Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Prawny zator w opłatach

12 lutego 2019
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Trwa spór o interpretację przepisów, która może kosztować przedsiębiorstwa wodociągowe miliony złotych. Ich zdaniem rząd chce odebrać im pieniądze bez twardego oparcia w prawie.

Czy spółka wodociągowo-kanalizacyjna co do zasady realizuje tylko zadania własne gminy i zaopatruje ludność w wodę zdatną do picia, czy też – oprócz tego – niejako „sprzedaje ją” nie tylko mieszkańcom, ale również podmiotom prowadzącym działalność gospodarczą? To pytanie leży u podstaw sporu rządowego regulatora Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie (PGW WP) i Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie (IGWP), która zrzesza spółki samorządowe. W tym drugim wariancie, za którym opowiadają się rządzący, wodociągowcy musieliby płacić dwie różne opłaty za usługi wodne – z tego jedną wyższą, nieobjętą preferencją przypisaną dla poboru wody na cel zaopatrzenia ludności.

Jak wyliczają samorządowcy, przyjęcie takiego stanowiska poskutkuje wzrostem ich kosztów o 17 proc. Obawiają się jednak, że na tym się nie skończy. Przypominają, że ustalone w zeszłym roku taryfy za wodę i odbiór ścieków są po raz pierwszy sztywno określone na 3 lata do przodu. Tymczasem jednostkowe stawki opłat zmiennych za pobór wód mogą się jeszcze zmieniać w wyniku „aktualizacji” regulujących je rozporządzeń. I przekonują, że różne kwalifikowanie wody może pociągać za sobą wiele dalej idących konsekwencji niż tylko wysokość opłaty.

– Dotyczy to chociażby problemu odpowiedzialności prawnej, konieczności uzyskiwania pozwoleń wodnoprawnych, zmian w regulaminie dostarczania wody i rozliczeniach podatkowych, czy też przyjęcia różnego okresu przedawnienia roszczeń – wymienia Dorota Jakuta, prezes IGWP.

Prawne przepychanki

Izba konsekwentnie twierdzi, iż w obecnym stanie prawnym przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne może pobierać wodę jedynie na cele związane ze zbiorowym zaopatrzeniem w wodę. Jak wyjaśnia radca prawny prof. dr hab. Bartosz Rakoczy, ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków (Dz.U. z 2018 r. poz. 2268 ze zm.) nie wprowadza jakiegokolwiek rozróżnienia na zbiorowe zaopatrzenie w wodę dla celów egzystencjalnych i przemysłowych.

Innego zdania jest jednak rządowy regulator. W jego ocenie spółki pobierają wodę do dwóch celów – nie tylko zaopatrzenia ludności, ale także do poboru, uzdatniania i dostarczania wody w przypadku zbiorowego zaopatrzenia podmiotów prowadzących działalność gospodarczą oraz podmiotów publicznych. I powinny płacić inne, wyższe opłaty.

Na potwierdzenie swojej argumentacji PGW WP przywołuje art. 274 pkt 4 ustawy – Prawo wodne (Dz.U. z 2018 r. poz. 2268). Określa on preferencyjną stawkę opłaty, która obejmuje wyłącznie ten pierwszy cel.

Dorota Jakuta zwraca uwagę nie tylko na prawne, ale i praktyczne problemy związane z taką interpretacją przepisów.

– Wielokrotnie już wskazywaliśmy, że nie mamy możliwości ustalenia, na jaki cel odbiorca naszych usług pobiera wodę. Brakuje przepisów, które nakładałyby na nich taki obowiązek, a my nie mamy narzędzi, by to sprawdzić – mówi Jakuta.

Przypomina, że w rozporządzeniu w sprawie jednostkowych stawek opłat za usługi wodne (Dz.U. z 2017 r. poz. 2502) wymienionych jest kilkadziesiąt różnych celów, na które przedsiębiorca może pobierać wodę, zależnie od profilu działalności gospodarczej. – Nie jesteśmy w stanie ocenić, ile procent służy np. na mycie pojazdów, do produkcji czy robót budowlanych. Są przedsiębiorstwa, które korzystają z wody do 20 różnych celów i tak różnicują stawki – wymienia prezes.

Spór o kompetencje

Jak ustaliliśmy, do spółek wodociągowych w ostatnich tygodniach wpłynęła cała lawina pism dyrektorów regionalnych zarządów gospodarki wodnej w PGW WP, w których rządzący domagają się złożenia wyjaśnień, dlaczego spółki zadeklarowały tylko jedną, niższą wysokość opłaty.

– Członkowie izby otrzymują pisma, które sformułowane zostały jako wezwania do złożenia wyjaśnień, a stanowią w rzeczywistości żądanie dokonania korekty wypełnionych oświadczeń przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, w celu ustalenia wysokości opłaty zmiennej za pobór wód – wyjaśnia Dorota Jakuta.

I zwraca uwagę, że argumentacja przedstawiana przez Wody Polskie jest wyłącznie interpretacją organu i nie wynika bezpośrednio z przepisów. Regulator powołuje się w nich na rozporządzenie w sprawie wysokości stawek, ale w ocenie IGWP przepisy tego aktu nie dają prawa, by przymusić spółki do korekty oświadczenia. Do tego konieczna byłaby korekta ustawy.

– Rozporządzenie ma służyć organowi wyłącznie do ustalania, czy kwotę wyliczono prawidłowo. Natomiast organ nie jest uprawniony, aby na podstawie rozporządzenia weryfikować, czy podmiot właściwie zakwalifikował pobór wody w kontekście celu, dla którego go dokonuje – przekonuje Jakuta.

Wtóruje jej Bartosz Rakoczy. – Skoro strona postępowania deklaruje, że pobiera wodę tylko na jeden cel, to organowi nie pozostaje nic innego jak weryfikować, czy określony przez stronę cel poboru wody objęty jest opłatą, a jeśli tak, to w jakiej wysokości. Nic więcej – mówi.

Zapytaliśmy PGW WP, jak ustosunkowują się do tych wątpliwości. Usłyszeliśmy, że przedstawiciele regulatora spotkali się z IGWP 17 października ub.r. i wypracowali stanowisko, które wodociągowcy wstępnie zaakceptowali. Dorota Jakuta potwierdza, że do spotkania doszło. Podkreśla jednak, że samorządowcy wskazywali na potrzebę dokonania zmian w ustawie, które by takie rozwiązanie usankcjonowały, a nie opierały się na prawnych wywodach PGW WP. Do tej pory jednak żadne z ich propozycji zmian nie zostały uwzględnione – mówią. ©

0,068 zł tyle wynosi opłata za 1 m3 wody powierzchniowej pobranej dla mieszkańców

0,115 zł tyle dla innych celów przemysłu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.