Dziurawe prawo i e-hazard
ZAGRANICZNI BUKMACHERZY prowadzą działalność w polskiej sieci bez zezwoleń, choć prawo tego zakazuje. Celnicy odpowiadają: nie mamy narzędzi, by zablokować te praktyki
Po wejściu w życie nowelizacji ustawy hazardowej zakazującej e-hazardu pierwsze polskie firmy bukmacherskie składają wnioski o rejestrację działalności w sieci. Muszą ponieść z tego tytułu koszty. Równolegle donoszą na zagranicznych bukmacherów, którzy choć działają nielegalnie, nie kasują stron skierowanych do polskich graczy.
"Zarejestruj się już teraz! Zgarnij 350 PLN sport-bonus!" - zachęca jedna z największych firm oferujących zakłady bukmacherskie w sieci Bet-at-home. "Powrót na boiska! W piątek na niemieckich arenach futbolu rozpocznie się batalia, której celem jak zwykle będzie awans do elity. Startuje nowy sezon 2. Bundesligi!" - reklamuje się kolejny międzynarodowy serwis Bwin. Swojej polskiej strony nie skasował też BetClic czy Betsson.
Choć 14 lipca wszedł w życie zakaz organizacji gier hazardowych w internecie, to zagraniczne firmy nie wzięły tego do siebie. Nawet te organizujące zakłady wzajemne w sieci, którym otwarto furtkę i pozwolono na rejestrację działalności, nic sobie z tego nie robią. Ani nie kasują swoich stron skierowanych do polskich graczy, ani nie składają wniosków o zarejestrowanie w Polsce.
- Do tej pory cztery przedsiębiorstwa złożyły do nas takie wnioski - mówi Sylwia Stelmachowska, rzecznik służby celnej z Ministerstwa Finansów. - Wszystkie to polskie podmioty - dodaje.
Star-Typ Sport, jedna z polskich firm, tuż przed wejściem w życie nowego prawa, złożył do Urzędu Celnego w Częstochowie pismo, w którym "żąda podjęcia natychmiastowych działań kontrolnych mających na celu zwalczenie nielegalnego organizowania zakładów wzajemnych w sieci".
Celnicy odpowiedzieli, jak ustalił "DGP", że nie mają pojęcia, jak taka kontrola miałaby wyglądać. Urząd Celny z Częstochowy pisze: "głównie z powodu braku technicznych możliwości skutecznego pozyskiwania danych dotyczących uczestników gier oraz prawnych możliwości wszczęcia i prowadzenia postępowań przeciwko organizatorom tych gier prosimy o pomoc w ustaleniu metodyki sprawowania kontroli i zwalczania nieprawidłowości". Równocześnie odpowiedź tę otrzymało Ministerstwo Finansów. Pytane przez nas, co zamierza z tym zrobić, tłumaczy, że celnicy mogą się opierać na kodeksie karnym skarbowym oraz ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną i że resort nie ma planów, aby kierować do nich szczegółowe wytyczne.
Nic dziwnego więc, że zagraniczni e-bukmacherzy zaostrzonym prawem zupełnie się nie przejmują. - Warunki w Polsce są nieprzemyślane i dyskryminujące. Nie mamy więc planów zarejestrowania tu naszego serwisu - mówi nam Matt Poschwald, rzecznik prasowy Betssona.
Firma w oficjalnym komunikacie tak tłumaczy swoją decyzję: "Jesteśmy od 2004 roku zarejestrowani na Malcie i wszystkie nasze działania podlegają maltańskiemu prawu. A jako operator licencjonowany przez UE mamy uprawnienia do działalności we wszystkich państwach członkowskich".
Betsson, podobnie jak i inni zagraniczni operatorzy, uznaje polskie prawo za dyskryminujące zagraniczne firmy oraz niespójne z prawem unijnym. A że rynek e-hazardu rozwija się dynamicznie, nie mają zamiaru wycofywać się z Polski.
Jeszcze kilka lat temu działało w Polsce kilkunastu e-bukmacherów, dziś jest ich sporo ponad 30 - w większości to właśnie polskie mutacje zagranicznych portali. Wszystkie wciąż przyjmują zakłady w złotówkach, oferują fachową polskojęzyczną obsługę przez infolinię, e-mail lub przez czaty internetowe. Ilu dokładnie polskich graczy z nich korzysta, nie wiadomo, ale jak przyznaje Bet-at-home, tylko w tym zarejestrowanym na Malcie serwisie gra ponad 50 tys. Polaków.
Nowe prawo zakazało organizacji gier hazardowych w sieci, ale umożliwia - po uzyskaniu zgody ministra finansów - urządzanie tam zakładów wzajemnych. Na podmioty świadczące takie usługi ustawa nakłada wiele ograniczeń, np. nie mogą one oferować zakładów osobom poniżej 18. roku życia., transakcje wynikające z zakładów mają być realizowane przez bank zarejestrowany w Polsce, a operator musi uiścić zabezpieczenie w wysokości 480 tys. zł i zobowiązany jest do sporych opłat za działalność. Służba Celna ma prawo wglądu w dane przesyłane za pomocą sieci teleinformatycznych w celu ścigania nielegalnego hazardu. Jelśli podejrzewa, że ktoś czerpie z niego zyski, może zablokować jego konto bankowe.
Ustawa z dnia 26 maja 2011 r. o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 134, poz. 779).
Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu