Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdy przewoźnik zapomni zabrać pasażera na pokład, trzeba dochodzić swego

22 czerwca 2016

PODRÓŻE - Mieliśmy odlecieć do Las Palmas. Przed rozpoczęciem wpuszczania na pokład samolotu sprawdzono karty pokładowe osób stojących w kolejce, w tym nasze - opowiada pan Michał. - Niedługo potem nadano komunikat: "Lot na Gran Canarię zostanie opóźniony z przyczyn technicznych. Więcej informacji podamy za 30 minut". Ze względu na brak wolnych miejsc siedzących w okolicy bramek udaliśmy się w pobliże tablicy odlotów i głośnika, przez który podawano komunikaty. Mogę zapewnić, że słuchaliśmy ich bardzo uważnie, parokrotnie sprawdzaliśmy tablicę odlotów, aż pojawiła się na niej informacja "wystartował". Odnaleźliśmy pasażerów lecących tym samolotem. Potwierdzili, że poza komunikatem o opóźnieniu, który również słyszeliśmy, nie było więcej żadnych informacji. Otwarto po prostu bramki. Dlatego domagamy się zwrotu całości poniesionych kosztów zakupu biletów alternatywnego połączenia na Gran Canarię. Jednak na naszą reklamację nie mamy odpowiedzi - martwi się czytelnik

Pasażerowie, którzy uważają, że przewoźnik lotniczy dopuścił się naruszenia przepisów lotniczych, mogą złożyć do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego skargę, pod warunkiem że uprzednio wystąpili do przewoźnika z roszczeniem reklamacyjnym - wyjaśnia Marta Chylińska z biura prezesa ULC.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.