112, poz. 1198 z późn. zm.).
Wnioskodawca odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wniósł skargę na bezczynność szefa MSZ. Sąd nie dostrzegł jednak opieszałości ministra i skargę oddalił. Uznał, że kalendarz to nie informacja publiczna, lecz dokument wewnętrzny, ma bowiem charakter nieoficjalny i dotyczy jedynie spraw organizacyjnych i porządkowych. WSA uznał też, że dokument jest prowadzony w wersji elektronicznej, ma charakter roboczy i jest na bieżąco zmieniany i uaktualniany m.in. poprzez usunięcie informacji o zaplanowanych, odbytych czy też nieodbytych spotkaniach.
Uzasadnienie tej decyzji wprawiło wielu w konsternację. WSA zauważył bowiem, że komunikaty związane z oficjalnymi spotkaniami szefa MSZ są powszechnie dostępne w środkach masowego przekazu. Z tego powodu sąd nie widział potrzeby, by sięgać do przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. Poza tym "z oczywistych względów pewne informacje o odbytych, czy też planowanych spotkaniach ministra spraw zagranicznych nie stanowią informacji publicznej, gdyż dotyczą szeroko rozumianej polityki zagranicznej państwa. Okoliczność ta nie powoduje potrzeby sięgania do przepisów ustawy (...) o dostępie do informacji publicznej, gdyż przepis ten stosuje się tylko do informacji publicznej, której udostępnienie podlega ograniczeniu z uwagi na ochronę informacji niejawnych, czy też tajemnic ustawowo chronionych" - czytamy w uzasadnieniu wyroku.
WSA podkreślił, że "nie każde zaplanowane, odbyte lub nieodbyte spotkanie wynikające z kalendarza spotkań może zostać zakwalifikowane jako informacja publiczna". Skoro zaś informacja w dniu złożenia żądania nie istniała, nie można mówić o informacji publicznej. W doktrynie zdaniem WSA dominuje pogląd, że wnioskiem o udzielenie informacji może być objęte pytanie o określony stan istniejący na dzień udzielenia odpowiedzi. Wniosek taki nie może więc zmierzać do inicjowania działań organu.
Wnioskiem może być objęty stan istniejący na dzień udzielenia odpowiedzi
Ewa Ivanova
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Warszawie, sygn. akt II SAB/Wa 187/13. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu