Automatyzm w prawie to wada logiczna
Michał Skwarzyński: Można sobie wyobrazić wiele przypadków uzasadnionego przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h. Może to być na przykład lekarz jadący do pacjenta z zawałem. Dlatego nie wolno stosować rozwiązań, które wykluczają ocenę. Przeczy to istocie sądu i prawa do sądu
fot. Materiały prasowe
Dr Michał Skwarzyński, Katolicki Uniwersystet Lubelski. Specjalista w zakresie prawa karnego, administracyjnego i praw człowieka. Adwokat współpracujący ze Stowarzyszeniem Prawo na Drodze
NSA w poniedziałkowej uchwale uznał, że wystarczającą podstawą do wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy na trzy miesiące jest informacja policji o przekroczeniu prędkości. Nawet jeśli kierowca kwestionuje swoją winę, nie trzeba zawieszać postępowania administracyjnego w oczekiwaniu na zakończenie postępowania w sprawie o wykroczenie. Czy w takim przypadku konstytucyjne prawo obywatela do sądu jest nadal realizowane?
Jeżeli kwestia faktycznego przekroczenia prędkości jest zagadnieniem wstępnym, od którego powinien zależeć wynik postępowania administracyjnego, nie mamy do czynienia z naruszeniem standardu konstytucyjnego. Nie ma bowiem mechanizmu ochrony sądowej praw strony. W postępowaniu wykroczeniowym sąd nie bada prawidłowości zatrzymania prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym. A sądy w praktyce orzekają tak długo, że terminy zatrzymania prawa jazdy wielokrotnie upłyną. Nie jest to realizacja prawa do sądu, ale jego fasada. Łamie to w sposób oczywisty standard prawa człowieka do rzetelnego procesu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.