Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Ustawa wiatrakowa

Ustawa wiatrakowa
fot. fokke baarssen/Shutterstock
Ten tekst przeczytasz w 64 minuty

Nowe prawo już od 23 kwietnia

Znaleźliśmy się w bezprecedensowym punkcie w historii rozwoju polskiego sektora energetycznego. Zmiany, których zaczynamy realnie doświadczać, mają ograniczyć, a w relatywnie krótkiej perspektywie – wyłączyć energię generowaną z węgla. Energia atomowa, energia słoneczna czy elektrownie wiatrowe wychodzą naprzeciw potrzebie czasu, w założeniu zapewniając większą ilość zielonej, tańszej energii. Jesteśmy świadkami zmian, które symbolicznie zamykają w tym obszarze wiek XX. A przynajmniej realnie rozpoczynają ten proces. Wprowadzone zmiany przepisów dotyczące elektrowni wiatrowych – o ile nie dojdzie do kolejnych, gruntownych modyfikacji – efektywnie będą mogły być odczuwalne dopiero za dwa–trzy lata. Tyle mniej więcej czasu trzeba, aby po zmodyfikowaniu istniejących miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego albo wprowadzeniu nowych inwestorzy mogli przejść procedurę administracyjną na terenach, na których mogą powstać elektrownie wiatrowe. Jak pokazuje praktyka ostatnich lat, obecnie jest bardzo niewiele miejsc dla inwestycji w energię wiatrową (o ile w ogóle są). Muszą dopiero powstać, a pomóc w tym mają znowelizowane regulacje tzw. ustawy wiatrakowej. Jeszcze w uzasadnieniu projektu noweli wskazano, że jej regulacje mają istotny charakter „przede wszystkim w kontekście rozbudowy potencjału wytwórczego wpływającego na bezpieczeństwo energetyczne, zwiększenie odporności energetyki na czynniki zewnętrzne, wzmacniania suwerenności energetycznej oraz – co szczególnie ważne – obniżenia cen energii (…)”. Czy tak będzie, czas pokaże. ©

Kancelaria Gessel

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.