Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Cała reprywatyzacja pod znakiem zapytania

31 lipca 2017

Wiele decyzji zwrotowych wydanych przez prezydent Warszawy może zostać unieważnionych. Urzędnicy ratusza nie sprawdzali, czy w chwili składania wniosku ktoś na danym terenie rzeczywiście mieszkał lub nim zarządzał

Postępowania, w ramach których zwrócono nieruchomości warte kilkanaście miliardów złotych, należy przeprowadzić od nowa - twierdzi organizacja Wolne Miasto Warszawa. Dziś, podczas konferencji prasowej, przedstawi ona dowody na to, że w procesach reprywatyzacyjnych roiło się od nieprawidłowości. Złoży też do prezydenta Warszawy i samorządowego kolegium odwoławczego wnioski o unieważnienie decyzji.

- Skala nieprawidłowości jest gigantyczna. A sprawa znacznie poważniejsza niż poprzednie, które bulwersowały opinię publiczną. Tym razem chodzi o błędy systemowe, w wyniku których wydawano błędne decyzje. Ich skutki można liczyć w miliardach złotych - wyjaśnia Jan Śpiewak, od lat walczący z dziką reprywatyzacją w stolicy.

W czym rzecz? Otóż zgodnie z kluczowym art. 7 ust. 1 dekretu Bieruta wnioskujący o zwrot gruntu (lub odszkodowanie) musiał spełnić trzy przesłanki. Jedną z nich było posiadanie nieruchomości. Tymczasem przez lata stołeczni urzędnicy weryfikowali spełnienie tylko dwóch przesłanek. Nie sprawdzali tego, czy w chwili wywłaszczenia ktoś na danym terenie rzeczywiście mieszkał lub nim zarządzał. Co to oznacza w kontekście fali zwrotów z ostatnich lat?

- Wydano majątek, bo stosowano tylko część dekretu Bieruta. On jest tak zbudowany, że jedną ręką coś się ludziom dawało, ale drugą często ich wywłaszczało, na innych podstawach. A od kilkunastu lat urzędnicy widzą niestety tylko te fragmenty, z których wynika, że się daje. A tych ograniczających to rozdawnictwo nie widzą - potwierdza prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. I dodaje, że w wielu przypadkach polegało to na oskubaniu majątku publicznego przez tych, którym żadne prawo w świetle dekretu Bieruta nie przysługiwało.

To, że należało badać trzy kwestie, a nie dwie, potwierdził również Trybunał Konstytucyjny w wyroku wydanym w pełnym składzie, jeszcze pod przewodnictwem Andrzeja Rzeplińskiego. TK zasugerował też, że organy administracji tego nie robiły. Podobnie twierdzi prof. Małgorzata Bednarek w swojej najnowszej analizie poświęconej warszawskiej reprywatyzacji.

O tym, że miasto dopuściło się skandalicznych zaniechań, mówi nam także Sebastian Kaleta, członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. - W sprawach, w których komisja wydała już decyzje, czyli dotyczących Twardej 8, 10 i Chmielnej 70, rzeczywiście miasto nie badało kwestii posiadania. Wzbudziło to nasze wątpliwości - potwierdza.

Co na to wszystko warszawscy urzędnicy? Na razie nic. Poprosiliśmy ich o komentarz w czwartek. Otrzymaliśmy odpowiedź, że dyrektor, który mógłby coś powiedzieć, jest na urlopie.

@RY1@i02/2017/146/i02.2017.146.00000010d.801.jpg@RY2@

fot. Paweł Toczyński/Getty Images

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

@PatrykSlowik

B7

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.