W walce z aptecznym monopolem rykoszetem dostaną mali gracze
"PiS repolonizuje apteki" - pod takim hasłem opisywaliśmy w ubiegłym tygodniu na łamach DGP projekt zmian w prawie farmaceutycznym. Przypomnijmy: właścicielem apteki będzie mógł być tylko farmaceuta, jedna ma przypadać na 3 tys. osób, między istniejącymi placówkami będzie musiał być kilometr odstępu, a jeden farmaceuta będzie mógł mieć max. cztery apteki. Pisaliśmy, że ta radykalna rewolucja uderzy głównie w duże sieci oraz w tych przedsiębiorców, dla których apteka jest jednym z wielu biznesów. Ale czy tylko w nich? Nie, dlatego wracamy do tematu i analizując projekt szczegółowo (opisywane cztery główne filary zmian to nie wszystko, co się w nim kryje), pokazujemy, czy i jak rykoszetem mogą dostać mali aptekarze. Temat jest priorytetowy, bo ustawa ma wejść w życie jeszcze w listopadzie!
Projekt zakłada, że obecne zezwolenia nie będą tracić ważności, a na zmienionych zasadach będą wydawane tylko nowe. Nie znaczy to jednak, że branża może spać spokojnie. Cel opisywanej reformy jest jeden: zwalczyć monopol, patologie i łamanie prawa oraz przywrócić tradycyjną rolę apteki, jaką jest ochrona zdrowia. Apteka to nie sklep - podnosi samorząd aptekarski, a wtórują mu autorzy projektu, czyli posłowie PiS, a także resort zdrowia i Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Wydaje się, że rola tego ostatniego, gdy przepisy wejdą w życie, będzie znacząca. Odebrać zezwolenia tam, gdzie łamane są przepisy. A takich aptek nie brakuje. I wcale nie chodzi tylko o duże placówki. Za niektóre przewinienia, ot, chociażby łamany nagminnie zakaz reklamy aptek, zezwolenie stracą także mali gracze. A to, pod auspicjami nowej ustawy, będzie bilet w jedną stronę. Jakich zatem praktyk się wystrzegać, by być w zgodzie z przepisami? O tym dziś na stronach Firmy i prawa.
Ale to nie wszystko. Aptekarze powinni się przyjrzeć także planowanym ograniczeniom w sukcesji. Zezwolenia na prowadzenie apteki nie będą przechodziły np. na następców prawnych, którzy nie są farmaceutami. Zatem jeżeli taka osoba odziedziczy aptekę, to pozostanie jej biznes zamknąć albo sprzedać. Szkopuł w tym, że nie będzie to tak proste i szybkie jak dziś. A co jeśli ktoś jest farmaceutą, ale ma już cztery apteki? Czy, ze względu na ograniczenie ilościowe, piątej nie odziedziczy? Zapraszam państwa do lektury, a dużym sieciom polecam wątek dotyczący wywłaszczenia. Projekt go nie przewiduje i mylą się ci, którzy piszą inaczej. Niemniej prawo daje i będzie dawać GIF możliwość odbierania zezwoleń tym, którzy już dziś przekraczają 1 proc. koncentracji rynku. I po zmianach inspekcja skorzysta z tego prawa pewnie ze zdwojoną siłą.
@RY1@i02/2016/214/i02.2016.214.183000100.801.jpg@RY2@
Marta Gadomska
redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu