Lex TVN. Czy naprawdę stać nas na kolejne kosztowne naruszenia prawa?
O pinię publiczną żywo interesuje proces przedłużenia koncesji dla TVN SA na rozpowszechnianie programu TVN24. Wiadomo już, że nieprzypadkowo zbiegł się on z procedowanym projektem nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (dalej: ustawy o RTV), nazywanym zresztą lex TVN. Projekt ó w - jak podnosi się publicznie - zmierzać ma do ochrony polskiej przedsiębiorczości i rynku medialnego, a w istocie ukierunkowany jest na stworzenie podstaw prawnych dla nieprzedłużenia koncesji lub wymuszenie sprzedaży udział ó w przez koncern kontrolujący TVN SA.
Spółka TVN SA jest spółką zależną holenderskiej spółki Polish Television Holding BV, która z kolei należy do amerykańskiego koncernu Discovery. Tym samym spełnia określone w art. 35 ust. 3 pkt 2 ustawy o RTV wymogi uzyskania koncesji, jako spółka zależna od osoby zagranicznej z siedzibą na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego, do którego Holandia należy. Lex TVN miałoby doprowadzić do wyłączenia z kręgu podmiotów uprawnionych do uzyskania koncesji spółek zależnych osób zagranicznych z terenu EOG, które z kolei zależne są od spółek spoza tego obszaru, w tym ze Stanów Zjednoczonych Ameryki. Propozycję tę wprost uzasadniono wolą „przeciwdziałania możliwości przejęcia kontroli nad nadawcami radiowo-telewizyjnymi przez podmioty spoza Unii Europejskiej, w tym podmioty z państw stanowiących istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa”. Jeśli istotnie do tego ostatniego kręgu zaliczono USA, musi to budzić głębokie zafrasowanie z przyczyn zarówno prawnych i politycznych, jak i zdroworozsądkowych. Z perspektywy prawnej na zagadnienie warto spojrzeć przynajmniej w trzech, a może i czterech płaszczyznach.
Konstytucja, konwencje
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.