Dziennik Gazeta Prawana logo

Fatalna ocena Polski to ocena działań legislatora w telekomunikacji

28 stycznia 2009

54e20fb7-6671-4766-94f9-549fcb7f9440-38887403.jpg

Tom Ruhan, członek zarządu Netii i członek zarządu Europejskiego Stowarzyszenia na rzecz Konkurencji w Telekomunikacji (ECTA)

- Kryteria oceny ECTA są dość obiektywne, więc jeśli raport mówi, że jesteśmy na 19 miejscu, to coś w tym musi być. Na miejscu osób odpowiedzialnych za działania legislacyjne w branży telekomunikacyjnej w Polsce - bo przede wszystkim te są oceniane - zastanowiłbym się, czy robią dobrą robotę.

- Raport nie ocenia klientów czy operatorów. Nawet ocena działalności prezesa UKE stanowi niewielką część analizy. Raport ocenia głównie to, czy legislator, a więc rząd i parlament stwarza warunki do rozwoju równoprawnej konkurencji na rynku. Tak słaba ocena Polski w raporcie to przede wszystkim efekt opóźnionego i często błędnego przełożenia zapisów dyrektyw Unii Europejskiej do polskiego prawa, braku pełnej niezależności regulatora i jego niewystarczających uprawnień, np. ograniczone możliwości nakładania i egzekwowania kar czy separacji funkcjonalnej.

Na niską ocenę wciąż wpływają też opóźnienia i złe definicje w analizach rynków właściwych, prowadzonych przez poprzedniego regulatora, a rozpoczętych w 2004 roku, jak również opóźnienia w liberalizacji rynku, które prezes UKE teraz próbuje nadrobić.

Dużą rolę odegrały też działania Telekomunikacji Polskiej, które spowodowały, że poziom konkurencyjności poszczególnych rynków, mierzony liczbą klientów, jest tak niski.

Nasze szacunki wskazują, że gdyby nie brak inicjatywy legislacyjnej oraz działania TP, Polska mogłaby zdobyć 70 proc. punktów więcej i z 19 miejsca skoczyłaby na 10 wśród wszystkich i pierwsze wśród nowych krajów Unii Europejskiej.

- Dwa i pół roku działalności prezesa UKE to przyspieszone wprowadzanie mechanizmów konkurencji, które w innych krajach UE były wprowadzane pięć lat wcześniej. Obecnie główne słabości to ograniczone uprawnienia regulatora do nadzoru nad wdrażaniem tych mechanizmów oraz - powiązany z tym - brak pełnej niezależności regulatora od struktur rządowych. Proponowana przez Ministerstwo Infrastruktury nowela prawa telekomunikacyjnego, niestety, nie naprawi tego stanu rzeczy. Co więcej, na każdym kroku widzimy próby wywierania przez ministerstwa nacisku na prezesa UKE. W sytuacji gdy wisi nad tobą widmo odwołania z politycznych względów, bardzo trudno skutecznie regulować rynek.

Trzeba naprawić podstawowe braki legislacyjne, a więc zapewnić niezależność i ciągłość działania prezesa UKE, dać mu szersze uprawnienia, np. do nakładania kar cyklicznych, i wprowadzić natychmiastową wykonalność kar. Ponadto - wzorem tego, co uzyskał URE - należałoby umożliwić UKE oferowanie wyższych wynagrodzeń, bo tylko w ten sposób do urzędu można ściągnąć najlepszych ekspertów od telekomunikacji tak potrzebnych w trudnej pracy regulatora.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.