Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa sprawozdania na jeden temat

28 czerwca 2018

PAWEŁ TROJAN Arbitrzy rozstrzygający spory przetargowe muszą się czuć w pełni niezawiśli i niezależni. To trudne przy organizacyjnym podporządkowaniu Urzędowi Zamówień Publicznych

W środowisku zamówień publicznych od kilku tygodni głośno jest o tym, że prezes Urzędu Zamówień Publicznych nie przekazał premierowi sprawozdania przygotowanego przez Krajową Izbę Odwoławczą, tylko napisał na nowo własne. To prawda?

Chociaż oficjalnie informacje o tym nie były upubliczniane, to rzeczywiście potwierdzam, że premier otrzymał informację roczną na temat działalności izby w wersji innej niż ta uchwalona przez zgromadzenie ogólne KIO. Dotychczas izba nie zdecydowała się poinformować o tym mediów. Z tego, co jest nam wiadome, do prezesa Rady Ministrów trafiły ostatecznie dwie wersje - nasza i przygotowana przez prezesa UZP.

Czyli prezes UZP przekazał premierowi dwie różniące się treścią informacje o działalności KIO w 2012 r.?

Takie można odnieść wrażenie po zapoznaniu się z treścią pisma, które skierował w tej sprawie do izby. Na pewno my indywidualnie przekazaliśmy do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przygotowaną przez nas informację roczną, a więc ostatecznie premier dysponuje i jednym, i drugim dokumentem.

Sytuacja, oględnie mówiąc, niecodzienna. Dotychczas rola prezesa UZP ograniczała się do przekazywania dokumentu sporządzonego przez izbę. Spytam wprost: czy zdaniem KIO prezes UZP miał prawo ingerować w treść waszej informacji rocznej?

Interpretując przepisy regulujące tę procedurę, dotychczas nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że sporządzona przez nas informacja ma zostać przekazana premierowi za pośrednictwem prezesa UZP.

A więc nie powinien ingerować w jej treść?

Tak nam się dotychczas wydawało. Sądziliśmy, że ustawodawca chciał, by prezes UZP miał szansę na zapoznanie się z treścią sporządzanej przez nas informacji, ale przekazywał ją prezesowi Rady Ministrów w niezmienionej formie. Innymi słowy, by pełnił rolę swego rodzaju pośrednika.

Co pana zdaniem skłoniło prezesa UZP do zmiany dotychczasowej praktyki?

Mogę się jedynie domyślać, że doszedł do wniosku, iż część stwierdzeń, które zawarliśmy w naszej informacji, wykracza poza kwestie dotyczące samej działalności orzeczniczej izby.

O jakich stwierdzeniach pan mówi?

Chcieliśmy zwrócić uwagę premiera na pewne problemy związane z naszym finansowym i organizacyjnym powiązaniem z UZP i tym samym zależnością wobec niego. Wynikają one z przepisów, które powodują, że prezes UZP pełni funkcję pracodawcy wobec członków KIO. Jednocześnie jest organem, który udziela zamówień, i może się zdarzyć, że KIO będzie musiała rozpoznawać związane z tym odwołania. A to oznaczałoby, że podlegli prezesowi UZP pracownicy musieliby rozstrzygać w sprawie swego pracodawcy.

Z tego co wiem, to nie jest już nawet problem hipotetyczny. Właśnie wpłynęło odwołanie w przetargu organizowanym przez UZP. Ktoś będzie musiał orzekać w sprawie swojego pracodawcy.

Rzeczywiście, takie odwołanie wpłynęło. O ile wiem, to pierwsza tego typu sytuacja, ale mam nadzieję, że nie będzie problemu ani z wyznaczeniem składu orzekającego, ani merytorycznym rozstrzygnięciem odwołania. Niemniej jednak pokazuje to, że jest pewien problem instytucjonalny.

Niecodzienna sytuacja związana z waszą informacją roczną to nie pierwszy przejaw konfliktu między dwoma organami. Niedawno opisywałem skierowany przez jedną z pań arbitrów akt oskarżenia, w którym zarzuca prezesowi UZP zniesławienie. Gołym okiem widać, że napięcie rośnie. Z czego pana zdaniem to wynika?

Tego rodzaju trudne sytuacje mają swoje źródło w regulacjach, które kreują pewnego rodzaju podporządkowanie KIO prezesowi UZP. Gdyby ustawodawca przed ponad pięcioma laty, gdy powoływał do życia izbę, mógł przewidzieć wszystkie te sytuacje, z jakimi dzisiaj mamy do czynienia, być może ten model wyglądałby inaczej.

Czyli jak?

Chcielibyśmy, żeby doszło do zmiany usytuowania izby i jej statusu. Uważamy, że dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby KIO uzyskała samodzielność zarówno organizacyjną, jak i finansową.

Dlaczego?

W obecnej chwili prezes UZP decyduje o kwestiach organizacyjnych i finansowych oraz wydatkach izby. Pracownicy zapewniający obsługę KIO są zatrudnieni w UZP, który formalnie sprawuje obsługę organizacyjną izby, co utrudnia jej sprawne funkcjonowanie. W takich realiach trudno jest podejmować w sposób racjonalny decyzje, w tym reorganizować departament odpowiedzialny za obsługę izby przy uwzględnieniu jej faktycznych potrzeb. Przede wszystkim chodzi jednak o to, by system był przejrzysty, by członkowie KIO mogli się czuć w pełni niezawiśli i niezależni, a instytucja mogła być zarządzana stosownie do jej potrzeb. Zupełnie inne byłoby też postrzeganie naszej pracy i orzecznictwa przez strony sporów przetargowych. Dodatkowo art. 2 ust. 3 dyrektywy odwoławczej wskazuje, iż organ odwoławczy winien być niezależny od instytucji zamawiających.

Powracając do waszej informacji rocznej - premier ma na biurku dwa dokumenty i będzie mógł zapoznać się z dwoma spojrzeniami. Czego pan w związku z tym oczekuje?

Chciałbym, by prezes Rady Ministrów dostrzegł zagrożenia wynikające z takiego, a nie innego usytuowania KIO. Liczę na to, że staną się one chociażby początkiem dyskusji nad wzmocnieniem systemowym pozycji KIO. Nie ukrywam, że moim zdaniem dyskusja ta powinna doprowadzić do inicjatywy ustawodawczej i zmiany prawa tak, by KIO stała się rzeczywiście niezależnym, także pod względem organizacyjnym i finansowym, organem.

Na razie nic jednak nie zapowiada zmian legislacyjnych. Rząd niedawno wycofał się z prac nad własnym projektem. Jak pan w takim razie wyobraża sobie pracę izby?

Będziemy pracować tak, jak dotychczas, starając się realizować stawiane nam zadania. Pomimo sygnalizowanych przez nas problemów KIO pracuje normalnie i mam wrażenie, że udaje nam się sprostać stawianym nam wymaganiom.

To argument przeciwko zmianom modelu funkcjonowania KIO.

Czym innym jest to, że wypełniamy należycie postawione przed nami zadania, a czym innym wypracowanie optymalnych rozwiązań systemowych, stanowiących podstawę gwarancji ustawowych. Uważamy, że izba powinna funkcjonować w lepszych warunkach, ze względu na wagę postawionych przed nią zadań. Dzisiaj każdy nasz zamiar musimy uzgadniać z prezesem UZP. I to urząd podejmuje ostateczną decyzję, której my musimy się podporządkować.

Na koniec spytam wprost. Czy w sytuacji, gdy KIO z jednej strony ocenia decyzje prezesa UZP, a z drugiej ten jest waszym pracodawcą i decyduje chociażby o wysokości waszych premii, można mówić o pełnej niezawisłości osób orzekających?

Czym innym jest osobista postawa członków izby, odpowiadająca standardom niezawisłości, a czym innym systemowe rozwiązania, które takich gwarancji instytucjonalnych nie zapewniają. Gwarancje związane z niezawisłością winny mieć swoje oparcie w instytucjach prawnych, a nie tylko w moralnej postawie członków izby, która nie budzi zastrzeżeń.

@RY1@i02/2013/222/i02.2013.222.18300060b.802.jpg@RY2@

Fot. Wojtek Górski

Paweł Trojan, prezes Krajowej Izby Odwoławczej

Rozmawiał Sławomir Wikariak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.