Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Pieniądze same rosną w lasach. Trzeba tylko wiedzieć, jak je zebrać

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Za kilogram grzybów w sprzedaży detalicznej można w tym roku uzyskać nawet 30 zł. Powstaje coraz więcej firm chcących zarabiać na handlu i przetwórstwie grzybów, i to nie tylko w czasie sezonu

Nasz kraj jest grzybowym zagłębiem Europy. Rocznie zbierane są grzyby o wartości rynkowej ok. 500 mln zł. Polska, obok Chin i krajów bałkańskich, jest jednym z największych eksporterów tego produktu na świecie. Powody są dwa: niemal jedną trzecią (29 proc.) powierzchni Polski zajmują lasy, korzystne są też regulacje prawne w tym zakresie.

Tylko do krajów europejskich wysyłamy każdego roku ok. 20 tys. ton o łącznej wartości 200 mln zł. Jedna czwarta sprzedawanych w Unii Europejskiej pieczarek pochodzi z Polski. - Grzyby, tak jak węgiel kamienny, to nasze narodowe dobro - przekonuje Marek Wcisło, dyrektor zarządzający w firmie Kompass, dostarczającej biznesowe bazy danych dla przedsiębiorstw. - Coraz więcej firm próbuje z tego skorzystać.

Prawdziwek sąsiada

Polskie prawo, inaczej niż w wielu państwach Unii Europejskiej, zezwala praktycznie na nieograniczone pozyskiwanie runa leśnego z lasów państwowych (w Niemczech na przykład można wynieść legalnie z lasu nie więcej niż kilogram). Drobny handel grzybami zebranymi na własne potrzeby nie jest także opodatkowany. Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. nr 0 poz. 361) fiskus nie pobierze należności od dochodów ze sprzedaży surowców roślin zielarskich i ziół dziko rosnących, jagód, owoców i grzybów leśnych (art. 21 ust. 1 pkt 72). Będące przedmiotem zwolnienia rośliny znajdują się w Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU) pod pozycją 02.30.40.0. Warunkiem skorzystania z tej preferencji fiskalnej jest jednak sprzedaż wyłącznie tego, co podatnik zebrał osobiście lub z udziałem członków najbliższej rodziny (ustawa nie precyzuje, które osoby należą do najbliższej rodziny). - Na pewno oznacza to, że nawet dochody z handlu grzybami pozyskanymi od znajomego, sąsiada lub innej osoby podlegają opodatkowaniu na zasadach ogólnych określonych w ustawie - mówi Hubert Kacprzyk, pracownik warszawskiego biura księgowego KarenAnn.

Przydrożna sprzedaż grzybów jest jednak zakazana. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 15 maja 2011 r. w sprawie grzybów dopuszczonych do obrotu lub produkcji przetworów grzybowych (Dz.U. z 2011 r. Nr 115, poz. 672) "grzyby świeże, rosnące w warunkach naturalnych oraz suszone pozyskiwane z grzybów rosnących w warunkach naturalnych, mogą być oferowane konsumentowi finalnemu wyłącznie w placówkach handlowych lub na targowiskach". Osoby prowadzące tego rodzaju sprzedaż, zgodnie ze znowelizowanym kodeksem wykroczeń (Dz.U. nr 224, poz. 1340), narażają się na grzywnę w wysokości do 500 zł, a jeżeli sprawa trafi do sądu, handlujący muszą się liczyć z karą nawet 5 tys. zł. Straż miejska może także zarekwirować będący przedmiotem nieuprawnionego wprowadzania do sprzedaży towar. - W praktyce oznacza to, że drobny handel grzybami w ramach wymiany sąsiedzkiej jest dopuszczalny - mówi Kacprzyk. - Jednak oferowanie ich na szerokim rynku jest zabronione.

Maślak z certyfikatem

Wprowadzenie do sprzedaży na targowisku lub w sklepie wymaga atestu, czyli dokumentu wystawionego przez grzyboznawcę (posiada uprawnienia do oceny grzybów świeżych i suszonych) lub tzw. klasyfikatora (wystawia atesty tylko dla produktów świeżych). Osoba taka musi przejść specjalistyczny kurs i posiadać uprawnienia Państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego działającego z upoważnienia głównego inspektora sanitarnego. Grzyboznawca (klasyfikator) dokonuje oględzin grzybów świeżych i stwierdza, czy są jadalne i czy mogą być dopuszczone do obrotu handlowego. Do wystawienia atestu konieczne jest okazanie partii pozyskanego samodzielnie lub kupionego towaru. W momencie badania produkty muszą być świeże. Ich maksymalny okres przechowywania przed dokonaniem oględzin nie może przekroczyć 48 godzin. W tym czasie muszą znajdować się w temperaturze nie wyższej niż 10 stopni Celsjusza.

Klasyfikatorzy zatrudnieni są najczęściej przy powiatowej stacji sanitarno - Epidemiologicznej. Ich oględziny, niestety, kosztują. Cena zależy od wielkości atestowanej partii towaru, rodzaju i ilości grzybów. Przeciętny, hobbystyczny grzybiarz, sprzedający nadwyżki swojego urobku na targowisku, jak twierdzą osoby zajmujące się tego rodzaju handlem, podczas sezonu na atesty wydaje od 300 do 500 zł.

Zaniedbanie tego obowiązku, podobnie jak sprzedaż przydrożna, zagrożone jest karą grzywny. - Atest musi być własnoręcznie podpisany przez certyfikowanego grzyboznawcę lub klasyfikatora - mówi Janusz Jarosz, współwłaściciel handlującego grzybami targowiska w okolicach Siemiatycz. - W razie kontroli sprzedający musi okazać oryginał i nie może posługiwać się, jak często ma to miejsce, kserokopią.

Właściciel sklepu lub targowiska nie musi jednak, jak twierdzą osoby prowadzące tego rodzaju sprzedaż, na stałe zatrudniać takiej osoby. Wystarczy, że w widocznym miejscu umieści informację o obowiązujących w tym zakresie przepisach, którym podlegają poszczególni handlowcy. - Odpowiedzialność za legalność produktu ponosi osoba wprowadzająca go do sprzedaży - argumentuje Jarosz. - Właściciel targowiska wynajmuje jedynie powierzchnię.

Suszony podgrzybek

Jednak jak wynika z ostatniej analizy specjalizującego się w obsłudze rolnictwa Banku Gospodarki Żywnościowej, ceny produktów żywnościowych w tym roku pozostaną na niskim poziomie z tendencją spadkową. Ale jak podkreślają analitycy, sytuacja ta w mniejszym stopniu dotyczy grzybów. Podczas obecnego sezonu ich przeciętna cena u drobnego handlowca wynosi 30 zł i nie zmieniła się od jesieni 2013 r. W dużych firmach zajmujących się profesjonalnie sprzedażą leśnego runa za kilogram trzeba zapłacić 5-6 zł (ceny skupu są tam także odpowiednio niższe). - Cena byłaby w tym roku dużo wyższa, gdyby nie rosnąca bardzo szybko konkurencja ze strony małych firm zajmujących się profesjonalnie skupem i sprzedażą runa leśnego - mówi Janusz Jarosz. - Tylko w okolicach Siemiatycz w tym roku powstało ich kilka, kilka rozszerzyło działalność. Jest to typowa działalność sezonowa, więc o zyskach przez cały rok raczej nie ma co marzyć. Chyba, że w grę wchodzą mrożonki lub przetwórstwo. To jednak wymaga poważnych inwestycji, które nie wiadomo, czy by się szybko zwróciły. Więcej o 50-75 proc. można zarobić na suszeniu. To z kolei wymaga czasu.

Pieczarka we Włoszech

Niesprzedane na krajowym rynku grzyby można jednak wysłać za granicę, gdzie można uzyskać cenę nawet dwa, trzy razy wyższą niż w Polsce. Popyt na krajowe produkty jest spory. Co roku, niezależnie od warunków pogodowych, do krajów europejskich trafia 20 tys. ton polskich grzybów o wartości ok. 200 mln zł. - Najwięcej sprzedajemy zbieranych w sposób naturalny borowików, maślaków i podgrzybków - mówi Marek Wcisło. - W Niemczech czy we Włoszech prawie 90 proc. grzybów w supermarketach pochodzi z Polski. Eksportujemy również dużo kurek i pieczarek.

Te ostatnie do niedawna cieszyły się ogromną popularnością w Rosji. Jak wynika z analiz BGŻ, 19 proc. wolumenu eksportu do tego kraju w ub.r. wygenerował właśnie ten gatunek grzyba. Sytuacja na Wschodzie spowodowała jednak, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy br. sprzedaż na Wschód spadła o 12 proc.

Największy popyt na polskie pieczarki utrzymuje się we Włoszech, w Holandii, Wielkiej Brytanii i we Francji, gdzie sprzedajemy 75 proc. całego wolumenu eksportu. Jak szacuje firma Kompass, ok. jednej czwartej znajdujących się na tamtych rynkach pieczarek pochodzi z Polski. W krajach sąsiednich (Czechy, Ukraina, Niemcy) większy natomiast jest popyt na produkty świeże. - Im dalej od Polski, tym bardziej rośnie zapotrzebowanie na krajowe mrożonki oraz produkty suszone - mówi Wcisło.

To trzeba wiedzieć

W Polsce występują 44 gatunki grzybów dopuszczonych do obrotu i produkcji przetworów i produktów spożywczych. To m.in. koźlarze, maślaki, prawdziwki, opieńki i popularne podgrzybki. Najbardziej urodzajne są lasy znajdują się w Wielkopolsce (w 2012 r. zebrano tam 2,8 tys. ton) oraz województwach pomorskim (1 tys. ton) oraz lubuskim (637 ton).

Nie wszystkie grzyby mogą być sprzedawane. Artykuł 42 ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz.U. z 2010 r. nr 136, poz. 914 ze zm.) precyzuje, że dopuszczone do obrotu lub produkcji przetworów spożywczych mogą być tylko partie grzybów:

- jednego gatunku;

- nierozdrobnione (z wyjątkiem podzielonych jeden raz wzdłuż osi ich trzonów);

- niewykazujące zapleśnienia;

- na których nie występują żywe larwy lub kanaliki po larwach muchówek, a ilość grzybów tzw. zaczerwionych pierwotnie nie przekracza 5 proc. masy całkowitej;

- w których zawartość substancji zanieczyszczających organicznych (np. ściółka, mech, igliwie), nie przekracza 0,3 proc. masy całkowitej;

- w których zawartość zanieczyszczeń mineralnych (np. ziemia) nie przekracza 1 proc. masy całkowitej.

@RY1@i02/2014/174/i02.2014.174.13000020c.802.jpg@RY2@

Grzybowe żniwa

Aleksandra Puch

mf_dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.