Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Informacja publiczna

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Będzie zarobek na niektórych muzeach, bibliotekach i archiwach

Wygląda na to, że niektóre instytucje kultury będą miały dodatkowe źródło przychodu, a my dostęp do będących w ich posiadaniu unikatowych zbiorów. Już od 16 czerwca każdy z nas będzie mógł pozyskać z muzeów, archiwów i bibliotek, a od stycznia 2017 r. dodatkowo z Państwowego Instytutu Geologicznego i Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej stare mapy, projekty architektoniczne, zdjęcia, reprodukcje obrazów, a także pergaminowe dokumenty - oczywiście w formie skanów. Bez wątpienia jest w tym ogromny potencjał, z czego skorzystają zarówno osoby fizyczne, jak i przedsiębiorcy, bo jedni i drudzy będą mogli wykorzystywać te zbiory na własne potrzeby.

W zasadzie autorzy nowej ustawy o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego (tzw. re-use) - bo o niej mowa - liczą na to, że z udziałem biznesu ten potężny zasób niezwykle cennych treści uda się wprowadzić na rynek. Mówiąc wprost, chodzi o to, by go skomercjalizować. Podobno ci, którzy znajdą na to sposób, już mogą liczyć zyski. Zresztą podmioty zobowiązane do udostępniania informacji sektora publicznego również, bo - gdy przygotowanie lub przekazanie treści będzie generowało dodatkowe koszty - będą mogły wystawić rachunek.

Jednak to nie dodatkowe koszty martwią przedsiębiorców. Bardziej to, że nad nową ustawą weźmie górę mentalność polskiej administracji, bo instytucje publiczne wciąż mają kłopot z transparentnością i nie lubią jawności swoich działań. Jako przykład przedsiębiorcy podają odwieczny kłopot z dostępem do informacji publicznej.

Rzeczywiście, patrząc przez pryzmat tego zagadnienia, uzasadnione są obawy, że rozbieżne interpretacje przepisów nowej ustawy zniweczą cel, jaki jej przyświeca. Eksperci już podnoszą, że może być kłopot z samym określeniem, co jest, a co nie jest informacją sektora publicznego. Oby nie, bo to przecież punkt wyjścia do jej stosowania. Do tego kwestionuje się rozwiązanie, że nie wszystkie państwowe instytucje zobowiązano do udostępniania zbiorów. Przepisów ustawy nie będzie się bowiem stosować np. do uczelni państwowych, a także państwowych i samorządowych instytucji kultury. Dlaczego? Nie wiadomo.

Opinię publiczną powinno jednak cieszyć, że pozyskane treści, gromadzone skądinąd za publiczne pieniądze, stworzą pole dla zupełnie nowych inicjatyw. Jako przykład eksperci podają uwolnienie blokowanych przez lata danych meteorologicznych. Mówią, że to zdecydowanie przełomowe. Teraz firmy będą mogły wyjść z ofertą zindywidualizowanych prognoz pogody, np. dla rolników.

@RY1@i02/2016/087/i02.2016.087.183000100.802.jpg@RY2@

Marta Gadomska

redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.