Legislacyjny romantyk
Prof. Zygmunt Niewiadomski, autorytet w dziedzinie prawa budowlanego i polityki przestrzennej, stanął na czele komisji kodyfikacyjnej prawa budowlanego. Już dawno żadna nominacja nie spotkała się z takim aplauzem prawników
- To tak, jakby piłkarską reprezentację Polski, która składa się z kilku perełek i zgrai wyrobników, powierzyć Josepowi Gauradioli, trenerowi, który z FC Barcelony uczynił najlepszy i najpiękniej grający zespół na świecie. O ile nawet w takim wypadku sukces naszych orłów nie byłby pewny, to prof. Niewiadomski ma wszystkie atuty do tego, by uczynić z rozproszonych, zagmatwanych, niejasnych i przeregulowanych przepisów pięknie "grający" logiczny i użyteczny kodeks budowlany - tak o powołaniu prof. Niewiadomskiego na stanowisko przewodniczącego komisji mówią prawnicy.
- Ta nominacja to strzał w dziesiątkę. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy i postawił właściwego człowieka na właściwym miejscu - dodaje Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
Prof. Niewiadomski, który kieruje Katedrą Prawa Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej, to guru administratywistów zajmujących się problematyką związaną z inwestycjami budowlanymi. Aczkolwiek pod koniec studiów na Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie stanął przed dylematem: prawo karne czy administracyjne. - Zaproponowano mi asystenturę i w jednej, i w drugiej katedrze. Wybrałem prawo administracyjne ku zdziwieniu wielu kolegów i profesorów. Przeważył temat mojej pracy magisterskiej. Pisząc o działalności normotwórczej i prawodawczej administracji, prowadziłem badania w gminach. Bezpośredni kontakt z ludźmi stosującymi prawo przekonał mnie o tym, jak ciekawa to dziedzina - wspomina.
Jest tytanem pracy, autorem ponad 180 publikacji i wielu podręczników. Dzięki nim zdobywa uznanie nie tylko w Polsce, ale i za granicą, jest członkiem Niemieckiej Akademii Badań Przestrzennych. - Bardzo rzadko zaprasza się tam zagranicznych uczonych. Już choćby po tym widać, że mamy do czynienia z wybitnym prawnikiem - mówi prof. Tomasz Siemiątkowski, kolega z katedry. - Warto też zaznaczyć, że jest człowiekiem niezwykłej dobroci, co może brzmi trywialnie, ale to cecha bardzo rzadko już spotykana. W stosunku do młodszych pracowników jest jak kolega, doradca, a nawet ojciec. Można na nim polegać, jak na Zawiszy, zarówno w sprawach prywatnych jak i zawodowych - dodaje.
Współpracownicy mówią o nim, że jest pryncypialny i zawsze dotrzymuje słowa. Za swój największy sukces uważa redagowanie wspólnie z prof. Romanem Hauserem i prof. Andrzejem Wróblem dwunastotomowego "Systemu Prawa Administracyjnego". Przez 16 lat orzekał w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.
- Orzecznictwo jest znakomitym poligonem doświadczalnym, gdyż jak w soczewce odbijają się w nim wszystkie problemy praktyki stosowania prawa - mówi prof. Niewiadomski, który przyznaje, że właśnie skonfrontowanie wiedzy naukowej z praktyką w NSA pozwoliło mi podjąć decyzję o przewodniczeniu komisji kodyfikacyjnej. - To trudne zadanie, bo z góry wiadomo, że nie ma możliwości zaspokojenia interesów wszystkich. Normy prawne regulujące proces inwestycyjno-budowlany, jak żadne inne muszą być wyrazem pewnego kompromisu różnych środowisk - stwierdza przewodniczący. - Stworzenie kodeksu jest szansą na uregulowanie tej problematyki w jednym akcie prawnym. Kwestia planowania przestrzennego, aspekty budownictwa czy podziały gruntów są bowiem regulowane za pomocą odrębnych ustaw. Kodeks daje też szansę na stabilizację przepisów - wylicza prof. Niewiadomski, który zapowiada deregulację (dziś ustawa decyduje o takich szczegółach, jak wysokość stopnia schodów), radykalne uproszczenie procedur, zmianę akcentu z kontroli prewencyjnej (związane z tym uzyskiwanie licznych pozwoleń) na następczą, która sprawdzi czy wszystko zostało zbudowane zgodnie z prawem. To tylko niektóre zadania komisji. Mec. Andrzej Zwara jest spokojny o wynik prac. - Pamiętam jak prof. Niewiadomski przygotowywał projekt prawa budowlanego, którego niestety z braku woli politycznej nikt nie wdrożył. To było dzieło sztuki prawniczej. Potrafił ująć w formuły prawne zagadnienia, z którymi ustawodawca nie potrafił kompletnie sobie poradzić od dziesięcioleci - mówi. Zwara, który określił kiedyś prof. Niewiadomskiego "legislacyjnym romantykiem". Dlaczego? - W procesie legislacji mamy do czynienia z aktami pisanymi, mówiąc brutalnie, przez barbarzyńców. Natomiast profesor ma głęboką wiarę, że prostota przepisów prawa jest możliwa.
@RY1@i02/2012/216/i02.2012.216.07000030h.101.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Piotr Szymaniak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu