Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Tylko celowe kłamstwo eliminuje przedsiębiorcę z przetargu

27 czerwca 2018

Firma, która podała w ofercie nieprawdziwe informacje, nie musi być wykluczona z postępowania, jeśli zrobiła to z powodu błędu czy niedbalstwa. Trzeba jej bowiem przypisać winę

Przepis nakazujący wykluczenie wykonawcy, który złożył nieprawdziwe informacje, ma zastosowanie jedynie w warunkach jego celowego, zawinionego i zamierzonego zachowania, podjętego z zamiarem wprowadzenia w błąd zamawiającego i wykorzystania tego błędu do uzyskania zamówienia publicznego. Kłamstwo w dokumentach musi wynikać z winy umyślnej, a nie być wynikiem błędu czy nawet niedbalstwa.

W przetargu na zaprojektowanie i wybudowanie systemu sterowania ruchem kolejowym zamawiający postawił m.in. warunek wcześniejszego wykonania samoczynnych sygnalizacji na co najmniej pięciu przejazdach. Jedno z konsorcjów walczących o to zlecenie wskazało na prace wykonane wcześniej dla tego samego zamawiającego. Problem w tym, że jak się okazało w ramach tego zlecenia rzeczywiście wykonano sygnalizacje, ale klasyczne na przejazdach z dróżnikiem.

Zamawiający poprosił konsorcjum o wyjaśnienia. To przyznało się do popełnienia błędu. Organizator przetargu uznał, że w tej sytuacji należy uznać, że dokumenty nie potwierdzają spełnienia warunków udziału w przetargu i wezwał do ich uzupełnienia.

Zaprotestowała przeciwko temu konkurencyjna firma. W odwołaniu złożonym do Krajowej Izby Odwoławczej przekonywała, że zamawiający nie miał prawa wzywać do uzupełnienia dokumentów, gdyż powinien od razu wykluczyć konsorcjum z powodu podania nieprawdy na podstawie art. 24 ust. 2 pkt 3 ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.: dalej: p.z.p.).

KIO uwzględniła to odwołanie. Uznała, że wskazany przepis nakazuje wykluczanie w każdej sytuacji, gdy podano nieprawdę. Nie ma znaczenia, czy nastąpiło to z winy wykonawcy, czy też przez jego niedopatrzenie. Liczy się sam fakt, że informacje są nieprawdziwe.

Z wyrokiem tym nie zgodził się prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Skorzystał z przysługującego mu uprawnienia i wniósł skargę do Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Podkreślił w niej, że nie działa w interesie żadnej ze stron, tylko dąży do ujednolicenia orzecznictwa i wypracowania prawidłowej wykładni przepisu.

Sąd uwzględnił skargę. W opublikowanym niedawno uzasadnieniu do tego wyroku zaznaczył, że dostrzega rozbieżność, jaka istnieje w orzecznictwie KIO i sądów okręgowych przy interpretacji art. 24 ust. 2 pkt 3 p.z.p. Jednak jego zdaniem przepis ten ma zastosowanie tylko w warunkach celowego, zawinionego i zamierzonego zachowania wykonawcy, podjętego z zamiarem podania nieprawdziwych informacji w celu wprowadzenia zamawiającego w błąd i wykorzystania tego błędu do uzyskania zamówienia publicznego. Zamawiający powinien uzyskać pewność, że złożenie nieprawdziwych informacji nie było skutkiem omyłki. Jeżeli ze stanu faktycznego wynika, że wykonawca w dniu składania ofert działał w dobrej wierze, to nie sposób uznać, że jego celem było wprowadzenie zamawiającego w błąd.

Przy interpretowaniu polskich przepisów nie powinno się też pomijać dyrektywy 2004/18/WE, która w art. 45 ust. 2 lit. g, stanowi, że z postępowania można wykluczyć każdego wykonawcę, który jest winny poważnego wprowadzenia w błąd. Zdaniem sądu oznacza to, że wprowadzenie w błąd musi mieć charakter umyślnego działania ze strony wykonawcy - nieumyślne, nie może być podstawą do wykluczenia.

W orzecznictwie i doktrynie funkcjonuje pogląd, że dokument, który zawiera nieprawdziwe informacje, nie podlega uzupełnieniu na podstawie art. 26 ust. 3 p.z.p., gdyż przepis ten mówi jedynie o dokumentach, które w ogóle nie zostały złożone lub są wadliwe, a nie o takich, które zawierają nieprawdziwe dane. W ocenie sądu pogląd ten nie jest jednak przekonujący. Gdyby bowiem wykonawca w ogóle nie wskazał zakwestionowanej pracy, zostałby zapewne wezwany do uzupełnienia braków.

Dokonując interpretacji tej regulacji, sąd odwołał się także do art. 87 ust. 2 p.z.p., który mówi o poprawianiu omyłek w ofertach. Analiza tych przepisów doprowadziła go do wniosku, że ustawodawca dopuścił możliwość uzupełnienia prawidłowych dokumentów i poprawiania oferty, w przypadku gdy przedstawione informacje mają charakter błędu lub omyłki, z założenia więc działania nieumyślnego.

Przenosząc te rozważania do tej konkretnej sprawy, sąd podkreślił, że konsorcjum nie mogło świadomie czy celowo wprowadzić zamawiającego w błąd, gdyż chodziło o prace realizowane wcześniej na rzecz tego ostatniego. Zamawiający musiał więc wiedzieć, co wchodziło do zakresu tych prac. Podanie nieprawdziwych informacji nie mogło zatem mieć korzystnego wpływu na wynik przetargu.

DGP INFORMUJE

Krajowa Izba Odwoławcza wydawała różne wyroki na ten temat. W części z nich wyrażono pogląd przeciwny do wyrażonego w orzeczeniu Sądu Okręgowego Warszawa-Praga. Uznawano bowiem, że podanie nieprawdziwej informacji zawsze oznacza konieczność wykluczenia, bez względu na to, czy wykonawca działał z premedytacją czy też z powodu błędu. Istotne jest, czy informacja jest niezgodna z rzeczywistością (np. wyroki o sygn. akt KIO 1161/09 i KIO 1778/09).

W orzecznictwie KIO można jednak też znaleźć wyroki zgodne z tym, co powiedział sąd. Zgodnie z nimi wykluczenie jest możliwe tylko, gdy nieprawdzie informacje były wynikiem celowego, zawinionego i zamierzonego zachowania wykonawcy, które ma na celu wprowadzenie zamawiającego w błąd i wykorzystanie tego do uzyskania zlecenia (np. wyroki o sygn. akt KIO 2252/11 i KIO 2698/11).

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

z 19 lipca 2012 r., sygn. akt IV Ca 683/12.

Podstawa prawna

Ustawa z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759 z późn. zm.).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.