Ministerstwo Rolnictwa chce obniżyć standardy hodowli zwierząt
Rolnicy
- Zamiast dostosowywać obory do obowiązujących wymagań, resort chce obniżyć standardy, dopasowując je do starej infrastruktury - alarmuje Dorota Wiland, prezes Fundacji na rzecz Ochrony Zwierząt Ius Animalia, krytykując zmiany w prawie proponowane przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie minimalnych warunków utrzymywania gatunków zwierząt gospodarskich innych niż te, dla których normy ochrony zostały określone w przepisach Unii Europejskiej (Dz.U. z 2010 r. nr 116, poz. 778).
Projekt zmniejsza minimalną powierzchnię stanowisk dla bydła oraz znosi obowiązek zapewnienia zwierzętom stałego dostępu do wody.
- Obowiązujące normy minimalne są już skandalicznie niskie. Proponowane obecnie zaś są po prostu absurdalne! Jeśli półtonowemu bykowi wystarczy zapewnić 1,6 mkw. to znaczy, że na powierzchni 20 mkw. można bezkarnie upchnąć 13 takich zwierząt. Krowie w ciąży do 7. miesiąca, a więc z bardzo dużym brzuchem, ma wystarczyć miejsce wielkości dziecięcego łóżeczka - wylicza Dorota Wiland.
Jej zdaniem określenie tak niskich minimów wypacza sens jakichkolwiek kontroli dobrostanu zwierząt.
MRiRW tłumaczy, że projekt przywraca parametry stanowisk dla bydła, które obowiązywały od 2003 r., na mocy rozporządzenia w sprawie minimalnych warunków utrzymywania poszczególnych gatunków zwierząt gospodarskich (Dz.U. nr 167, poz. 1629, z późn. zm.).
- Rozporządzenie to wdrażało przepisy dyrektywy Rady 98/58/WE dotyczącej ochrony zwierząt gospodarczych - mówi Małgorzata Książyk. z MRiRW.
Jednocześnie wskazuje, że skoro dyrektywa nie określa konkretnych parametrów stanowisk dla zwierząt, to rozporządzenie nie może stać z nią w sprzeczności.
Przepisy unijne szczegółowo regulują bowiem warunki, w jakich trzymane są np. kury, brojlery, świnie czy cielaki. Pozostawiają jednak określenie standardów hodowli bydła i koni krajom członkowskim.
- Zmiany nie prowadzą do naruszenia zasad określonych w dyrektywie, a więc nie naruszają warunków dobrostanu zwierząt - twierdzą przedstawiciele ministerstwa.
Innego zdania są organizacje prozwierzęce, które przypominają, że stłaczanie zwierząt skutkuje wzrostem agresji, chorobami, przypadkami samookaleczenia i - w efekcie - pogorszeniem się jakości mięsa.
Tak samo krytykowany jest pomysł rezygnacji z wymogu trwałego ogrodzenia pastwisk dla koni, co umożliwi stosowanie przenośnych pastuchów elektrycznych.
- Tego typu urządzenia są skuteczne do chwili, w której konie nie wpadną w panikę. Spłoszone nie zauważają cienkich drutów pod napięciem, w przeciwieństwie do tradycyjnego ogrodzenia. W najlepszym wypadku zwierzę sforsuje druty i ucieknie, w najgorszym zaplącze się i upadnie, co może skończyć się śmiercią - tłumaczy Dorota Wiland.
Piotr Szymaniak
Projekt rozporządzenia w uzgodnieniach międzyresortowych
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu