Rozbieżne orzecznictwo to efekt zmiennych i niejasnych przepisów
W Tygodniku Prawa Gospodarczego ukazała się opinia Piotra Trębickiego, który stwierdza, m.in. że w zamówieniach publicznych "nie sprawdził się model pozasądowego zawodowego arbitrażu." Krajowa Izba Odwoławcza funkcjonuje od prawie trzech lat i najwyższy już czas na pewne podsumowania jej działalności. Niemniej tak kategoryczna ocena modelu zawodowego arbitrażu budzi mój sprzeciw. Jak wielu innych pełnomocników kibicowałam powstaniu tego organu i trzymałam kciuki za tym, aby KIO orzekała sprawnie, profesjonalnie, wypracowując jednolitą linię orzeczniczą.
Wyroki KIO nie zawsze są spójne. Jednak krytykując orzeczenia izby, w ogólnym bilansie jej działalności należy mieć również na uwadze i to, że izba w stosunkowo krótkim okresie funkcjonowania dopracowała się jednolitej linii orzeczniczej w wielu kwestiach (np. interpretacja przesłanki odrzucenia oferty z powodu jej niezgodności ze specyfikacją). Nie przekonuje mnie argument o rozbieżnościach w niektórych kwestiach pomiędzy opiniami Urzędu Zamówień Publicznych a orzecznictwem izby. Tak jak urzędnik nie może zastępować sędziego, tak opinie tego urzędu nie mogą zastępować orzeczeń organów powołanych do rozpatrywania sporów z zamówień publicznych. Niespójność pewnych orzeczeń izby nie świadczy, moim zdaniem, o tym, że sam pomysł wprowadzenia zawodowego arbitrażu był zły. Podzielam pogląd Piotra Trębickiego o nietrafności niektórych pomysłów legislacyjnych, przykładowo takich jak obecna wysokość wpisu sądowego, która w przypadku przetargów o wielomilionowej wartości zamyka praktycznie drogę do sądu. Trudno jednak obarczać izbę winą za ten stan rzeczy. Zmiany zawdzięczamy ustawodawcy. Nie sposób pominąć też uwarunkowań, w jakich izba funkcjonuje. Od startu KIO w grudniu 2007 r. do dziś ustawa - Przepisy prawa zamówień publicznych zmieniły się kilkanaście razy. Trzykrotnie zmiany miały charakter zasadniczy, a część z nich wręcz rewolucyjny. Wejście w życie na przełomie 2009 i 2010 r. tzw. małej i dużej nowelizacji prawa zamówień publicznych zbiegło się z trzecim naborem do izby. Zaryzykowałabym tezę, że chwiejna linia orzecznicza izby jest w dużej mierze pochodną zmiennych i budzących wątpliwości interpretacyjne przepisów.
Nie sądzę, aby pomysł jednoosobowego orzekania, od początku krytykowany przez wielu ekspertów, wyszedł z grona członków KIO, a był to, w mojej ocenie, pocałunek śmierci dla izby. Cytowany w prasie list otwarty do Prezesa UZP z października 2009 r., podpisany przez większość członków KIO, wyrażał ich zdecydowaną krytykę tego rozwiązania. Arbitrzy pisali: "stosowanie przepisów (...) napotyka w praktyce liczne pola będące przedmiotem interpretacji. Rozpoznawanie spraw w składach trzyosobowych, niezależnie od charakteru sprawy formalnego bądź merytorycznego, pozwala na ścieranie się poglądów członków składów orzekających, z których każdy ma indywidualne doświadczenie życiowe i zawodowe oraz wiedzę w różnych dziedzinach. Proponowana reguła rozpoznawania spraw w składzie jednoosobowym może prowadzić do znacznego obniżenia jakości oraz jednolitości orzecznictwa KIO." Czy te słowa sprzed roku nie brzmią proroczo?
@RY1@i02/2010/204/i02.2010.204.050.002b.001.jpg@RY2@
Aldona Kowalczyk radca prawny, kieruje zespołem prawa zamówień publicznych w Kancelarii Salans
EGI
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu