Tu nie może być zwycięzców
Wiesław Kozielewicz: Prerogatywa prezydenta co do powołania sędziego nie może być poddana kontroli w żadnym trybie postępowania. Ale to nie znaczy, że nie jest możliwe przyjęcie wadliwości powołania sędziego
Jutro odbędzie się pierwsze posiedzenie Państwowej Komisji Wyborczej wybranej według nowej formuły. Czy wymiana komisji, gdy kampania trwa, to – używając ludowego powiedzenia – nie poprzęganie koni w brodzie?
Ustawodawca w 2018 r. uchwalił taki sposób wymiany składu PKW. Wprowadzono głęboką zmianę składu polskiego najwyższego organu wyborczego, odchodząc od składu wyłącznie sędziowskiego oraz trybu powołania, dotychczas przez prezydenta na wniosek prezesów TK, NSA i SN. W Europie mamy różne modele administracji wyborczej, a także przeprowadzania i kontroli wyborów. Polska z czysto sędziowskim składem PKW była wyjątkiem. Na przykład na Słowacji wybory przeprowadza MSW, choć oczywiście od decyzji organów wyborczych jest odwołanie do sądu. Z kolei w Niemczech robi to MSW, ale pod kontrolą centralnej komisji wyborczej, na której czele stoi szef krajowego urzędu statystycznego, a w jej skład wchodzą politycy wytypowani przez partie mające reprezentację w parlamencie. Nasz obecny model występuje w połowie krajów UE. To niezależna administracja wyborcza, czyli PKW, Krajowe Biuro Wyborcze i jego delegatury plus 100 komisarzy wyborczych. Oczywiście ten liczący kilkaset osób aparat wyborczy, przeprowadzając wybory, czyni to we współdziałaniu z organami samorządu terytorialnego oraz administracją rządową, zwłaszcza MSW. Przed wojną, ale również w PRL, państwowe komisje wyborcze z reguły były powoływane do przeprowadzenia poszczególnych wyborów ogólnokrajowych, składały się z przedstawicieli ówcześnie rządzących ugrupowań politycznych. W 1989 r. wyjątkowo w skład państwowej komisji wyborczej powołano przedstawicieli Solidarności i ta komisja przeprowadziła wybory 4 czerwca 1989 r. W trakcie pracy tzw. Sejmu kontraktowego, wybranego właśnie 4 czerwca 1989 r., dyskutowano też nad innym kształtem centralnego organu wyborczego oraz zupełnie nowymi regułami jego wyboru. Między innymi ówcześni posłowie Jacek Kuroń, Jerzy Osiatyński, Hanna Suchocka, Henryk Wujec, Jan Lityński zaproponowali, by PKW składała się tylko z sędziów – miało ich być 15 – po pięciu wylosowanych z TK, NSA i SN. Koncepcję tę twórczo rozwinęła Kancelaria Prezydenta Lecha Wałęsy, którą kierował wtedy Jarosław Kaczyński. Prezydencki projekt ordynacji wyborczej z lutego 1991 r. zakładał powołanie już jako stałego najwyższego organu wyborczego w Polsce PKW złożonej z dziewięciu sędziów, po trzech wskazanych przez prezesów TK, NSA i SN. To rozwiązanie zostało przyjęte w ordynacji wyborczej uchwalonej w 1991 r. Pierwszych sędziów do PKW powołał prezydent Lech Wałęsa, a akty powołania wręczał im Jarosław Kaczyński – szef Kancelarii Prezydenta. Taki skład i sposób powołania PKW był ewenementem w Europie. Dla wielu zagranicznych obserwatorów komisja była wzorem, gdyż spełniała w optymalny sposób wymóg oddzielenia centralnego organu wyborczego od bieżącej polityki. Młoda generacja polskich polityków jesienią 2017 r. zaproponowała zmianę, tłumacząc, że chce dojść do modelu europejskiego, gdzie w centralnych organach wyborczych dominują osoby wskazywane przez partie polityczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.