Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Trzeba rozróżnić, co jest lekiem, a co nie

22 grudnia 2016
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

ZDROWIE W mediach roi się od reklam przeróżnych preparatów, które mają być panaceum na wszelkie dolegliwości. Część członków mojej rodziny ulega im i faszeruje się codziennie jakimiś środkami. Tłumaczę, że mogą sobie zrobić krzywdę, ale oni twierdzą, że są jak leki i rzeczywiście im pomagają. Chyba jednak niezupełnie tak jest - pisze pani Aldona

Z pewnością suplementy mają wiele zalet. Nie szkodzą, poprawiają nastrój, a o ich popularności świadczy to, że w tym roku znalazły się na liście najchętniej kupowanych prezentów gwiazdkowych. Jest tylko jeden problem - to nie są leki. Suplementy podlegają ustawie o żywieniu i nie mają nic wspólnego z prawem farmaceutycznym. A co za tym idzie, wprowadzenie ich do obrotu i na półki w aptekach jest o niebo łatwiejsze. Odpadają chociażby kosztowne i wieloletnie badania kliniczne. Suplement... ma po prostu nie szkodzić. To zaledwie tyle. Odkąd jednak apteki zaczęły przypominać sklepy samoobsługowe, suplementy leżą w nich na półkach, a wyglądem do złudzenia przypominają leki. Kapsułki, pigułki, syropy, płyny, areozole. - Widzimy problem w tym, że konsument ma problem z rozróżnieniem, co jest lekiem, a co suplementem, czyli żywnością - zauważa wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. - Chcielibyśmy w przygotowywanej nowelizacji prawa farmaceutycznego wyraźnie rozróżnić opakowania, w jakich będą znajdować się leki, a w jakich suplementy.

Jakie to opakowania? Na razie nie wiadomo. W każdym razie problem jest od lat zauważany (i przez Naczelną Radę Aptekarską, i przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta), ale w dalszym ciągu nierozwiązany.

Nie ma choroby? To ją wymyślimy!

Zespół niespokojnych nóg? Nie ma czegoś takiego - irytuje się wiceminister Łanda. - To wciskanie ludziom bzdur.

- Mnie najbardziej irytują suplementy na potencję - dodaje profesor Iwona Wawer z Zakładu Chemii Fizycznej Uniwersytetu Warszawskiego - bo kłopoty z potencją to objaw poważnych problemów krążeniowych; panowie go lekceważą, za to garściami łykają wyciąg z czegoś tam. - Był jeszcze syrop na kaszel palacza - znajduje w pamięci wiceminister - takiej jednostki chorobowej również nie ma, to bardzo niebezpieczny objaw schorzeń płuc, nie powinno się tego w ogóle mówić w reklamach.

Tymczasem jednak bloki reklamowe pękają w szwach od spotów z suplementami w roli głównej. A w kolejkach w przychodni dywagacje o suplementach nie są rzadkością. Dlaczego? - Faktycznie reklam jest bardzo dużo, bo to i duży rynek, my staramy się wyłowić te, które reklamują się w niedozwolony sposób, a więc wprowadzają klienta w błąd - mówi nam Małgorzata Cieloch z UOKiK. Oczywiście takim firmom grożą kary, nawet do 10 proc. rocznego obrotu, ale czy dla branży, na której produkty konsumenci wydają prawie 12 miliardów zł rocznie, zrobi to wrażenie? Można w to wątpić.

Pacjent niczym Hermaszewski

Żywność w pigułkach lub pod inną postacią pojawiła się pierwszy raz przy okazji pierwszych podbojów kosmosu. Takie bomby żywieniowe zamknięte w maleńkich buteleczkach lub kapsułkach są też zalecane przez WHO w krajach głodującyc. Czy jednak naprawdę w czasach, kiedy w Polsce półki uginają się od prawdziwej żywności, potrzebujemy jedzenia w pigułce? - Czasem niezwykle skuteczny jest efekt placebo - tłumaczy profesor Wawer. - Poza tym zawsze łatwiej objadać się pigułkami, niż skupić na przygotowywaniu pełnowartościowych posiłków.

Z pewnością całemu rynkowi służy też brak szczegółowych regulacji. Tym sposobem mogą bezkarnie szafować hasłami "na wątrobę", "na wzrok" czy "na prostatę". W efekcie możemy przeoczyć ważne sygnały, które daje nam organizm, bo będziemy uspokojeni, że przecież "się leczymy" .

Zanim sięgniesz po suplementy

Nie stosuj ich na chybił trafił. Mimo że to zwykła żywność, czasem w większej ilości i w połączeniu z lekami mogą być szkodliwe lub zmniejszyć wchłanianie leków, które stosujemy.

Nie diagnozuj swojego stanu zdrowia na podstawie reklam. Ból pleców może być oznaką bardzo poważnej choroby... np. raka trzustki. Magnez nie jest lekiem na całe zło, a drżące ręce nie muszą być oznaką nadmiaru kawy.

Pamiętaj, że nie zastąpisz nimi zdrowego posiłku. Zostaw takie menu kosmonautom.

Uodpornij się na hasła: "każdy po 50. roku życia", "każde dziecko" itp. To nie oznacza, że czegoś brakuje twojemu organizmowi.

Nie reaguj na natarczywe reklamy wyskakujące w okienkach w internecie lub na blogach: "schudła w 7 dni" lub "dziś nosi rozmiar 36" - często to niebezpieczne produkty mogące prowadzić do odwodnienia lub skrajnego wyczerpania organizmu.

Propozycje zmiany w legislacji

ograniczenie możliwości reklamowania w gazetkach, a także promocji marketingowych typu 2+1 gratis, co prowadzi do zwiększonej sprzedaży, a tym samym spożycia suplementów przez pacjentów;

ograniczenie samodzielnego kupowania suplementów "z półki" w aptece;

wyraźne rozróżnienie na opakowaniu suplementów od leków - tych na receptę i otc (over the counter, czyli tych, które można przyjmować bez nadzoru lekarza);

wyraźne informowanie przez lekarza, które z przepisanych i zaleconych podczas wizyty preparatów to suplementy;

ograniczenie reklam w telewizji i internecie, a przynajmniej wyraźne informowanie, że to suplement;

kontrola reklam pod tym kątem, czy w ogóle istnieje dana jednostka chorobowa.

@RY1@i02/2016/247/i02.2016.247.00700020c.801.jpg@RY2@

fot. Shutterstock

Katarzyna Gryga

dgp@infor.pl

Podstawa prawna

Ustawa z 6 września 2001 r. - Prawo farmaceutyczne (Dz.U. z 2008 r. nr 45, poz. 271).

Więcej na ten temat w programie "Przepis na prawo" w niedzielę od 11.15 w

@RY1@i02/2016/247/i02.2016.247.00700020c.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.